PRZEKAZ 159
TURA PO DEKAPOLU
Kiedy Jezus i Dwunastu dotarli do ogrodu Magedan, zastali tam oczekującą na nich grupę około stu
ewangelistów i uczniów, razem z grupą kobiecą, gotowych do natychmiastowego
rozpoczęcia tury po miastach Dekapolu, aby nauczać i głosić kazania.
Tego, czwartkowego ranka, 18
sierpnia, Mistrz zebrał wszystkich swoich zwolenników i polecił im, żeby każdy
z apostołów wziął sobie za towarzysza jednego z dwunastu ewangelistów i żeby
razem z innymi ewangelistami poszli do pracy, w dwunastu grupach, po miastach i
wioskach Dekapolu. Zgodnie z jego poleceniem, grupa kobieca i inni uczniowie
mieli zostać z nim. Jezus przeznaczył cztery tygodnie na tą turę, polecając
swym uczniom, żeby wrócili do Magedanu nie później
niż w czwartek, 16 września. Przyrzekł im, że będzie ich często odwiedzał. W
tym miesiącu, dwanaście grup nauczających pracowało w Gerasie,
Gamali, Hippos, Safonie, Gadarze, Abili, Edrei,
Filadelfii, Cheszbonie, Dium, Scytopolis
i w wielu innych miastach. Podczas tej tury nie wydarzyły się cuda uzdrowienia,
czy inne niezwykłe wypadki.
1.
ROZPRAWA O PRZEBACZANIU
Jednego wieczora, w Hippos, Jezus nauczał o przebaczaniu, odpowiadając na
pytanie ucznia. Mistrz powiedział:
„Jeśli dobrotliwy człowiek ma
sto owiec i jedna z nich się zabłąka, czyż natychmiast nie zostawi
dziewięćdziesięciu dziewięciu i nie pójdzie szukać tej jednej, która się
zabłąkała? I jeśli jest dobrym pasterzem, czyż nie będzie wytrwale poszukiwał
zagubionej owcy, aż ją odnajdzie? I kiedy pasterz znajdzie zagubioną owcę,
kładzie ją sobie na ramionach i idzie do domu uradowany, sprasza swoich
przyjaciół i sąsiadów i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi
zginęła». Powiadam wam, że w niebie większa jest radość z jednego nawróconego
grzesznika, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie
potrzebują nawrócenia. Mimo to, nie jest wolą mojego Ojca w niebie, żeby choć
jeden z tych maluczkich pobłądził, jeszcze mniej, żeby zginął. W waszej religii
Bóg może przyjąć żałujących grzeszników; w ewangelii królestwa Ojciec wychodzi
ich szukać, jeszcze zanim poważnie pomyślą o żałowaniu.
Ojciec w niebie miłuje swe dzieci
i dlatego wy również powinniście nauczyć się kochać jeden drugiego; Ojciec w
niebie wybacza wam wasze grzechy; dlatego wy powinniście nauczyć się wybaczać
jeden drugiemu. Jeśli brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź do niego i
taktownie oraz cierpliwie pokaż mu jego błąd. I tak zrób, żeby to było tylko
pomiędzy wami. Jeśli on ciebie usłucha, wtedy pozyskałeś swojego brata. Ale
jeśli twój brat nie chce cię słuchać, jeśli upiera się przy swojej błędnej
drodze, weź ze sobą jednego albo dwóch wspólnych przyjaciół, żeby w ten sposób
mieć dwóch czy nawet trzech świadków na potwierdzenie twojego świadectwa i na
to, że działałeś sprawiedliwie i miłosiernie z twoim grzesznym bratem. Otóż,
jeśli nie zechce on posłuchać twoich braci, możesz przedstawić całą sprawę
kongregacji a potem, jeśli odmówi usłuchania wspólnoty, pozwól im działać tak,
jak oni uznają za stosowne; pozwól takiemu niesfornemu człowiekowi stać się
wygnańcem królestwa. Podczas gdy nie możecie rościć sobie prawa sądzenia dusz
waszych współbraci i nie możecie odpuszczać grzechów, albo w inny sposób
ośmielić się uzurpować przywilejów władców niebiańskich zastępów, w wasze ręce
oddane zostało organizowanie doczesnego porządku w królestwie na Ziemi. Podczas
gdy nie możecie się wtrącać do boskich dekretów, dotyczących wiecznego życia,
powinniście ustalić zasady postępowania, dotyczące doczesnego dobra wspólnoty
na Ziemi. I tak, we wszystkich tych sprawach, które związane są z dyscypliną
wspólnoty, cokolwiek wy zarządzicie na Ziemi, będzie uznane w niebie. Chociaż
nie możecie decydować o wiecznym losie jednostki, możecie wprowadzać
ustawodawstwo dotyczące postępowania grupy, dlatego, że gdzie dwóch czy trzech
zgodzą się w tych sprawach i mnie zapytają, będzie to dla nich zrobione, jeśli
ich prośba nie będzie sprzeczna z wolą Ojca w niebie. I to na zawsze pozostanie
prawdą, gdyż, jeśli dwaj czy trzej wierzący są razem, ja jestem pośród nich”.
Szymon Piotr był tym apostołem,
który kierował pracującymi w Hippos i kiedy usłyszał,
jak Jezus to mówi, zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat
zgrzeszy przeciw mnie? Czy aż siedem razy”? A Jezus odpowiedział Piotrowi: „Nie
tylko siedem razy, ale nawet siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego królestwo
nieba podobne jest do króla, który chciał się rozliczyć finansowo ze swymi
sługami. I kiedy zaczęli rozliczać zestawienia rachunkowe, jeden z szefów
czeladzi został przyprowadzony przed króla, wyznając, że jest mu winien tysiąc
talentów. Otóż, ten urzędnik bronił się w sądzie królewskim, że ciężkie czasy
przyszły na niego i nie ma czym zapłacić długu. Król
rozkazał skonfiskować jego majątek a jego dzieci sprzedać, żeby zapłacić dług.
Kiedy szef służby usłyszał ten surowy wyrok, padł na twarz przed królem i
błagał go o miłosierdzie i więcej czasu, mówiąc: «Panie, miej trochę więcej
cierpliwości nade mną a wszystko ci oddam». A król,
spojrzawszy na tego niedbałego służącego i jego rodzinę, poruszył się
współczuciem. I rozkazał, że sługa ma być uwolniony a dług całkowicie
zapomniany.
I tak szef służby uzyskał
miłosierdzie i przebaczenie z rąk króla i poszedł załatwiać swoje sprawy;
znalazł jednego ze swych podwładnych służących, który był mu winien sto denarów
i pochwycił go a trzymając za gardło, powiedział: «Oddaj mi wszystko, coś
winien». A wtedy jego bliźni, sługa, upadł przed szefem służby i błagał: «Tylko
miej cierpliwość nade mną a wkrótce będę mógł ci oddać». Jednak szef służby nie
okazał miłosierdzia swemu bratu służącemu i chciał go raczej wtrącić do
więzienia, do czasu, aż odda dług. Kiedy jego współbracia służący zobaczyli, co
się stało, tak bardzo się zmartwili, że poszli powiedzieć o tym ich panu i
zwierzchnikowi, królowi. Kiedy król usłyszał o czynach
swojego szefa służby, wezwał przed swoje oblicze tego niewdzięcznego i nie
wybaczającego człowieka i powiedział: «Jesteś nikczemnym i niegodziwym służącym. Kiedy prosiłeś o litość, szczodrze darowałem ci
cały dług. Dlaczego nie okazałeś litości swojemu bratu
służącemu, tak jak ja ulitowałem się nad tobą»? I król tak się uniósł gniewem,
że oddał niewdzięcznego szefa służby strażnikom więziennym, do czasu, aż nie
zapłaci mu całego długu. Tak samo mój Ojciec niebiański więcej litości okaże
tym, którzy szczodrze okazują litość swoim współbraciom. Jak możecie przyjść do
Boga, prosząc o rozważenie waszych niedociągnięć, kiedy macie w zwyczaju karać
swych braci za to, że są winni tych samych ludzkich słabości? Powiadam wam
wszystkim: darmo wzięliście dobro od królestwa, dlatego też darmo rozdajcie je
swoim współbraciom na Ziemi”.
W ten sposób Jezus nauczał o
niebezpieczeństwie i przedstawiał niesprawiedliwość osobistego osądzania swoich
współbraćmi. Dyscyplina musi być zachowana, sprawiedliwość musi być wymierzana,
ale we wszystkich takich sprawach dominować powinna mądrość wspólnoty. Jezus
nadał władzę prawodawczą i sędziowską grupie a nie jednostce. Ale
nawet ta władza, nadana grupie, nie powinna być sprawowana
jako władza osobista. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że orzeczenie
jednostki może być wypaczone uprzedzeniem, czy skrzywione przez pasję. Grupowy
osąd z większym prawdopodobieństwem uniknie tego niebezpieczeństwa i
wyeliminuje niesprawiedliwość osobistych uprzedzeń. Jezus zawsze starał się
minimalizować czynniki niesprawiedliwości, odwetu i zemsty.
[Użycie wyrażenia siedemdziesiąt
siedem, jako ilustracji miłosierdzia i cierpliwości, zostało zaczerpnięte z
Pisma Świętego, w nawiązaniu do zachwytu Lamecha na
widok broni z metalu w rękach jego syna Tubalkaina,
który porównując tą lepszą broń z taką, jaką posiadali wrogowie, wykrzyknął: „Jeśli bezbronny Kain pomszczony był siedem
razy, ja teraz będę pomszczony siedemdziesiąt siedem razy”].
2. OBCY KAZNODZIEJA
Jezus poszedł do Gamali, żeby odwiedzić Jana i tych, którzy razem z nim
pracowali. Tego wieczora, po sesji pytań i odpowiedzi, Jan rzekł do Jezusa:
„Mistrzu, wczoraj poszliśmy do Asztarot, żeby zobaczyć człowieka, który naucza
w twoim imieniu a nawet twierdzi, że może wypędzać diabły. Otóż, ten człowiek
nigdy nie był z nami, ani też nigdy nie chodził z nami; dlatego też
zabroniliśmy mu robić te rzeczy”. Wtedy Jezus powiedział: „Nie zabraniajcie mu.
Czyż nie widzicie, że wkrótce ewangelia królestwa będzie głoszona na całym
świecie? Jak możecie liczyć na to, że wszyscy, którzy uwierzą w ewangelię, będą
podlegali waszemu kierownictwu? Radujcie się tym, że nasze nauczanie samo
zaczęło przekraczać granice naszych osobistych wpływów. Janie, czyż nie widzisz
tego, że ci, którzy wykonują wielkie dzieła w moim imieniu, muszą w końcu
popierać naszą sprawę? Z pewnością nieprędko będą źle mówić o mnie. Mój synu, w
takich sprawach lepiej dla ciebie będzie uznać, że ci, którzy nie są przeciwko
nam, są z nami. W pokoleniach, które nadejdą, wielu ludzi nie całkiem tego
godnych, będzie czynić wiele dziwnych rzeczy w moim imieniu, ale ja im nie
zabronię. Powiadam ci, nawet, jeśli kubek zimnej wody zostanie podany
spragnionej duszy, posłańcy Ojca zawsze zapiszą tę posługę miłości”.
Nauka ta bardzo zdumiała Jana.
Czyż nie słyszał Mistrza, który mówił: „Ten, który nie jest ze mną, jest
przeciwko mnie?”. I nie zauważył, że w pierwszym przypadku Jezus nawiązywał do
osobistych związków człowieka z duchowym nauczaniem królestwa, podczas gdy w drugim
przypadku uwagi zostały zrobione w stosunku do widzialnych i rozległych,
społecznych związków wierzących, odnośnie kwestii kontroli administracyjnej i
jurysdykcji jednej grupy wierzących nad pracą innych grup, które mogłoby kiedyś
utworzyć nadchodzące światowe braterstwo.
Jan często opowiadał to zdarzenie,
w związku ze swoją późniejszą pracą na rzecz królestwa. Mimo to apostołowie
wiele razy występowali przeciw tym, którzy ośmielili się nauczać w imieniu
Mistrza. Zawsze wydawało im się niestosowne, żeby ci, którzy nigdy nie
siedzieli u stóp Jezusa, ośmielali się nauczać w jego imieniu.
Człowiek, któremu Jan zabronił
nauczać w imieniu Jezusa, nie posłuchał zakazu apostoła. Kontynuował swoje
wysiłki i zebrał sporą grupę wierzących w Kanacie,
zanim poszedł do Mezopotamii. Ten człowiek, imieniem Aden, uwierzył w Jezusa na
podstawie świadectwa obłąkanego, którego Jezus uzdrowił w pobliżu Gergezy i który z niezbitą pewnością wierzył, że domniemane
złe duchy, które Jezus z niego wyrzucił, weszły w stado świń
i popędziły je z urwiska na śmierć.
3. INSTRUKCJA DLA NAUCZYCIELI I WIERZĄCYCH
W Edrei, gdzie działał Tomasz ze
swoimi pomocnikami, Jezus spędził dzień i noc, a podczas dyskusji wieczornych
wyjaśnił te zasady, które powinny przewodzić ludziom głoszącym prawdę i które
powinny ożywiać wszystkich nauczających ewangelii królestwa. Podsumowując i
odtwarzając we współczesnej frazeologii, Jezus tak nauczał:
Zawsze szanuj osobowość człowieka.
Nigdy słuszna sprawa nie może być wspierana siłą; duchowe zwycięstwa można
osiągnąć jedynie siłą ducha. Ten zakaz używania wpływów materialnych odnosi się
zarówno do nacisków psychicznych jak i fizycznych. Nie można stosować
przytłaczających argumentów i wyższości umysłowej, dla zniewalania mężczyzn i
kobiet do królestwa. Umysłu ludzkiego nie można przytłaczać samą tylko wagą
logiki i onieśmielać trafną elokwencją. Chociaż nie można zupełnie wyeliminować
emocji, jako czynnika w podejmowaniu ludzkich decyzji, nie należy się do nich
odwoływać bezpośrednio, gdy naucza się tych, którzy mogą posunąć naprzód sprawę
królestwa. Zwracajcie się bezpośrednio do Boskiego ducha, który mieszka w
umysłach ludzkich. Nie odwołujcie się do strachu, litości czy zwykłego sentymentu.
Zwracając się do człowieka, bądźcie bezstronni, ćwiczcie samokontrolę i
okazujcie należyte opanowanie; wykażcie odpowiedni szacunek dla osobowości
waszych uczniów. Pamiętajcie, że powiedziałem: „Oto stoję u drzwi i pukam, a
jeśli ktoś otworzy, wejdę”.
Prowadząc ludzi do królestwa, nie
zaniżajcie ani nie niszczcie poczucia ich własnej godności. Podczas gdy zbytni
szacunek dla siebie może zniweczyć właściwą pokorę i skończyć się pychą,
próżnością i arogancją, utrata godności kończy się często sparaliżowaniem woli.
Celem tej ewangelii jest przywrócenie poczucia własnej godności tym, którzy ją
utracili i zachowanie jej u tych, którzy ją posiadają. Nie zróbcie tego błędu,
żeby potępiać tylko zło w życiu waszych uczniów; pamiętajcie także, aby
szczerze docenić najbardziej chwalebne rzeczy w ich życiu. Pamiętajcie, że nie
zawaham się przed niczym, aby przywrócić poczucie godności tym, którzy ją
utracili i którzy naprawdę chcą ją odzyskać.
Uważajcie, żeby nie ranić poczucia
własnej godności u dusz nieśmiałych i lękliwych. Nie popadajcie w sarkazm,
kosztem moich braci o prostych umysłach. Nie bądźcie cyniczni wobec moich,
przejętych strachem dzieci. Bezczynność niszczy poczucie własnej godności;
zatem napominajcie waszych braci, żeby zawsze zajmowali się wybranymi przez
siebie zajęciami i zróbcie każdy możliwy wysiłek, aby znaleźć pracę tym, którzy
znaleźli się bez zatrudnienia.
Nigdy nie stosujcie takich
bezwartościowych taktyk, które usiłują strachem skierować mężczyzn i kobiety do
królestwa. Kochający ojciec nie straszy swych dzieci, żeby dały posłuch jego
żądaniom.
Kiedyś dzieci królestwa
zrozumieją, że odczuwanie silnych emocji nie jest równoznaczne z prowadzeniem
przez Boskiego ducha. Kiedy się jest pod silnym i dziwnym naciskiem do
zrobienia czegoś, czy udania się do określonego miejsca, nie musi to koniecznie
oznaczać, że takie impulsy są wskazówkami ducha, zamieszkującego człowieka.
Ostrzeżcie
wszystkich wierzących w sprawie konfliktu granicznego, jaki muszą przebyć
wszyscy, przechodzący z tego życia, jakim żyją w ciele, do wyższego życia,
jakie jest przeżywane w formie duchowej. Dla tych, którzy żyją pełnią życia w
każdej dziedzinie, konflikt czy dezorientacja są niewielkie, jednak wszyscy
muszą przeżyć większą czy mniejszą niepewność, przy przechodzeniu pomiędzy tymi
dwoma poziomami życia. Wchodząc do królestwa, nie możecie uniknąć jego
odpowiedzialności czy uchylić się od jego zobowiązań, ale pamiętajcie: jarzmo
ewangelii jest łatwe a brzemieniem prawdy jest światłość.
Świat
przepełniony jest głodnymi duszami, głodującymi, kiedy chleb życia jest tuż
obok; ludzie umierają szukając tego Boga, który żyje w nich. Ludzie szukają
skarbów królestwa ze stęsknionymi sercami i zmęczonymi nogami, gdy wszyscy mają
żywą wiarę w zasięgu ręki. Wiara jest dla religii tym, czym są żagle dla
okrętu; jest dodaniem mocy a nie ciężarem dodanym do życia. Dla tych, którzy
wejdą do królestwa, jest tylko jedno zmaganie a to jest walka dobra, walka
wiary. Wierzący prowadzi tylko jedną batalię a jest ona przeciw zwątpieniu –
niewierze.
Kiedy
głosicie ewangelię królestwa, nauczacie po prostu przyjaźni z Bogiem. To braterskie uczucie będzie oddziaływało tak samo
na mężczyzn jak i na kobiety, gdyż w nim zarówno jedni jak i drudzy znajdą to,
co najlepiej zaspokaja właściwe im tęsknoty i ideały. Powiedzcie moim dzieciom,
że jestem nie tylko wrażliwy na ich uczucia i cierpliwy wobec ich słabości, ale
także jestem bezwzględny wobec grzechu i nie toleruję nikczemności. Jestem
faktycznie potulny i skromny przed obliczem mego Ojca, ale jestem tak samo
nieustępliwie bezwzględny, gdy występuje rozmyślne czynienie zła i grzeszny
bunt przeciwko woli mojego Ojca w niebie.
Nie
powinniście obrazować waszego nauczyciela jako
człowieka smutku. Przyszłe pokolenia powinny znać także promieniowanie naszej radości,
pogodę naszej dobrej woli oraz inspirację naszego dobrego humoru. Głosimy
posłanie dobrej nowiny, której przekształcająca moc jest zaraźliwa. Nasza
religia tętni nowym życiem i nowymi treściami. Ci, którzy przyjmą to nauczanie,
będą mieć serca przepełnione radością i będą radować się zawsze. Coraz więcej
szczęścia jest zawsze udziałem wszystkich tych, którzy są pewni Boga.
Uczcie
wszystkich wiernych, aby wystrzegali się polegania na niepewnych podporach
fałszywego współczucia. Nie możecie rozwijać silnego charakteru, gdy
współczujecie samym sobie; szczerze starajcie się wystrzegać zwodniczego wpływu
zwyczajnego braterstwa w niedoli. Wyjdźcie z waszym współczuciem do odważnych i
dzielnych, podczas gdy powstrzymajcie się od nadmiaru współczucia dla tych
strachliwych dusz, które tylko połowicznie stawiają czoła próbom życia. Nie
pocieszajcie tych, którzy poddają się swym problemom bez walki. Nie
sympatyzujcie z waszymi bliźnimi tylko dlatego, że
mogą sympatyzować z wami nawzajem.
Gdy moje
dzieci upewnią się kiedyś świadomie o Boskiej obecności, taka wiara poszerzy
umysł, uszlachetni duszę, wzmocni osobowość, przysporzy szczęścia, pogłębi
postrzeganie duchowe, spotęguje siłę kochania i zdolność bycia kochanym.
Nauczajcie
wszystkich wiernych, że ci, co wejdą do królestwa, nie są tym samym odporni na
wypadki czasu czy zwykłe katastrofy natury. Wiara w ewangelię nie zabezpiecza
przed popadnięciem w tarapaty, ale niesie tę gwarancję, że będziecie nieustraszeni,
kiedy kłopoty wami zawładną. Jeśli ośmielicie się wierzyć we mnie i szczerze
iść za mną, to najpewniej wkroczycie na drogę nieuniknionych kłopotów. Ja nie
obiecuję wyciągnąć was z wód niedoli, ale obiecuję przejść z wami przez nie
wszystkie.
I jeszcze
więcej nauczał Jezus tę grupę wiernych, zanim zaczęli udawać się na nocny
spoczynek. A ci, co słyszeli te słowa, głęboko zachowali je w swych sercach i
często je przytaczali, dla podbudowania apostołów i uczniów, których nie było w
czasie ich wygłaszania.
4. ROZMOWA Z NATANIELEM
Potem Jezus poszedł do Abili, gdzie pracował Nataniel ze
swymi towarzyszami. Natanielowi nie dawały spokoju
niektóre wypowiedzi Jezusa, te, które wydawały się umniejszać autorytet
uznanego hebrajskiego Pisma Świętego. Dlatego też, tego wieczora, po
zwyczajowym czasie pytań i odpowiedzi, Nataniel wziął
Jezusa na stronę i zapytał: „Mistrzu, czy mógłbyś mi zaufać i powiedzieć prawdę
o Piśmie Świętym? Zauważyłem, że nauczasz nas tylko części Pisma – najlepszej
jak myślę – i doszedłem do wniosku, że odrzucasz nauki rabinów w tej materii,
że słowa Prawa są prawdziwymi słowami Boga, tymi, które były z Bogiem w niebie,
nawet przez czasami Abrahama i Mojżesza. Jaka jest prawda o Piśmie Świętym”?
Kiedy Jezus usłyszał to pytanie swego zdezorientowanego apostoła, odpowiedział:
„Natanielu,
słusznie osądziłeś; ja nie odwołuję się do Pisma Świętego tak, jak to robią
rabini. Porozmawiam z tobą na ten temat, pod tym warunkiem, że nie opowiesz
tego swoim braciom, którzy nie wszyscy są gotowi na te nauki. Słowa Prawa
Mojżeszowego i nauki Pisma Świętego nie istniały przed Abrahamem. Dopiero
niedawno Pismo Święte zostało zebrane, takie, jakie mamy teraz. Podczas kiedy
zawiera ono najlepsze i najwyższego lotu myśli i tęsknoty narodu żydowskiego,
zawiera także wiele tego, co jest dalekie od obrazowania charakteru i nauki
Ojca w niebie; dlatego też muszę wybierać spośród lepszego nauczania te prawdy,
które mają zbierać pokłosie dla ewangelii królestwa.
Zapisy te są dziełem ludzi;
niektórzy z nich byli święci, inni nie byli tak święci. Nauki tych ksiąg obrazują
poglądy i poziom oświecenia z tych czasów, kiedy księgi powstały. Jako
objawienie prawdy, ostatnie są bardziej godne zaufania niż początkowe.
Pismo Święte jest niedoskonałe i ogólnie biorąc pochodzi od ludzi, ale
nie zrozum mnie źle, stanowi ono najlepszy zbiór mądrości religijnej i prawdy
duchowej, jaki można znaleźć dzisiaj na świecie.
Wiele tych
ksiąg nie zostało napisane przez te osoby, których imiona noszą, ale to w
żadnej mierze nie umniejsza wartości prawd, które zawierają. Nawet gdyby
historia o Jonaszu nie była prawdziwa, nawet gdyby Jonasz w ogóle nie istniał,
mimo to głęboka prawda tej opowieści, o miłości Boga do Niniwy i tak zwanych
pogan, nie straci swej wartości w oczach tych wszystkich, którzy kochają swoich bliźnich.
Pismo jest święte, ponieważ przedstawia myśli i czyny ludzi poszukujących Boga,
którzy zostawili w tych pismach zapisy swych najwyższych koncepcji prawości,
prawdy i świętości. Pismo Święte zawiera wiele prawdy, bardzo wiele, ale w
świetle twej dzisiejszej nauki wiesz także, że pisma te zawierają również
bardzo fałszywie przedstawiany obraz Ojca w niebie, tego kochającego Boga,
którego ja przyszedłem objawić wszystkim światom.
Natanielu, nigdy nie wierz, nawet
przez moment, w ten zapis z Pisma Świętego, który mówi, że to miłość Boża
kierowała twoimi przodkami, kiedy szli walczyć i zabijać wszystkich swoich
wrogów – mężczyzn, kobiety i dzieci. Takie zapisy są słowami ludzi, nie bardzo
świętych ludzi i nie są to słowa Boże. Pismo Święte zawsze odzwierciedlało i
zawsze będzie odzwierciedlało intelektualny, moralny i duchowy status tych,
którzy je tworzyli. Czy nie zauważyłeś, że idee Jahwe w zapisach proroków, od
Samuela do Izajasza, rozwijają się w swym pięknie i chwale? I powinieneś
pamiętać, że Pismo Święte przeznaczone jest do religijnego nauczania i
duchowego przewodnictwa. To nie są ani dzieła historyków ani też filozofów.
Rzeczą
najbardziej godną ubolewania nie jest błędna idea o absolutnej doskonałości
zapisów Pisma Świętego i nieomylności jego nauczania, ale raczej bałamutna,
mylna interpretacja tych świętych zapisów, dokonywana przez zniewolonych
tradycjami uczonych w Piśmie i faryzeuszy w Jerozolimie. I teraz posłużą się
oni zarówno doktryną natchnionego Pisma Świętego, jak też swoją mylną jego
interpretacją, w pełnym determinacji wysiłku przeciwstawienia się temu, nowemu
nauczaniu ewangelii królestwa. Natanielu, nigdy nie
zapominaj, że Ojciec nie ogranicza objawienia prawdy do jakiegokolwiek
pojedynczego pokolenia, ani też do jakiegokolwiek pojedynczego narodu. Zawsze
było i zawsze będzie wielu gorliwych poszukiwaczy prawdy, zdezorientowanych i
zniechęconych doktrynami doskonałości Pisma Świętego.
Autorytetem
prawdy jest ten właśnie duch, który zamieszkuje jej żywe przejawy a nie martwe
słowa mniej oświeconych i rzekomo natchnionych ludzi z innego pokolenia. A
gdyby nawet ci święci ludzie z dawnych czasów żyli życiem natchnionym i
przepełnionym duchem, to nie oznacza, że ich słowa są tak samo duchowo
natchnione. Dziś nie robimy żadnych zapisów nauczania ewangelii królestwa,
abyście wy, kiedy ja odejdę, w rezultacie różnorodności waszej interpretacji
mojej nauki, nie podzielili się pośpiesznie na rozmaite grupy zwalczających się
prawd. Dla tego pokolenia najlepsze jest to, że żyjemy tymi prawdami,
podczas gdy unikamy robienia zapisów.
Natanielu,
zapamiętaj sobie dobrze moje słowa, niczego, co się styka z naturą ludzką, nie
można uważać za nieomylne. Boska prawda rzeczywiście może świecić przez umysł
człowieka, ale jej czystość zawsze jest względna a boskość częściowa. Istota
stworzona może usilnie pragnąć nieomylności, ale tylko Stwórcy ją mają.
Największym
jednak błędem nauczania o Piśmie Świętym jest doktryna o opieczętowaniu ksiąg
tajemnicą i mądrością, której interpretacji mogą się poważyć tylko mądre umysły
narodu. Objawienie boskich prawd nie jest opieczętowane, chyba, że przez ludzką
ignorancję, zajadłość i nietolerancję zawężonego myślenia. Światło Pisma
Świętego przyćmione jest tylko uprzedzeniami i przygaszone przesądami. Fałszywy
strach przed świętością nie dał religii możliwości posiadania ochrony zdrowego
rozsądku. Strach przed autorytetem świętych zapisów przeszłości z powodzeniem
uniemożliwia współczesnym, uczciwym duszom, przyjmowanie nowego światła
ewangelii, tego światła, które ludzie z innych pokoleń, dobrze znający Boga,
tak bardzo chcieli ujrzeć.
Jednak
najsmutniejsze jest właśnie to, że niektórzy nauczyciele świętości
tradycjonalizmu znają tę właśnie prawdę. Lepiej czy gorzej rozumieją
ograniczenia Pisma Świętego, ale są moralnymi tchórzami, nieuczciwymi
intelektualnie. Znają prawdę dotyczącą świętych zapisów, ale wolą ukrywać przed
ludźmi takie fakty, zakłócające porządek. Dlatego też wypaczają i przekręcają
Pismo Święte, czyniąc je przewodnikiem dla niewolniczych szczegółów codziennego
życia i autorytetem rzeczy nieduchowych, zamiast
odwołać się do świętych zapisów, jako do skarbnicy mądrości moralnej i
religijnego natchnienia, jak również nauk duchowych rozpoznających Boga ludzi z
innych pokoleń”.
Nataniel był oświecony i zaszokowany
wypowiedzią Mistrza. W głębi duszy długo rozważał tę rozmowę, ale nic nikomu
nie mówił o tej dyskusji, aż dopiero po wniebowstąpieniu Jezusa; i nawet wtedy
bał się omawiać wszystkich szczegółów nauki Jezusa.
5. KONSTRUKTYWNY CHARAKTER RELIGII JEZUSA
W Filadelfii, gdzie pracował
Jakub, Jezus nauczał o konstruktywnej naturze ewangelii królestwa. Kiedy w toku
swoich spostrzeżeń oznajmił, że niektóre części Pisma Świętego zwierają więcej
prawdy od innych i napomniał swoich słuchaczy, aby karmili swoje dusze
najlepszym pożywieniem duchowym, Jakub przerwał Mistrzowi pytaniem: „Czy byłbyś
na tyle dobry, żeby nam podpowiedzieć, jak mamy wybierać lepsze ustępy z Pisma
Świętego, tak, aby wywarły na nas samych pozytywny wpływ?”. I Jezus
odpowiedział: „Tak, Jakubie, kiedy czytasz Pismo, zwracaj uwagę na wiecznie
prawdziwe i bosko piękne nauki, takie jak:
Stwórz, o Panie, we mnie serce czyste.
Pan jest moim pasterzem; nie brak mi niczego.
Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
Ja, Pan twój Bóg, trzymam twoją prawą rękę, mówiąc,
nie bój się, ja ci pomogę.
Żaden naród nie powinien więcej uczyć się wojny”.
I to ilustruje sposób postępowania
Jezusa, jak dzień po dniu, nauczając swoich uczniów, stosował śmietankę
hebrajskiego Pisma Świętego, w celu załączenia jej do nowej ewangelii
królestwa. Inne religie poddawały myśl o zbliżeniu Boga do człowieka, ale Jezus
głosił opiekę Boga nad człowiekiem, tak jak kochający ojciec troszczy się o
dobro zależnych od niego dzieci, a potem uczynił to nauczanie kamieniem węgielnym
swojej religii. I tym samym doktryna o ojcostwie Boga nakazuje praktykowanie
braterstwa człowieka. Czczenie Boga i służenie człowiekowi stały się sumą i
istotą jego religii. Jezus wziął to, co najlepsze z religii żydowskiej i
przełożył na wartościowe zasady nowego nauczania ewangelii królestwa.
Jezus dodał ducha konstruktywnego
działania do biernych doktryn żydowskiej religii. W miejsce zapobiegawczego
przestrzegania ceremonialnych obowiązków, Jezus zalecał konstruktywne czynienie
tego, czego jego nowa religia wymaga od ludzi, którzy ją akceptują. Religia
Jezusa polega nie tylko na zwyczajnym wierzeniu, ale na rzeczywistym czynieniu
tych rzeczy, których wymaga ewangelia. Jezus nie nauczał tego, że istota jego religii
polega na służbie społecznej, ale raczej tego, że służba społeczna jest jednym
z określonych przejawów posiadania ducha prawdziwej religii.
Jezus nie wahał się uznać za
właściwe lepszej połowy Pisma Świętego, podczas gdy wyrzekł się jego mniejszej części.
Swoje wielkie napomnienie: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” wziął z
Pisma Świętego, w którym czytamy: „Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz
żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie
samego”. Jezus przejął nakazującą część tych Pism, podczas gdy odrzucił
zakazującą. Tak samo przeciwstawiał się wynikającemu z zakazów i czysto
biernemu nie sprzeciwianiu się złu. Mówił: „Jeśli twój
nieprzyjaciel uderzy cię w jeden policzek, nie stój niemy i bierny, ale z pozytywnym
nastawieniem nadstaw mu i drugi; znaczy to, uczyń możliwie najlepszą rzecz, aby
czynnie sprowadzić twojego błądzącego brata z dala od złych ścieżek, na lepsze
drogi prawego życia”. Jezus wymagał od swoich zwolenników, aby w każdej
życiowej sytuacji reagowali konstruktywnie i ofensywnie. Nadstawienie drugiego
policzka, czy jakiekolwiek inne podobne działanie, wymaga inicjatywy, skłania
do silnego, aktywnego i odważnego wyrażenia osobowości wierzącego.
Jezus nie popierał zwyczaju
biernego poddawania się zniewagom tych, którzy mogliby celowo starać się nimi
obrzucać ludzi praktykujących nie stawianie oporu złu, ale chciał raczej, żeby
jego zwolennicy byli mądrzy i czujni, szybko i konstruktywne reagowali dobrem
na zło, do tego stopnia, żeby mogli skutecznie pokonywać zło dobrem. Nie
zapominajcie, że prawdziwe dobro jest zawsze potężniejsze od najbardziej
zjadliwego zła. Mistrz nauczał o pozytywnych standardach prawości: „Ktokolwiek
chce być moim uczniem, niech zaprze się samego siebie i weźmie pełną miarę
swoich codziennych obowiązków, żeby iść ze mną”. I on sam żył w ten sposób,
jako że „chodził wszędzie czyniąc dobro”. Ten aspekt ewangelii zilustrowany
jest dobrze w wielu przypowieściach, jakie później opowiadał swoim wyznawcom.
Nigdy nie napominał swych wyznawców, żeby cierpliwie znosili swe powinności,
ale żeby raczej z energią i entuzjazmem żyli w królestwie Bożym całą pełnią
swoich ludzkich obowiązków i boskich przywilejów.
Kiedy Jezus nauczał swoich
apostołów, że gdy ktoś niesprawiedliwy zabierze im płaszcz, powinni dać mu
następną szatę, nie odnosiło się to dosłownie do drugiego płaszcza, ale do idei
czynienia czegoś konstruktywnego, żeby ratować grzesznika, w miejsce
dawnej rady odpłacania – „oko za oko” i tak dalej. Jezus
czuł odrazę zarówno do idei odpłacania, jak i pozostawania biernym,
poszkodowanym albo ofiarą niesprawiedliwości. W związku z tym nauczał apostołów
trzech sposobów walki ze złem i przeciwstawiania się jemu:
1. Odpłacać
złem za zło – właściwa, ale niecna metoda.
2. Znosić zło
bez skargi i bez oporu – czysto bierna metoda.
3. Odpłacać
dobrem za zło, dowieść swojej woli tak, żeby stać a się panem sytuacji,
pokonywać zło dobrem – właściwa i prawa metoda.
Jeden z apostołów zapytał kiedyś: „Mistrzu, co mam
zrobić, jeśli nieznajomy zmusi mnie, abym przez milę niósł jego pakunek?”.
Jezus odpowiedział: „Nie siadaj i nie wzdychaj o pomoc, gdy jednocześnie rugasz
w duchu nieznajomego. Prawość nie wywodzi się z takich biernych postaw. Jeśli
nie możesz wymyślić niczego innego, bardziej konstruktywnego, możesz
przynajmniej nieść pakunek drugą milę. Będzie to z pewnością wyzwanie dla
niecnego i bezbożnego, obcego człowieka”.
Żydzi słyszeli o Bogu, który może
wybaczyć żałującym grzesznikom i stara się zapomnieć ich wykroczenia, ale póki
nie przyszedł Jezus, ludzie nie słyszeli o Bogu, który wychodzi na poszukiwanie
zagubionej owcy, który z własnej woli poszukuje grzeszników i który raduje się,
kiedy ich znajduje, skłonnych do powrotu do domu Ojca. Ta konstruktywna nuta w
religii Jezusa rozciągała się również na jego modlitwy. I zamienił on bierną,
złotą zasadę, w konstruktywne napomnienie o ludzkiej sprawiedliwości.
W całym swoim nauczaniu Jezus
zawsze unikał rozpraszających uwagę szczegółów. Unikał kwiecistego języka,
stronił od zwykłych poetyckich przenośni, od gry słów. Zazwyczaj kładł wiele
treści w krótkie wypowiedzi. W celu ilustracji, Jezus zmieniał aktualne
znaczenie wielu określeń, takich jak sól, zakwas, rybołówstwo i małe dzieci.
Bardzo skutecznie używał antytezy, porównując minutę z wiecznością i tak dalej.
Jego zobrazowania były frapujące, takie jak: „ślepy prowadzi ślepego”. Jednak
największą siłą jego obrazowego nauczania była naturalność. Jezus sprowadził
filozofię religii z nieba na ziemię. Przedstawiał podstawowe potrzeby duszy z
nową wnikliwością i nowym darem uczucia.
6. POWRÓT DO MAGEDANU
Czterotygodniowa misja po Dekapolu
odniosła umiarkowany sukces. Setki dusz przyjęto do królestwa a apostołowie i
ewangeliści, prowadząc swą działalność, zdobyli wartościowe doświadczenie bez
inspiracji płynącej z bezpośredniej, osobistej obecności Jezusa.
W piątek, 16 września, zgodnie z
wcześniejszą umową, w ogrodzie Magedan zebrał się
cały zespół pracowników. W dzień szabatu odbyła się narada, z udziałem ponad
stu wierzących, podczas której szczegółowo rozważano przyszłe plany
rozszerzenia królestwa. Obecni na niej byli posłańcy Dawida i przedłożyli swe
raporty w sprawie warunków życia ludzi wierzących w całej Judei, Samarii,
Galilei i sąsiadujących regionach.
W tym czasie niewielu zwolenników
Jezusa w pełni doceniało wielką wartość usług, świadczonych przez zespół
posłańców. Posłańcy nie tylko utrzymywali łączność pomiędzy wszystkimi
wierzącymi w całej Palestynie oraz między wierzącymi a Jezusem i apostołami,
ale podczas tych ciężkich dni również zbierali fundusze, nie tylko dla Jezusa i
jego współpracowników, ale także na potrzeby rodzin dwunastu apostołów i
dwunastu ewangelistów.
Mniej więcej w tym czasie Abner przeniósł swoją bazę operacyjną z Hebronu do Betlejem
i to miejsce stało się później główną siedzibą posłańców Dawida w Judei. Dawid
zorganizował conocną sztafetę posłańców pomiędzy Jerozolimą a Betsaidą. Ci
gońcy wybiegali z Jerozolimy każdego wieczora, zmieniając się w Sychar i Scytopolis i przybywali
do Betsaidy następnego ranka przed śniadaniem.
Jezus i jego towarzysze planowali
teraz tydzień odpoczynku, po czym mieli zacząć ostatni etap swej pracy na rzecz
królestwa. Był to ich ostatni wypoczynek, ponieważ misja pereańska
przekształciła się w kampanię głoszenia kazań i nauczania, która przeciągnęła
się aż do ich przybycia do Jerozolimy, gdzie rozegrały się końcowe wypadki
ziemskiego życia Jezusa.