Księga Urantii - The Urantia Book
okladka
Menu
KU | Religie
KU | Humanizm
KU | Nauka

Z PIERWSZEJ CZY Z DRUGIEJ RĘKI?

Przemysław Jaworski

  Bóg jest niezmienny, wieczny; to tylko obraz Boga w ludzkim umyśle wciąż się zmienia, w miarę rozwoju tego umysłu.

Kiedyś, wiele tysięcy lat temu, Jahwe był dla Semitów jednym z wielu bogów. Dzięki naukom Mojżesza stał się jednym Bogiem, Panem Bogiem Izraela. Jezus dalej rozwinął tę naukę, tak dalece, jak jemu współcześni mogli to zrozumieć i Pan Bóg Izraela stał się Bogiem Ojcem wszystkich ludzi. Jezus dał swoim współczesnym bardziej poszerzony obraz Boga, ale umysły tamtych czasów nie potrafiły zrozumieć Boga w ramach całego kosmosu. Księga Urantii wprowadza pojęcie Boga, jako Ojca wszystkich istot całego wszechświata, pozwala człowiekowi współczesnemu myśleć o Bogu w kosmicznych ramach.

Tak rozwija się na Ziemi religia.

Jednak zawsze pomiędzy zwykłym człowiekiem a Bogiem istnieli pośrednicy, klasa kapłańska, która zbliżała człowieka do Boga i kształtowała obraz Boga w umyśle ludzkim.

Ciekawe idee na ten temat przynosi Księga Urantii:

kosciol

„Świat potrzebuje więcej religii z pierwszej ręki. Nawet chrześcijaństwo — najlepsza z religii dwudziestego wieku — jest nie tylko religią o Jezusie, ale jest również zasadniczo tą religią, którą ludzie przeżywają z drugiej ręki. Odbierają swoją religię wyłącznie tak, jak jest ona przekazywana przez uznanych nauczycieli religijnych. Jakiego przebudzenia mógłby doznać świat, gdyby tylko mógł zobaczyć Jezusa, tak jak naprawdę żył na Ziemi i jeśli poznałby, z pierwszej ręki, jego życiodajne nauki!”.[195.9.8]

Jest to bez wątpienia nawiązanie do części IV książki, która te właśnie nauki z pierwszej ręki podaje. Jednak czy tylko do tej części? Jest w Księdze Urantii wiele opisów religii osobistej, czy religii osobistego doświadczenia, nazywanej też religią ducha, polegającej na pewnym osobistym związku/kontakcie z Bogiem. To też jest religia z pierwszej, Boskiej ręki. Na czym ona polega?

Religia osobista, religia ducha, to ciekawość spraw duchowych i Boga, taka ciekawość, która prowadzi do osobistego dociekania prawd ostatecznych. To nie modlitwa codzienna, powtarzanie wciąż tych samych zwrotów, ale rozmowa ze Stwórcą. To świadomość, że cząstka Boga żyje w człowieku, cały czas gotowa objaśniać Boże prawdy i zbliżać człowieka do nich, choćby duchowość człowieka była na niskim poziomie. To poszukiwanie autentycznych informacji Bożych w religiach tradycji czy autorytatywnych, w odróżnieniu od ludzkich nakazów i zakazów zawartych w tych religiach. To ciekawość drugiego człowieka i tego, jak on rozumie religię i świat. To gotowość niesienia pomocy tym, którzy naprawdę jej potrzebują, nie tylko pomocy materialnej, ale również duchowej; zwłaszcza duchowej. To niezachwiane pragnienie przejścia tego życia i wkroczenia w życie wieczne ręka w rękę z Bogiem, z takim Bogiem, jakiego obraz narodził się z własnych dociekań. To traktowanie Boga jako przyjaciela raczej a nie jako surowego sędziego i władcy. Religia poszukująca, tętniąca radością życia, bez zakazów i obrzędów, z jednym tylko nakazem, aby kochać Boga z całego serca a bliźniego tak jak Bóg kocha ciebie. Religia, według której, żadne szczere szukanie Boga i wiedzy o Nim nie jest herezją. Religia, która z życia czyni szkołę a ze śmierci promocję do następnej klasy. Religia, która w końcu niweczy lęk we wszelkiej postaci.

„Religia ducha oznacza wysiłek, zmaganie się, konflikt, wiarę, determinację, miłość, lojalność i postęp. Religia umysłu — teologia autorytetów — wymaga od formalnie w nią wierzących niewiele tych wysiłków albo wcale ich nie wymaga. Tradycja jest bezpiecznym schronieniem i łatwą ścieżką dla tych zalęknionych i niezdecydowanych dusz, które instynktownie unikają zmagań duchowych i wątpliwości umysłowych, jakie towarzyszą takim podróżom wiary, odważnej przygodzie na wysokich falach mórz niezbadanej prawdy, w poszukiwaniu dalszych brzegów duchowych rzeczywistości, jakie mogą zostać odkryte przez progresywny ludzki umysł i przeżyte przez rozwijającą się duszę ludzką”. [155.5.11]

Idea religii osobistej, osobistego doświadczania z rzeczywistościami duchowymi, nie jest nowa, jest jednak wyeksponowana w Księdze Urantii tak dalece, że wręcz zachęca przeciętnego człowieka do pójścia drogą własnych poszukiwań Boga. Bardzo optymistyczne jest również twierdzenie książki, że cząstka Boga jest w każdym z nas. Przez dostarczenie wiedzy o rzeczywistościach duchowych, Księga Urantii umożliwia i ułatwia indywidualną podróż w świat ducha.

Całe życie Jezusa, jak jest opisane w części IV Księgi Urantii, to osobista komunia z Bogiem, osobista religia ducha. Ktoś może odpowiedzieć – nie jestem Jezusem. Jezus żył tutaj na Ziemi swoim życiem, aby ustanowić wzór i przykład dla wszystkich i często również kazał swym apostołom próbować osobistej komunii, osobistej rozmowy z Bogiem. Kiedy Dawid Zebedeusz i jego pomocnicy, łowiąc w Jeziorze Galilejskim, wypełnili trzy łodzie rybami prawie do zanurzenia „Szymon upadł do kolan Jezusowi i powiedział: «Odejdź ode mnie Mistrzu, bo jestem człowiekiem grzesznym». Szymon i wszyscy, którzy brali udział w tym zdarzeniu, byli zdumieni takim połowem ryb. Od tego dnia Dawid Zebedeusz, Szymon i ich pomocnicy porzucili sieci i poszli za Jezusem”. [145.1.2]

Podczas swojego nauczania Jezus powtarzał wielokrotnie: „Nie przyszedłem powołać rzekomych sprawiedliwych, ale grzeszników i wszystkich tych, którzy są głodni i spragnieni prawości i boskiej doskonałości”.[137.8.16]

Jednak dzisiaj tak samo, jak i w tamtych czasach, zapomina się o tym. Wizja „świętości”, jako warunku wstępnego wszelkiego osobistego kontaktu z Bogiem, tak bardzo zapadła w umysły ludzkie, że przeciętnemu człowiekowi praktycznie uniemożliwia ten kontakt. Jednak są ludzie, którzy na burzliwych wodach życia, pośród wzlotów i upadków, pamiętają o Bogu:

„Wystarczyło, żebym w tej swojej próżności powiedział: Boże pomóż! I on mi zawsze pomaga. Wystarczyło, że pomyślałem: ratuj, teraz nie mogę się wypie*****ć! Dla mnie to nie jest, k**wa, kwestia wiary. Jak jest kawa, jak są papierosy, tak jest Bóg. Zawsze daje odpowiedź. Jest dowcipny. To jest przyjaciel, który zawsze ci pomoże, tylko, k**wa, sobie o nim przypomnij”. (Marek Dyjak, wywiad Joanny Rachoń z 18 sierpnia 2010) [1]

To jest tylko jeden przykład. Takich ludzi jest znacznie więcej. Bardziej lub mniej subtelnych, wychowanych w różnych środowiskach religijnych, czy wręcz niereligijnych a jednak to właśnie ich osobista religia, osobista wizja Boga i świata duchowego dominuje w ich życiu.

Rosemary Ellen Guiley w swojej Encyclopedia of Mystical & Paranormal Experience [2] pisze, że „mistycyzm nie jest wyłącznie domeną mnichów i ascetów, ale zdarza się większości ludzi, przynajmniej raz w życiu”. Fakt, że pojęcie mistycyzmu ma dość szerokie znaczenie, wcale nie umniejsza tej możliwości, że właśnie tak określone zjawisko jest tym intymnym kontaktem ze Stwórcą, który stanowić może punkt wyjścia religii osobistej.

Religia osobista a religia instytucjonalna

Tylko po co ludziom religia osobista, skoro istnieje religia instytucjonalna, autorytatywna, uświęcona tysiącleciami tradycji?

„Statek społeczny wypłynął z bezpiecznych zatok ustalonych tradycji i rozpoczął rejs po szerokich morzach ewolucyjnego przeznaczenia, a dusza ludzka, jak nigdy dotąd w historii świata, musi uważnie prześledzić swe mapy moralności i starannie obserwować kompas przewodnictwa religijnego. W tych niebezpiecznych czasach, przechodzenia od jednego stadium cywilizacji do innego, z jednego poziomu kultury na inny, najwyższą misją religii, jako czynnika społecznego, jest stabilizacja ideałów ludzkości.[99.1.3]

Religia instytucjonalna nie może dostarczyć inspiracji i przewodnictwa w tej, nadchodzącej, ogólnoświatowej przebudowie społecznej i reorganizacji ekonomicznej, dlatego, że stała się ona, niestety, mniej czy więcej organiczną częścią porządku społecznego i systemu ekonomicznego, który ma zostać przebudowany. Tylko prawdziwa religia osobistego doświadczenia duchowego może działać pożytecznie i kreatywnie w obecnym kryzysie cywilizacji”.[99.2.1]

Cytaty te mogą nieco niepokoić, jednak cały świat współczesny przeniknięty jest jednym wielkim niepokojem nieustających zmian, które przebiegają bardzo szybko, czasem za szybko dla przeciętnego człowieka.

Istnieje wiele konserwatywnych poglądów chrześcijańskich, zbyt konserwatywnych, aby mogły przetrwać następne tysiąclecie i jest wiele absurdów budowanych wokół chrześcijaństwa, kodów, proroctw i konspiracji zbyt nonsensownych, aby mogły być czymś większym niż efemerydą chwili. To, czego najbardziej brak w chwili obecnej, to otwarty umysł, mogący myśleć w oderwaniu od skostniałych, tradycyjnych poglądów i wszelkich udziwnionych spirytualizmów, które tak obficie ostatnio się mnożą.

Wychowany w tradycji religii instytucjonalnej, przeciętny człowiek nie wierzy w możliwość osobistego kontaktu z Bogiem, co jest podstawą religii ducha. Jest to wierzenie wywodzące się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich, kiedy to należało być pobożnym uczonym w Piśmie, aby być blisko Boga. Tysiąclecia tradycji, idealizacja świętych i świętości, tak pogłębiły podobne wierzenia i tak oddaliły przeciętnego człowieka od jego najlepszego przyjaciela – Boga – że przyjaciel ten staje się jakąś abstrakcją, zupełnie oderwaną od życia.

Wielu ludzi, rozczarowanych religijnym instytucjonalizmem, czyta Biblię i inne źródła wiedzy religijnej, starając się dotrzeć do Boga. Czy są dalej czy bliżej Boga niż ci, co regularnie uczestniczą w obrzędach religijnych? Księga Urantii daje tylko jedną alternatywę religii osobistej albo inaczej, pewną informacyjną podstawą, pewien zestaw idei, który może być pomocny w docieraniu do Boga.

Księga Urantii mówi, że człowiek w zasadzie nie potrzebuje pośrednika, aby mógł kontaktować się z Bogiem, Stwórcą wszechświata. Mówi również, że jeśli komuś sprawia trudności taki bezpośredni kontakt, może kroczyć ścieżkami utartej religii i nic w tym złego; powinien jednak pamiętać, że instytucjonalna religia nie jest jedyną drogą do Boga, do znalezienia z nim osobistej wspólnoty.

„Długo jeszcze żyć będą na Ziemi takie bojaźliwe, zalęknione i niezdecydowane jednostki, które będą wolały zapewnić sobie religijne pocieszenie tym sposobem, nawet, jeśli związując swój los tak mocno z religiami autorytatywnymi, narażałyby na szwank niezależność osobowości, poniżały poczucie własnej godności i całkowicie rezygnowały z prawa wzięcia udziału w najbardziej pasjonującym i inspirującym ze wszystkich możliwych ludzkich przeżyć, w osobistym poszukiwaniu prawdy, ekscytacji w obliczu niebezpieczeństw intelektualnego odkrywania, determinacji, żeby badać rzeczywistości osobistego doświadczenia religijnego, najwyższej satysfakcji z przeżywania osobistego triumfu podczas rzeczywistego uświadamiania sobie zwycięstwa duchowej wiary nad intelektualnym zwątpieniem, satysfakcji zdobywanej w najwyższej przygodzie całej ludzkiej egzystencji — kiedy człowiek sam dla siebie i sam w sobie poszukuje Boga i go znajduje”.[155.5.10]

Religia osobista jest religią przyszłości i powolne odchodzenie od religii instytucjonalnej do osobistej może trwać setki lat. Nawet w zaawansowanych epokach rozwoju duchowego zawsze będą istniały instytucje, w ten czy inny sposób nawiązujące do religii i spraw duchowych. Normalny człowiek nie może istnieć bez religii, czy to instytucjonalnej czy osobistej. Tak jest zaprojektowany przez Stwórcę. Wszelkie próby egzystencji bez religii nie są życiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Są najczęściej bolesnym rozczarowaniem, zgorzknieniem i pesymizmem, podszytym lękiem, który każe uciekać w przesądy i egocentryzmem, który wyobcowuje ze społeczeństwa.

Zbyt szybka, czy całkowita likwidacja religii instytucjonalnej to katastrofa, pozbawiająca wielu ludzi intelektualnych podstaw wiary, tym samym pozostawiająca ich w przeraźliwej pustce duchowej. Kontynuacja tylko i wyłącznie wiary instytucjonalnej, opartej na dogmatach, to zatrzymanie rozwoju myśli religijnej w skali planety. Tylko pośrednia droga ewolucyjna, powolne tworzenie religii osobistej, zwłaszcza przez ludzi rozczarowanych religią instytucjonalną, może zbliżyć człowieka do Boga a świat skierować na nowe, bezpieczne tory rozwoju duchowego. Nawiązuję tutaj do wszystkich bez wyjątku religii instytucjonalnych.

Tak samo u człowieka wychowanego w tradycji religii instytucjonalnej, gwałtowne odwrócenie się od tradycji i wkroczenie na drogę własnych poszukiwań religii osobistej może być przyczyną wielu niepotrzebnych stresów i konfliktów. Taka przemiana powinna być powolna.

Wielu ludzi, posiadających silną religię osobistą, nadal bierze udział w obrzędach religii instytucjonalnej. Jest to gest zrozumienia dla tych ludzi, dla których religia instytucjonalna stanowi centrum ich życia religijnego. Jezus wielokrotnie nauczał w synagodze, uczestniczył w obrzędach, a przecież tworzył najbardziej zaawansowaną religię tej planety i kładł tak wielki nacisk na indywidualny kontakt z Bogiem.

Religie instytucjonalne obawiają się tak zwanej herezji, która może się zrodzić z samodzielnych dociekań prawd Bożych. Jak jednak może powstać herezja, jeśli człowiek korzysta z tego samego źródła wiedzy religijnej, z którego korzystają religie instytucjonalne (przynajmniej tak twierdzą)?

Istnieje takie samo niebezpieczeństwo zejścia na moralne i duchowe manowce przy indywidualnym dociekaniu prawd Bożych, jak i przy braniu tych prawd od kapłanów, czyli z drugiej ręki. Wszelkie kapłaństwo twierdzi, że opiera się na autorytecie Boskim, jednak interpretacje tego autorytetu zawsze i wszędzie są ludzkie.

Tak samo indywidualny wierzący, jak i kapłan, może popełnić błąd, gdyż są ludźmi. Jeden i drugi może dojść do wysokiego poziomu duchowego lub służyć własnemu, rozbudowanemu ego. Szansa popełnienia błędu w ocenie duchowej jest taka sama. Tym niemniej, jeśli pomyli się indywidualny człowiek, jeśli nie jest on przywódcą większej grupy, konsekwencje błędu ponosi najczęściej on sam. Jeśli pomyli się czy zbłądzi duszpasterz, konsekwencje zawsze są szersze.

Czy istnieje jakaś gwarancja, że to, czego człowiek wierzący w duchu poszukuje i w duchu znajduje, od Boga pochodzi? Jest niemożliwe, aby człowiek modlący się o oświecenie, o prawdę i mądrość, nie został wysłuchany. Jednak ludzie modlą się o prawdę i mądrość raczej rzadko. Najczęściej modlą się o pomoc w realizacji swoich własnych idei, zamiast prosić o same idee, aby je później realizować w życiu.

MtSinai

Z roku na rok zmienia się obraz wierzeń ludzkości, co najlepiej widoczne jest w tym religijnym tyglu, jaki stanowi Ameryka. Neela Banerjee pisze w New York Times (25.02.2008), że “Ponad jedna czwarta dorosłych Amerykanów zmienia religię swojego dzieciństwa, aby przyłączyć się do innej religii albo zostać bezwyznaniowcem, zgodnie z sondażem przeprowadzonym przez Pew Forum on Religion and Public Life. Ponad 16 procent dorosłych Amerykanów twierdzi, że nie są częścią jakiejkolwiek zorganizowanej religii, co czyni nie zorganizowanych czwartą pod względem wielkości „grupą religijną”. [3]

Czy tak kształtuje się religia osobista wśród ludzi rozczarowanych religią instytucjonalną?

Z kolei Steve McSwain pisze, że: „Trzydzieści cztery miliony Amerykanów opuściło zorganizowaną religię, zgodnie z ostatnim sondażem American Religious Identification. Mimo to, dla wielu tych odchodzących z kościołów, synagog i świątyń. duchowość wciąż stanowi istotną część ich życia”. [4]

Myślę, że za wcześnie tutaj na daleko idące wnioski. Należy poczekać i się zorientować, jak religijny obraz świata będzie się kształtował w naszym wieku.

Religia osobista wśród czytelników Księgi Urantii

Czy tak zwany ruch Urantii, skupiony wokół głównych organizacji, zajmujących się rozpowszechnianiem książki i w tysiącach bardziej lub mniej formalnych grup, reprezentuje religię osobistego doświadczenia duchowego czy religię instytucjonalną? Wielkie zróżnicowanie poglądów uczestników wszystkich tych grup a jednocześnie uparte dążenie wszystkich tych ludzi do szerzenia i propagowania nauk książki wskazuje raczej na ich indywidualne poglądy religijne a co za tym idzie religię osobistą. Nie stworzono jak dotychczas sekty religijnej czy kościoła opartego na naukach książki. Znamiennym jest tutaj cytat ze strony Fundacji Urantii: „Przekazanie tego objawienia duszom, potrzebującym jego duchowego posłania, bez natrętnego orędownictwa, tworzenia kościoła czy ewangelizacji, jest wyzwaniem, przed którym stoimy”. [5]

Zawsze oczywiście istnieje pewne niebezpieczeństwo przekształcenia ruchu Urantii w instytucjonalną religię czy kościół. Religijna zawartość książki jest bardzo bogata i wystarczyłoby jej na stworzenie nie jednej a wielu religii instytucjonalnych. Musimy jednak pamiętać, że Księga Urantii nie jest nieskażonym i nieomylnym słowem Bożym, choć może wielu tak uważa. Jest w niej wiele prawd duchowych, ale musimy je potwierdzić naszymi własnymi przeżyciami duchowymi.

Religia ducha czy osobista stanowi jednocześnie nadzieję na pewne zjednoczenie religijne wszystkich śmiertelników planety, obecnie tak podzielonych i zróżnicowanych w poglądach religijnych.

„Wizję ludzkiego braterstwa realizować można tylko w miarę tego, jak rozbieżne poglądy autorytatywnych religii zostaną nasycone i usunięte w cień jednoczącą, nobilitującą religią ducha — religią osobistego doświadczenia duchowego”. [155.6.8] 

[1]  Marek Dyjak [wywiad Joanny Rachoń z 18 sierpnia 2010  
        http://muzyka.onet.pl/10173,1622963,0,2,wywiady.html

[2] Rosemary Ellen Guiley - Encyclopedia of Mystical & Paranormal Experience (Grange Books, London, 1993)

[3] http://www.nytimes.com/2008/02/25/us/25cnd-religion.html?_r=1&hp

[4] http://www.huffingtonpost.com/steve-mcswain/finding-god-after-leaving_b_651148.html

[5] http://www.urantia.org/pl/fundacja-urantii

Powrót na stronę główną


 
Witryna ta reprezentuje prywatne poglądy tłumaczy Księgi Urantii i nie jest związana z żadną organizacją zajmującą się rozpowszechnianiem nauczania książki.
 
Małgorzata i Przemysław Jaworscy

Web
Analytics

Web design created by Solar
Wersja na urządzenia mobilne:
Nous Artur Spasiński
Napisz do Nas: pmjaworski [at] optusnet.com.au