PRZEKAZ 169
OSTATNIE NAUKI W PELLI
Późnym wieczorem, w poniedziałek, 6 marca, Jezus i
apostołowie przybyli do obozowiska w Pelli. To był
ostatni tydzień, kiedy Jezus tam przebywał i bardzo aktywnie nauczał tłumy i
szkolił apostołów. Każdego popołudnia wygłaszał kazania rzeszom ludzkim a
każdego wieczora odpowiadał na pytania apostołów i niektórych, bardziej
zaawansowanych uczniów, którzy mieszkali w obozie.
Wieść o zmartwychwstaniu Łazarza
dotarła do obozowiska na dwa dni przed przybyciem Mistrza i całe zgromadzenie
było podniecone. Od czasu nakarmienia pięciu tysięcy ludzi nie wydarzyło się
nic, co mogłoby tak bardzo pobudzić ludzką wyobraźnię. I nastąpiło to w samym
apogeum drugiego stadium publicznej służby dla królestwa, kiedy to Jezus planował
nauczać krótko, przez tydzień w Pelli a później
rozpocząć turę po południowej Perei, po czym przyszły
końcowe, tragiczne wydarzenia ostatniego tygodnia w Jerozolimie.
Faryzeusze i wyżsi kapłani zaczęli
formułować zarzuty i krystalizować swoje oskarżenia. Sprzeciwiali się nauczaniu
Jezusa z następujących powodów:
1. Jest
przyjacielem celników i grzeszników, przyjmuje bezbożników a nawet jada z nimi.
2. Jest
bluźniercą; mówi o Bogu jako o swoim Ojcu i myśli, że
jest równy Bogu.
3. Łamie
prawo. Uzdrawia choroby w szabat i na wiele innych sposobów szydzi ze Świętych Praw Izraela.
4. Jest w
zmowie z diabłami. Dokonuje niezwykłości i czyni pozorne cuda za pomocą potęgi
Belzebuba, księcia diabłów.
1. PRZYPOWIEŚĆ O STRACONYM SYNU
W czwartek po południu Jezus
przemawiał do tłumów na temat: „Łaska zbawienia”. W trakcie tego kazania znowu
opowiedział historię o zagubionej owcy i zgubionej monecie, a potem dodał swoją
ulubioną przypowieść o synu marnotrawnym. Jezus powiedział:
„Prorocy, od Samuela aż do Jana,
upominali was, że powinniście pragnąć Boga – szukać prawdy. Zawsze mówili:
«Szukaj Pana tam, gdzie można go znaleźć». I całe to nauczanie powinniście
wziąć sobie do serca. Ja jednak przyszedłem po to, aby pokazać wam, że kiedy wy
szukacie Boga, Bóg tak samo pragnie was odnaleźć. Wielokrotnie opowiadałem wam
historię o dobrym pasterzu, który pozostawił dziewięćdziesiąt i dziewięć owiec
w owczarni, podczas gdy wyszedł na poszukiwanie tej jednej, która się zagubiła
i kiedy znalazł zabłąkaną owcę, położył ją na ramionach i delikatnie zaniósł z
powrotem do owczarni. I kiedy zagubiona owca została przyniesiona do owczarni,
pamiętacie, że dobry pasterz zwołał swoich przyjaciół i ich zaprosił, aby się z
nim wspólnie radowali z odnalezienia owcy, która zaginęła. Ponownie wam mówię,
że więcej jest w niebie radości z jednego grzesznika, który żałuje, niż z
dziewięćdziesięciu i dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują żałować
za grzechy. To, że dusze się gubią, zwiększa tylko zainteresowanie
niebiańskiego Ojca. Przyszedłem na ten świat na polecenie Ojca i dobrze jest
powiedziane, że Syn Człowieczy jest przyjacielem celników i grzeszników.
Uczono was, że Boska akceptacja
przychodzi po waszym żalu za grzechy i jest rezultatem wszelkich waszych ofiarowań i skruchy, ale ja was zapewniam, że Ojciec was
akceptuje zanim jeszcze wyraziliście skruchę i wysyła Syna i jego towarzyszy,
aby was odnaleźli i z powrotem przyprowadzili z radością do owczarni, do
królestwa synostwa i duchowego rozwoju. Wszyscy jesteście podobni do
zabłąkanych owiec a ja przyszedłem odszukać i uratować te, które się zgubiły.
I powinniście także pamiętać
historię kobiety, która mając dziesięć sztuk srebra wplecionych w ozdobny naszyjnik,
zgubiła jedną sztukę i jak zapaliła lampę i pracowicie zamiotła dom i szukała,
aż znalazła zgubioną sztukę srebra. I zaraz jak tylko znalazła zgubioną monetę,
zwołała swoich przyjaciół i sąsiadów i mówiła: «Radujcie się ze mną, gdyż
znalazłam tę sztukę, która zginęła». Tak więc znowu wam powiem, że zawsze
panuje radość w obecności aniołów w niebie z powodu jednego grzesznika, który
żałuje za grzechy i wraca do owczarni Ojca. I mówię wam tę historię, aby wam
wpoić, że Ojciec i jego Syn wychodzą szukać tych, którzy się zgubili; i
w tych poszukiwaniach używamy wszelkich środków, mogących nam pomóc w naszych
starannych wysiłkach odnalezienia tych, którzy się zagubili, tych, którzy
potrzebują zbawienia. I tak, kiedy Syn Człowieczy wychodzi na pustkowie
szukając owcy, która się zabłąkała, poszukuje on także monety, która zgubiła
się w domu. Owca zabłąka się mimowolnie; moneta pokryta jest kurzem czasu i
niewidoczna pod nagromadzonymi rzeczami ludzkimi.
A teraz chciałbym wam opowiedzieć
historię o bezmyślnym synu zamożnego rolnika, który celowo opuścił dom
swego ojca i wyruszył w obce ziemie, gdzie popadł w wielkie tarapaty.
Przypomnijcie sobie, że owca zbłądziła mimowolnie, ale ten młodzieniec opuścił
swój dom rozmyślnie. A było to tak:
Pewien człowiek miał dwóch synów;
jeden z nich, młodszy, był niefrasobliwy i beztroski, zawsze gonił za rozrywką
i unikał obowiązków, podczas gdy jego starszy brat był poważny, zrównoważony,
ciężko pracował i nie unikał obowiązków. Tych dwóch braci nie zgadzało się zbytnio
ze sobą; zawsze się kłócili i sprzeczali. Młodszy chłopiec był radosny i pełen
życia, ale leniwy i nierzetelny; starszy syn był poważny i pracowity a
jednocześnie egocentryczny, gburowaty i zarozumiały. Młodszy syn lubił się
bawić, ale unikał pracy; starszy poświęcił się pracy, ale rzadko się bawił. Ich
współżycie stało się tak nieznośne, że młodszy syn przyszedł do swego ojca i
powiedział: «Ojcze, daj mi trzecią część twojego majątku, która na mnie
przypada i pozwól mi odejść w świat, w poszukiwaniu mojego własnego szczęścia».
I kiedy ojciec usłyszał jego prośbę a wiedział jak nieszczęśliwy jest ten młody
człowiek w domu ze swym starszym bratem, podzielił swój majątek i dał młodszemu
jego część.
W ciągu kilku tygodni ten
młodzieniec zebrał wszystkie swoje fundusze i wyruszył w podróż do odległej
krainy, a nie znajdując nic, co przynosi korzyść a może też być przyjemne,
stracił wkrótce całe swoje dziedzictwo na rozpustnym życiu. I kiedy wydał
wszystko, w kraju tym zapanował długotrwały głód a on znalazł się w biedzie. I
tak, kiedy był głodny i jego niedola była wielka, znalazł pracę u pewnego
obywatela tego kraju, który go wysłał na pola paść świnie. I ten młody człowiek
chętnie syciłby się plewami, które jadły świnie, ale nikt nie chciał mu nic
dać.
Pewnego dnia, kiedy był bardzo
głodny, zastanowił się i powiedział: «Jak wielu wynajętych sług mego ojca ma
pod dostatkiem chleba i sobie radzą, a ja tu z głodu ginę, pasąc świnie daleko
w obcym kraju! Zbiorę się i pójdę do mego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem
przeciw niebiosom i przeciw tobie. Nie jestem już godzien nazywać się twoim
synem; chciałbym tylko, abyś zrobił mnie jednym z twoich wynajętych sług». I
kiedy młody człowiek podjął tę decyzję, zebrał się i wyruszył do domu swego
ojca.
Otóż, ojciec bardzo się martwił o
swojego syna; tęsknił za tym radosnym, chociaż bezmyślnym młodzieńcem. Ojciec
kochał tego syna i zawsze wyglądał jego powrotu, tak, że w tym dniu, kiedy syn
zbliżał się do domu, nawet, kiedy był jeszcze daleko, ojciec go ujrzał i poruszony
miłosiernym współczuciem, wybiegł mu na spotkanie i w czułym powitaniu objął go
i pocałował. I kiedy tak się spotkali, syn, patrząc na zapłakaną twarz ojca,
powiedział: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebiosom i w twoich oczach; nie jestem
już godzien nazywać się twoim synem» – ale młodzieniec nie zdążył zakończyć
swojego wyznania, ponieważ rozradowany ojciec powiedział służącym, którzy w tym
czasie nadbiegli: «Przynieście szybko jego najlepszą szatę, tą, którą
zachowałem i załóżcie na niego i włóżcie mu na rękę pierścień syna i
przynieście mu sandały na nogi».
I potem, kiedy szczęśliwy ojciec
zaprowadził syna do domu, z obolałymi nogami i zmęczonego, zawołał swoich
służących: «Weźcie tuczone cielę i zabijcie, będziemy ucztować i weselić się,
ponieważ ten mój syn umarł i znowu żyje, zaginął a odnalazł się». I wszyscy się
zebrali wokół ojca, aby razem z nim się radować z powrotu jego syna.
Mniej więcej w tym czasie, kiedy
świętowali, wrócił starszy syn ze swojej codziennej pracy w polu i kiedy
zbliżał się do domu, usłyszał muzykę i tańce. I kiedy podszedł do tylnych drzwi
domu, wywołał na zewnątrz jednego służącego i spytał o powód całej tej
uroczystości. I wówczas służący powiedział: «Twój dawno zaginiony brat wrócił
do domu a twój ojciec kazał zabić tuczone cielę, aby się radować, że jego syn
wrócił do domu bezpiecznie. Wejdź, abyś ty także mógł powitać swego brata i
przyjąć go z powrotem do domu swego ojca».
Jednak, gdy starszy brat to
usłyszał, tak był dotknięty i zły, że nie chciał wejść do domu. Kiedy ojciec
usłyszał o jego oburzeniu, z powodu przywitania młodszego brata, wyszedł na
zewnątrz i zaczął go usilnie prosić. Ale starszy syn nie ulegał perswazjom
ojca. Odpowiedział mu: «Oto tyle lat ci służyłem i nigdy nie przekroczyłem
najmniejszego twojego nakazu; ale przecież nie dałeś mi nigdy nawet koźlęcia,
żebym się zabawił z przyjaciółmi. Pozostałem tutaj, żeby przez wszystkie te
lata opiekować się tobą, a ty nigdy nie radowałeś się z mojej wiernej służby,
ale kiedy ten twój syn wrócił, roztrwoniwszy twój majątek z nierządnicami, w
pośpiechu każesz zabić tuczone cielę i radujesz się z jego powodu».
Ponieważ ojciec prawdziwie kochał
obydwu synów, starał się przekonać starszego: «Ale, synu mój, przez ten czas,
kiedy jesteś ze mną, masz wszystko i wszystko to, co należy do mnie jest twoje.
Mogłeś mieć koźlę, kiedykolwiek chciałbyś zaprosić przyjaciół i się zabawić.
Jednak teraz należałoby, żebyś razem ze mną cieszył się i radował z powrotu
twojego brata. Pomyśl o tym, mój syn, twój brat, zgubił się i odnalazł; wrócił
do nas żywy!»”.
Była to jedna z
najbardziej wzruszających i wartościowych przypowieści, jakie Jezus
kiedykolwiek opowiedział, żeby uzmysłowić swoim słuchaczom gotowość Ojca na
przyjęcie wszystkich tych, którzy pragną wejść do królestwa nieba.
Jezus bardzo lubił opowiadać te
trzy historie równocześnie. Przedstawił historię zagubionej owcy, żeby ukazać,
że kiedy ludzie mimowolnie zabłąkają się na ścieżkach życia, Ojciec troszczy
się o takich zagubionych i wychodzi z Synami, faktycznie z pasterzami stada,
aby szukać zagubionych owiec. Potem przytoczył historię o monecie zgubionej w
domu, żeby zobrazować, jak sumienne jest Boskie poszukiwanie wszystkich
tych, którzy są zdezorientowani, skonfundowani czy w inny sposób duchowo
oślepieni materialnymi troskami i gromadzeniem dóbr życiowych. I potem
opowiadał przypowieść o utraconym synu, o przyjęciu wracającego marnotrawcy,
aby ukazać, jak pełne jest przywrócenie utraconego syna do domu i do
serca Ojca.
Bardzo wiele razy, w tych latach,
kiedy Jezus nauczał, wracał on do tej historii o marnotrawnym synu. Ta
przypowieść, podobnie jak przypowieść o dobrym Samarytaninie, były jego
ulubionymi pomocami w nauczaniu o miłości Ojcowskiej i braterstwie ludzkim.
2. PRZYPOWIEŚĆ O SPRYTNYM RZĄDCY
Pewnego wieczora Szymon Zelota,
komentując jedną z wypowiedzi Jezusa, powiedział: „Mistrzu, co miałeś na myśli,
kiedy dziś mówiłeś, że wiele dzieci świata jest roztropniejszych w ich
pokoleniu od dzieci królestwa, ponieważ zręcznie przysparzają sobie przyjaciół
mamoną nieprawości?”. Jezus odpowiedział:
„Niektórzy z was byli bardzo
sprytni w postępowaniu ze swymi partnerami w interesach, zanim weszli do
królestwa. Nawet, jeśli byliście niesprawiedliwi a często nierzetelni, tym
niemniej byliście rozważni i dalekowzroczni w tym, jak prowadzić wasze
interesy, dążąc do jednego celu – waszego doczesnego zysku i bezpiecznej
przyszłości. Tak samo powinniście teraz uporządkować wasze życie w królestwie,
aby dostarczyć sobie doczesnej radości, podczas gdy zapewniacie sobie wasze
przyszłe korzyści ze skarbów złożonych w niebie. Jeśli tak starannie
zdobywaliście zyski dla siebie, służąc sobie samym, dlaczego mielibyście
wykazać mniej staranności w pozyskiwaniu dusz dla królestwa, skoro teraz
jesteście sługami w braterstwie człowieka i rządcami Boga?
Może wszyscy wyciągnięcie naukę z
historii o pewnym bogaczu, który miał sprytnego, ale niesprawiedliwego
zarządcę. Zarządca ten nie tylko uciskał klientów swego pana dla własnego
zysku, ale wręcz marnował i roztrwaniał zasoby pana. I kiedy to wszystko doszło
do pańskich uszu, zawołał on zarządcę i zapytał, co znaczą te plotki i zażądał,
aby natychmiast dał mu rozliczenie ze swego zarządzania oraz przygotował się do
przekazania spraw komuś innemu.
Otóż, ten niewierny zarządca
zaczął mówić sobie: «Co ja pocznę, skoro tracę swe stanowisko zarządcy? Nie mam
siły kopać; żebrać się wstydzę. Wiem, co zrobię, abym był przyjmowany we
wszystkich domach, z którymi prowadzi interesy mój pan, gdy stracę stanowisko
zarządcy». I wtedy zwołał wszystkich dłużników swego pana i zapytał pierwszego:
«Ile jesteś winny mojemu panu?». A on odpowiedział: «Sto miar oliwy». Wtedy
zarządca powiedział: «Siadaj szybko, weź swoją woskową tabliczkę zadłużeń i
zmień na pięćdziesiąt». Potem zapytał następnego dłużnika: «Ile jesteś winny?».
A ten odpowiedział: «Sto miar zboża». Wtedy zarządca powiedział: «Weź swój
skrypt dłużny i napisz osiemdziesiąt». I tak postąpił z wieloma innymi
dłużnikami. I tak nieuczciwy zarządca starał się zjednać sobie przyjaciół po
tym, jak będzie zwolniony ze stanowiska zarządcy. Nawet jego pan i zwierzchnik,
kiedy się później o tym dowiedział, zmuszony był przyznać, że jego niewierny
zarządca wykazał co najmniej roztropność w sposobie, którym starał się zapewnić
sobie utrzymanie na nadchodzące dni niedostatku i niedoli.
I tak samo synowie tego świata
wykazują czasami więcej roztropności, przygotowując się na przyszłość, niż
dzieci światłości. Mówię to do was, którzy twierdzicie, że zdobywacie skarby w
niebie: niech będą dla was nauką ci, którzy czynią sobie przyjaciół mamoną
nieprawości i wy postępujcie podobnie w waszym życiu, zawiązujcie wieczną
przyjaźń z siłami prawości w tym celu, że gdy wszystkie ziemskie rzeczy
zawiodą, będziecie radośnie przyjęci w miejscach wiecznego pobytu.
Zapewniam was, że kto jest wierny
w małej sprawie, będzie wierny i w dużej, podczas gdy ten, kto jest niewierny w
małej, będzie także niewierny w dużej. Jeżeli nie wykazaliście przezorności i
integralności w sprawach tego świata, jak się możecie spodziewać, że będziecie
wierni i rozważni, kiedy zostanie wam powierzone stanowisko rządcy w
prawdziwych bogactwach niebiańskiego królestwa? Jeżeli nie jesteście dobrymi
rządcami i uczciwymi bankierami, jeżeli nie byliście sumienni w tym, co należy
do innych, kto byłby na tyle głupi, żeby powierzyć wam wielki skarb?
I jeszcze raz zapewniam was, że
nikt nie może służyć dwóm panom; albo będzie nienawidził jednego a kochał
drugiego, albo jednego będzie szanował, podczas gdy drugim będzie gardził. Nie
możecie służyć Bogu i mamonie”.
Kiedy słyszeli to faryzeusze,
którzy wtedy tam byli, zaczęli szydzić i się wyśmiewać, ponieważ zajmowali się
w dużej mierze gromadzeniem bogactw. Ci nieprzyjaźnie nastawieni słuchacze
starali się wciągnąć Jezusa w bezowocną argumentację, ale on nie chciał dyskutować
z wrogami. Kiedy faryzeusze zaczęli się między sobą kłócić, ich podniesione
głosy zwróciły uwagę znacznej liczby ludzi obozujących w pobliżu; i kiedy
zaczęli się spierać ze sobą, Jezus odszedł na noc do namiotu.
3. BOGACZ I ŻEBRAK
Kiedy zgromadzenie
stało się zbyt hałaśliwe, Szymon Piotr wziął sprawę w swoje ręce, wstał i
powiedział: „Ludzie i bracia, nie jest stosowne abyście spierali się ze sobą w
ten sposób. Mistrz się wypowiedział i dobrze czynicie, rozważając jego słowa.
To, co wam ogłosił, nie jest nową doktryną. Czyż nie słyszeliście również alegorii
nazirejczyków o bogaczu i żebraku? Niektórzy z nas
słyszeli Jana Chrzciciela, grzmiącego tą przypowieścią, ostrzegającego tych,
którzy kochają majętność i pożądają nieuczciwego bogactwa. I chociaż ta starsza
przypowieść nie jest według ewangelii, którą głosimy, wszyscy dobrze zrobicie,
jeśli zwrócicie uwagę na jej nauki, do tego czasu, aż zrozumiecie nową
światłość królestwa nieba. Historia ta, jak ją Jan opowiadał, była taka:
„Był pewien bogacz o imieniu Dives, który ubrany w kolory purpury i świetne płótna, żył
codziennie w wesołości i wspaniałości. Był także pewien żebrak o imieniu
Łazarz, który kładł się w bramie tego bogacza, pokryty wrzodami, pragnął żeby
go nakarmiono kruszynami, co spadły ze stołu bogacza; tak, nawet psy
przychodziły i lizały jego wrzody. I nadszedł czas odejścia i żebrak umarł i
aniołowie zanieśli go, aby odpoczywał na łonie Abrahama. I niedługo później
umarł także bogacz i został pochowany z wielkim przepychem i po królewsku.
Kiedy bogacz odszedł z tego świata, obudził się w Hadesie, udręczony, otworzył
oczy i w oddali dostrzegł Abrahama i Łazarza na jego łonie. I wtedy Dives zapłakał głośno: «Ojcze Abrahamie, miej litość nade
mną i przyślij tutaj Łazarza, żeby mógł koniuszek swego palca umoczyć w wodzie,
aby ochłodzić mój język, ponieważ jestem w wielkim udręczeniu z powodu mej
kary». I wtedy Abraham odpowiedział: «Mój synu, powinieneś pamiętać, że przez
całe swoje życie miałeś dobre rzeczy, podczas gdy Łazarz w tym samym czasie
cierpiał zło. Jednak teraz wszystko się zmieniło, ponieważ Łazarz jest
pocieszany, kiedy ty jesteś dręczony. A poza tym, pomiędzy nami a tobą jest
wielka przepaść i nie możemy przyjść do ciebie, ani ty nie możesz przyjść do
nas». Wtedy Dives rzekł do Abrahama: «Błagam cię,
abyś posłał Łazarza z powrotem do domu mego ojca, aby mógł dać świadectwo,
ponieważ mam pięciu braci i boję się, żeby moi bracia nie trafili do tego
miejsca męczarni». Ale Abraham odpowiedział: «Mój synu, oni mają Mojżesza i
proroków; niech ich słuchają». Wtedy Dives
odpowiedział: «Nie, Nie, Ojcze Abrahamie! Kiedy przyjdzie do nich ktoś, kto
umarł, będą żałować za grzechy». I wtedy odrzekł Abraham: «Jeżeli nie usłyszeli
Mojżesza i proroków, nie będą przekonani również wtedy, gdy ktoś zostanie
wskrzeszony»”.
Po tym, jak Piotr opowiedział tą
pradawną przypowieść bractwa nazirejczyków i kiedy
tłum się uciszył, podniósł się Andrzej i odprawił ludzi na noc. Chociaż zarówno
apostołowie jak i uczniowie często zadawali Jezusowi pytania na temat przypowieści
o Divesie i Łazarzu, on nigdy nie chciał jej
skomentować.
4. OJCIEC I JEGO KRÓLESTWO
Jezus próbował tłumaczyć
apostołom, że chociaż on głosi zaprowadzenie królestwa Bożego, Ojciec w niebie nie
jest królem, jednak zawsze miał z tym problem. W czasach, kiedy Jezus żył
na Ziemi i nauczał w ciele, ludzie na Urantii znali przeważnie królów i cesarzy
rządzących narodami a Żydzi od dawna rozważali nadejście królestwa Bożego. Z
tych oraz innych powodów, Mistrz uważał, że najlepiej będzie nazwać duchowe
braterstwo człowieka królestwem nieba a duchową głowę tego braterstwa Ojcem
w niebie. Jezus nigdy nie nawiązywał do swego Ojca jako do króla.
Podczas osobistych rozmów z apostołami, Jezus zawsze mówił o sobie jako o Synu
Człowieczym i starszym bracie apostołów. Określał wszystkich swoich wyznawców
sługami rodzaju ludzkiego i głosicielami ewangelii królestwa.
Jezus nigdy nie nauczał
systematycznie swoich apostołów o osobowości i atrybutach Ojca w niebie. Nigdy
nie prosił ludzi, aby wierzyli w jego Ojca; zakładał, że to robią. Jezus nigdy
się nie zniżył do argumentowania na dowód rzeczywistości Ojca. Jego nauka
dotycząca Ojca w całości koncentrowała się na oświadczeniu, że on i Ojciec są
jednym; że ten, kto ujrzał Syna, ujrzał też Ojca; że Ojciec, podobnie jak Syn,
wie wszystkie rzeczy; że tylko Syn naprawdę zna Ojca i ten, komu Syn go objawi;
że ten, kto zna Syna, zna również Ojca; i że Ojciec posłał go na ten świat, aby
objawił ich zespolone natury i ukazał ich wspólne dzieło. Nigdy nie wypowiadał
się inaczej o swoim Ojcu, za wyjątkiem tego, co powiedział kobiecie w Samarii,
przy studni Jakubowej, że: „Bóg jest duchem”.
Uczycie się o Bogu od Jezusa,
obserwując boskość jego życia, a nie polegając na jego naukach. Z życia Mistrza
każdy z was może przyswoić sobie tę koncepcję Boga, która reprezentuje miarę
waszych zdolności spostrzegania rzeczywistości duchowych i boskich, prawd
rzeczywistych i wiecznych. Skończony nigdy nie może oczekiwać zrozumienia
Nieskończonego, poza tym wyjątkiem, gdy Nieskończony zostaje zogniskowany w
czasowo przestrzennej osobowości, w skończonym doświadczeniu ludzkiego życia
Jezusa z Nazaretu.
Jezus dobrze wiedział, że Boga
można poznać tylko w rzeczywistości doświadczenia; nigdy nie może być on
zrozumiany przez samo rozumowe nauczanie. Jezus nauczał swoich apostołów, że
chociaż nigdy nie będą w pełni rozumieć Boga, z pewnością mogą go poznać,
nawet tak, jak poznali Syna Człowieczego. Możecie poznać Boga nie przez
zrozumienie tego, co Jezus powiedział, ale przez poznanie tego, kim Jezus był.
Jezus był objawieniem Boga.
Jezus nawiązywał do Bóstwa
używając tylko dwóch imion: Bóg i Ojciec, za wyjątkiem tego, kiedy cytował
Pismo Święte. I kiedy Mistrz nawiązywał do swego Ojca, jako do Boga, zazwyczaj
używał hebrajskiego słowa oznaczającego liczbę mnogą Boga (Trójcę), a nie słowa
Jahwe, które oznaczało zaawansowaną koncepcję plemiennego Boga Żydów.
Jezus nigdy nie nazywał Ojca
królem i bardzo ubolewał z tego powodu, że nadzieje Żydów na przywrócenie
królestwa i oświadczenia Jana o nadchodzącym królestwie, zmusiły go do nazwania
proponowanego przez niego duchowego braterstwa królestwem nieba. Poza jednym
wyjątkiem – oświadczeniem, że „Bóg jest duchem” – Jezus nigdy nie nawiązywał do
Bóstwa w żaden inny sposób, niż w terminach opisujących jego osobisty związek z
Pierwszym Źródłem i Centrum w Raju.
Jezus używał słowa Bóg na
określenie idei Bóstwa a słowa Ojciec na określenie doświadczenia
poznania Boga. Kiedy słowa Ojciec używa się na oznaczenie Boga, należy je
rozumieć w jego najszerszym możliwym znaczeniu. Słowa Bóg nie można zdefiniować
i dlatego nie może ono oznaczać nieskończonej idei Ojca, podczas kiedy nazwy
Ojciec, możliwej do częściowego zdefiniowania, można używać do wyrażania
ludzkiej koncepcji Boskiego Ojca, która towarzyszy człowiekowi podczas jego
ziemskiej egzystencji.
Dla Żydów Elohim
był Bogiem bogów, podczas gdy Jahwe był Bogiem Izraela. Jezus akceptował ideę Elohima i nazywał tę, najwyższą grupę istot, Bogiem. W
miejsce koncepcji Jahwe, bóstwa narodowego, Jezus wprowadził ideę ojcostwa Boga
i światowego braterstwa człowieka. Wywyższył koncepcję Jahwe, deifikowanego
narodowego Ojca, do poziomu idei Ojca wszystkich dzieci ludzkich, Boskiego Ojca
każdego wierzącego. I dalej nauczał, że Bóg wszechświatów i Ojciec wszystkich
ludzi to jedno i to samo Rajskie Bóstwo.
Jezus nigdy nie twierdził, że jest
cielesnym przejawem Elohima (Boga). Nigdy nie
oświadczał, że jest objawieniem Elohima (Boga) dla
światów. Nigdy nie nauczał, że kto jego ujrzał, ujrzał Elohima
(Boga). Obwieszczał jednak siebie, jako objawienie Ojca w ciele i mówił, że
ktokolwiek jego ujrzał, ujrzał też Ojca. Jako Boski Syn twierdził, że
reprezentuje tylko Ojca.
Co prawda był on Synem, nawet Boga
Elohima; ale w formie cielesnej i dla śmiertelnych
synów Bożych chciał ograniczyć swoje życiowe objawienie do zobrazowania
charakteru swego Ojca, tak dalece, aby to objawienie mogło być zrozumiałe dla
śmiertelnego człowieka. Odnośnie charakteru innych osób Rajskiej Trójcy
powinniśmy zadowolić się nauczaniem, że są one, ogólnie biorąc, podobne temu
Ojcu, który został objawiony w osobowym zobrazowaniu, w życiu jego wcielonego
Syna, Jezusa z Nazaretu.
Chociaż w swoim ziemskim życiu
Jezus objawił prawdziwą naturę niebiańskiego Ojca, niewiele o nim nauczał.
Faktycznie nauczał tylko dwóch rzeczy: że Bóg, sam w sobie, jest duchem i że we
wszystkich sprawach, dotyczących związków z istotami przez niego stworzonymi,
jest Ojcem. Tego wieczora Jezus zrobił ostateczne oświadczenie o swoim związku
z Bogiem, kiedy powiedział: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu
opuszczę świat i pójdę do Ojca”.
Ale zapamiętajcie sobie! Jezus
nigdy nie mówił: „Ktokolwiek słyszał mnie, słyszał Boga”. Powiedział tylko:
„Kto ujrzał mnie, ujrzał Ojca”. Słuchanie nauk Jezusa nie jest równoznaczne
z poznaniem Boga, ale ujrzenie Jezusa jest tym doświadczeniem, które
samo w sobie jest objawieniem Ojca dla duszy. Bóg wszechświatów rządzi rozległą
kreacją, ale to właśnie Ojciec w niebie wysłał swojego ducha, aby zamieszkał w
waszych umysłach.
Jezus jest duchową soczewką w
ludzkiej formie, która materialnym istotom uwidacznia Tego, który jest
niewidoczny. Jezus jest waszym starszym bratem, który w ciele umożliwia wam poznanie
Istoty o nieskończonych atrybutach, tej, o której nawet niebiańskie zastępy nie
mogą ośmielić się twierdzić, że ją w pełni rozumieją. Ale wszystko to musi
polegać na osobistym przeżyciu indywidualnego wierzącego. Boga,
który jest duchem, można poznać tylko przez doświadczenie duchowe. Bóg może
zostać objawiony skończonym synom ze światów materialnych przez Boskiego Syna z
domen duchowych tylko jako Ojciec. Możecie poznać Wiecznego jako Ojca;
czcić go możecie jako Boga wszechświatów, nieskończonego Stwórcę wszystkich
istnień.