PRZEKAZ 93
MACHIVENTA MELCHIZEDEK
Melchizedecy generalnie są znani jako Synowie działający w sytuacjach krytycznych,
ponieważ zakres ich działalności prowadzonej na światach wszechświata lokalnego
jest wręcz zdumiewający. Kiedy wyniknie jakiś niezwykły problem, albo kiedy próbuje się zrobić coś nadzwyczajnego, bardzo
często Melchizedek podejmuje się takich zadań. Charakterystyczna dla Synów
Melchizedeków umiejętność funkcjonowania w nagłych przypadkach, jak również na
szeroko zróżnicowanych poziomach wszechświata, nawet na materialnych poziomach
przejawiania się osobowości, jest specyficzna dla ich klasy. Tylko Nosiciele
Życia podzielają z nimi, w pewnym stopniu, ten metamorficzny zakres funkcjonowania
osobowości.
Melchizedekowa klasa wszechświatowego
synostwa była wyjątkowo aktywna na Urantii. Korpus, złożony z dwunastu takich
istot, służył wraz z Nosicielami Życia. Później, zaraz po secesji Caligastii, korpus dwunastu Melchizedeków zarządzał komisarycznie
waszym światem i sprawował władzę aż do czasów Adama i Ewy. Po odstępstwie
Adama i Ewy, tych dwunastu Melchizedeków wróciło na Urantię i sprawowało
obowiązki planetarnych zarządców komisarycznych, aż do tego dnia, kiedy Jezus z
Nazaretu, jako Syn Człowieczy, został tytularnym, Planetarnym Księciem Urantii.
1. WCIELENIE MACHIVENTY
Prawdzie objawionej zagrażał zanik
w tych tysiącleciach, które nastały po niepowodzeniu misji adamicznej
na Urantii. Choć rasy ludzkie rozwijały się intelektualnie, duchowo z wolna
traciły grunt. Około roku 3000 p.n.e., idea Boga w umysłach ludzkich stawała
się bardzo mglista.
Dwunastu zarządców komisarycznych,
Melchizedeków, wiedziało o tym, że Michał wkrótce obdarzy sobą ich planetę; jednak
nie wiedzieli oni jak szybko to nastąpi, zwołali zatem uroczystą naradę i
wysłali petycję do Najwyższych Ojców z Edentii, aby coś zrobić w celu
zachowania światła prawdy na Urantii. Petycja została oddalona, wraz z
rozporządzeniem mówiącym, że „prowadzenie spraw na 606 z Satanii
znajduje się całkowicie w rękach opiekunów Melchizedeków”. Zarządcy
komisaryczni apelowali o pomoc do Ojca Melchizedeka, ale dostali odpowiedź, że
powinni podtrzymywać prawdę takim sposobem, jaki sami obiorą, „aż do przybycia
obdarzającego Syna”, który „ustanowi planetarne prawa, skończy z bezprawiem i
niepewnością”.
W wyniku pozostawienia
Melchizedekom wolnej ręki w sprawie metod działania, jeden z dwunastu
planetarnych zarządców komisarycznych, Machiventa
Melchizedek, dobrowolnie podjął się tego, co zrobiono zaledwie sześć razy w
historii Nebadonu – uosobienia się na planecie w formie zwykłego człowieka tej
domeny, obdarzenia sobą Ziemi w charakterze Syna od nagłych wypadków, służącego
temu światu. Zezwolenie na takie przedsięwzięcie otrzymano od władz Salvingtonu i wcielenie Machiventy
Melchizedeka dokonało się w Palestynie, niedaleko tego miejsca, gdzie później
powstało miasto Salem. Cały proces materializacji Syna Melchizedeka
przeprowadzony został przez zarządców komisarycznych planety, przy współpracy
Nosicieli Życia, jednego Nadrzędnego Kontrolera Fizycznego oraz innych
niebiańskich osobowości, przebywających na Urantii.
2. MĘDRZEC
Z SALEMU
Działo się to 1.973 lata przed
narodzeniem Jezusa, kiedy gatunek ludzki Urantii został obdarzony Machiventą. Jego przybycie nie było spektakularne, jego
materializacji nie oglądały oczy ludzkie. Człowiek śmiertelny pierwszy raz
zobaczył go tego, pamiętnego dnia, kiedy Melchizedek wszedł do namiotu Amdona, pasterza chaldejskiego sumeryjskiego pochodzenia.
Ogłoszenie jego misji zawarte zostało w prostym oświadczeniu, które przekazał
pasterzowi: „Jestem Melchizedek, kapłan El Eljon,
Najwyższego, jednego i jedynego Boga”.
Kiedy zaskoczony pasterz doszedł
do siebie i po tym, jak zasypał obcego wieloma pytaniami, poprosił
Melchizedeka, aby zjadł z nim kolację; i po raz pierwszy w swej długiej,
wszechświatowej działalności, Machiventa jadł
materialne pożywienie, pokarm, którym miał się żywić przez dziewięćdziesiąt
cztery lata swego życia, jako istoty materialnej.
Tej nocy, gdy rozmawiali pod
gwiazdami, Melchizedek zaczął swą misję objawiania prawdy o rzeczywistości
Boga. Zakreśliwszy szeroko ręką, zwrócił się do Amdona
i powiedział: „El Eljon, Najwyższy, jest Boskim
stwórcą gwiazd na firmamencie i tej właśnie Ziemi, na której żyjemy a jest on
także najwyższym Bogiem nieba”.
W ciągu kilku lat
Melchizedek zebrał wokół siebie grupę uczniów, zwolenników i wierzących, którzy
stanowili zaczątek późniejszej społeczności Salemu. Wkrótce stał się znany na
terenie Palestyny jako kapłan El Eljon, Najwyższego
Ojca i jako mędrzec z Salemu. Wśród kilku najbliższych plemion częstokroć zwany
był szejkiem, albo królem Salemu. Salem było tym miejscem, które po tym, gdy
zniknął Melchizedek, stało się miastem Jebus, nazwanym później Jerozolimą.
Swym wyglądem Machiventa przypominał zmieszane wtedy ludy nodyckie i sumeryjskie, miał prawie metr osiemdziesiąt
wzrostu i władczą postawę. Mówił po chaldejsku a
władał także pół tuzinem innych języków. Ubierał się podobnie jak kapłani
kananejscy, z tym wyjątkiem, że na piersi nosił symbol trzech współśrodkowych
okręgów, satanijski symbol Rajskiej Trójcy. W okresie
jego duszpasterstwa, insygnia trzech współśrodkowych okręgów zostały uznane
przez jego wyznawców za tak święte, że nigdy nie ośmielili się ich używać i
zostały niebawem, w ciągu kilku pokoleń, zapomniane.
Chociaż Machiventa
żył tak jak inni ludzie tego świata, nigdy się nie ożenił, ani też nie
pozostawił po sobie potomstwa na Ziemi. Jego ciało fizyczne, z wyglądu
mężczyzna gatunku ludzkiego, w rzeczywistości należało do klasy tych specjalnie
wytworzonych ciał, jakie były używane przez stu zmaterializowanych członków
personelu Księcia Caligastii, oprócz tego, że nie
zawierało plazmy życiowej żadnej rasy ludzkiej. Na Urantii nie było też drzewa
życia. Gdyby Machiventa pozostał na Ziemi dłużej,
mechanizm jego organizmu mógłby się stopniowo degenerować; faktycznie zakończył
on swą misję obdarzającą w wieku dziewięćdziesięciu czterech lat, na długo
przedtem, nim jego materialne ciało zaczęło niszczeć.
Wcielony
Melchizedek otrzymał Dostrajacza Myśli, który zamieszkał w jego nadludzkiej
osobowości jako monitor czasu i mentor ciała, zdobywając tym samym
doświadczenie i zapoznając się praktycznie z problemami Urantii, jak i ze
sposobem zamieszkiwania wcielonego Syna, co umożliwiło temu duchowi Ojca tak
mężne działanie w ludzkim umyśle kolejnego Syna Bożego, Michała, kiedy zjawił
się na Ziemi w formie ciała materialnego. I to jest jedyny Dostrajacz Myśli,
jaki kiedykolwiek działał w dwu umysłach na Urantii, jednak oba te umysły były
tak boskie jak i ludzkie.
Podczas inkarnacji w człowieka, Machiventa cały czas kontaktował się ze swoimi jedenastoma
braćmi z korpusu opiekunów planetarnych, nie mógł się jednak komunikować z innymi
klasami osobowości niebiańskich. Poza zarządcami komisarycznymi,
Melchizedekami, nie miał on więcej kontaktów z inteligencjami nadludzkimi niż
ludzka istota.
3. NAUKI MELCHIZEDEKA
W przeciągu dekady Melchizedek
zorganizował swoje szkoły w Salemie, wzorując je na starszym systemie, który
został zaprowadzony przez dawnych kapłanów setyckich
z drugiego Edenu. Nawet idea dziesięciny, wprowadzona przez nawróconego później
Abrahama, także wywodziła się z przetrwałych tradycji o metodach pracy dawnych Setytów.
Melchizedek
nauczał idei jednego Boga, uniwersalnego Bóstwa, ale pozwalał ludziom kojarzyć
te nauki z Ojcem Konstelacji Norlatiadek, którego
nazywał El Eljon – Najwyższy Ojciec. Melchizedek
praktycznie przemilczał sprawę statusu Lucyfera i tego, jak się sprawy mają na
Jerusem. Lanaforge, Władca Systemu, niewiele miał do
czynienia z Urantią przed zakończeniem obdarzenia
dokonanego przez Michała. Dla większości uczniów Salemu Edentia
była niebem a Najwyższy Ojciec był Bogiem.
Symbol trzech
współśrodkowych okręgów, który Melchizedek przyjął za insygnia swego
obdarzenia, większość ludzi uznawała za oznaczenie trzech królestw: ludzi,
aniołów i Boga. I pozwolono im trwać w tych wierzeniach; niewielu wyznawców
kiedykolwiek się dowiedziało, że te trzy okręgi symbolizują nieskończoność,
wieczność i uniwersalność Rajskiej Trójcy, bosko podtrzymującej i
ukierunkowującej; nawet Abraham uznawał ten symbol raczej za oznaczenie trzech
Najwyższych Ojców z Edentii, ponieważ się dowiedział, iż trzech Najwyższych
Ojców działa jako jedność. Tak dalece, jak Melchizedek nauczał idei Trójcy,
symbolizowanej przez te insygnia, kojarzył ją zazwyczaj z trzema władcami Vorondadekami z konstelacji Norlatiadek.
Melchizedek nie chciał przedkładać
ogółowi swych wyznawców nauk, wybiegających poza władzę Najwyższych Ojców z
Edentii – Bogów Urantii. Niektórych jednak nauczał zaawansowanej prawdy,
obejmującej zarządzanie i organizację wszechświata lokalnego, podczas gdy
błyskotliwego wyznawcę, Nordana, Kenitę
i jego zespół gorliwych uczniów, nauczał prawd o superwszechświecie a nawet o
Havonie.
Członkowie rodziny Katro, u których Melchizedek mieszkał ponad trzydzieści
lat, znali wiele takich wyższych prawd i długo zachowali je w swojej rodzinie,
aż do czasów ich słynnego potomka, Mojżesza, który tym samym wszedł w
posiadanie ważnych tradycji z czasów Melchizedeka, przekazanych jemu przez
rodzinę ze strony ojca, jak również przez inne źródła ze strony matki.
Melchizedek
nauczał swoich wyznawców wszystkiego tego, co potrafili zrozumieć i przyswoić.
Nawet wiele współczesnych idei religijnych, o niebie i ziemi, człowieku, Bogu i
aniołach, nie odbiega zbytnio od nauk Melchizedeka. Tym niemniej ten wielki
nauczyciel podporządkowywał wszystko doktrynie jednego Boga, wszechświatowego
Bóstwa, niebiańskiego Stwórcy i boskiego Ojca. Kładł szczególny nacisk na takie
nauczanie, aby nakłonić ludzi do uwielbienia Ojca i aby przygotować drogę dla
późniejszego pojawienia się Michała, jako Syna tego właśnie Ojca Uniwersalnego.
Melchizedek nauczał, że kiedyś, w przyszłości,
przybędzie w ciele inny Syn Boga, tak jak i on przybył, ale będzie zrodzony z
kobiety; i dlatego liczni późniejsi nauczyciele utrzymywali, że Jezus był
kapłanem czy duszpasterzem, „według porządku Melchizedeka na wieki”.
W ten oto sposób Melchizedek
szykował drogę Michałowi i kształtował monoteistyczne stadium światowych
zapatrywań, przygotowując tym samym obdarzenie rzeczywistym, Rajskim Synem
jednego Boga, którego tak jasno przedstawiał jako Ojca wszystkich i zobrazował
Abrahamowi jako Boga, który może zaakceptować człowieka na prostych warunkach
osobistej wiary. Kiedy Michał zjawił się na Ziemi, potwierdził wszystko to,
czego nauczał Melchizedek odnośnie Rajskiego Ojca.
4. RELIGIA SALEMSKA
Obrzędy religijne w Salemie były
bardzo proste. Każdy, kto podpisał lub parafował listę na glinianej tabliczce
Kościoła Melchizedekowego, zapamiętywał i akceptował
następujące wierzenie:
1. Wierzę w El Eljon, Najwyższego Boga,
jedynego Ojca Uniwersalnego i Stworzyciela wszystkich rzeczy.
2. Uznaję przymierze Melchizedeka z Najwyższym Ojcem, które daje mi
łaskę Bożą za moją wiarę, a nie za ofiarowania i ofiary całopalne.
3. Przyrzekam przestrzegać siedmiu przykazań Melchizedeka i głosić
wszystkim ludziom dobrą nowinę tego przymierza z Najwyższym Ojcem.
I to była cała doktryna kolonii w Salemie. Ale
nawet tak krótkie i proste wyznanie wiary było, ogółem mówiąc, zbyt wielkie i
zbyt zaawansowane dla ludzi z tamtych dni. Po prostu nie mogli oni zrozumieć
idei otrzymania Boskiej łaski za nic – poprzez wiarę. Zbyt mocno byli
utwierdzeni w wierze, że człowiek zrodził się dłużnikiem bogów. Zbyt długo i
zbyt gorliwie ludzie składali ofiary i dary dla kapłanów, aby mogli zrozumieć
tą dobrą nowinę, że zbawienie, Boska łaska, jest darem darmowym dla wszystkich tych,
którzy uwierzą w przymierze Melchizedeka. Abraham wierzył, chociaż
niezdecydowanie i nawet to było „uznane za prawość”.
Siedem przykazań, głoszonych przez Melchizedeka,
wzorowane było na pradawnych, najwyższych prawach dalamatyńskich
i bardzo było podobne do siedmiu przykazań, nauczanych w pierwszym i drugim
Edenie. Przykazania religii salemskiej były
następujące:
1. Nie będziesz służył żadnemu Bogu, poza Najwyższym Ojcem, Stwórcą
nieba i ziemi.
2. Nie będziesz wątpił w to, że tylko wiara jest potrzebna do wiecznego
zbawienia.
3. Nie będziesz świadczył fałszywie.
4. Nie będziesz zabijał.
5. Nie będziesz kradł.
6. Nie będziesz cudzołożył.
7. Nie będziesz okazywał braku szacunku rodzicom i starszym.
Chociaż nie pozwalano
składać ofiar w granicach kolonii, Melchizedek dobrze wiedział, jak trudno jest
nagle wykorzenić długo utrwalone obyczaje i w związku z tym zaproponował
ludziom substytut, w postaci sakramentu chleba i wina, w miejsce starszych
ofiar z ciała i krwi. Jest zapisane, że „Melchizedek, król Salemu, wyniósł
chleb i wino”. Ale nawet takie, ostrożne innowacje, nie przyjęły się w pełni;
wszystkie plemiona miały swe pomocnicze punkty czczenia na peryferiach Salemu,
gdzie składały ofiarowania i ofiary całopalne. Nawet Abraham uciekł się do tej
barbarzyńskiej praktyki po swym zwycięstwie nad Kedorlaomerem;
po prostu nie mógł zaznać spokoju, zanim nie złożył tradycyjnej ofiary. I
Melchizedek nigdy nie wykorzenił zupełnie tendencji do składania ofiar, z
religijnych praktyk swoich wyznawców, nawet u Abrahama.
Podobnie jak Jezus, Melchizedek
skoncentrował się wyłącznie na wypełnieniu misji swego obdarzenia. Nie próbował
reformować obyczajów, zmieniać zwyczajów świata ani szerzyć zaawansowanych
praktyk sanitarnych czy prawd naukowych. Przybył, aby wykonać dwa zadania:
utrzymać na Ziemi żywą prawdę o jednym Bogu i przygotować drogę dla kolejnego
obdarzenia, w formie śmiertelnika, Rajskiego Syna tego właśnie Ojca
Uniwersalnego.
Przez dziewięćdziesiąt cztery lata
Melchizedek nauczał w Salemie podstawowych prawd objawionych i w tym czasie
Abraham uczęszczał do szkół Salemu trzy razy, w różnych okresach. W końcu
nawrócił się na nauki salemskie, został jednym z
czołowych uczniów Melchizedeka i jego główną podporą.
5. WYBÓR ABRAHAMA
Chociaż mówienie o „narodzie
wybranym” może być błędem, nie jest pomyłką nawiązywanie do Abrahama jako do
jednostki wybranej. Melchizedek oddał w ręce Abrahama odpowiedzialność za
utrzymanie żywej prawdy o jednym Bogu, jako odmiennej od panujących wierzeń w wiele
bóstw.
Wybór Palestyny, na miejsce
działalności Machiventy, opierał się po części na
chęci nawiązania kontaktu z jakąś rodziną ludzką, uosabiającą potencjały
przywódcze. W momencie wcielenia Melchizedeka, było na Ziemi wiele rodzin tak
samo gotowych na przyjęcie doktryny salemskiej, jak
rodzina Abrahama. Tak samo istniały uzdolnione rodziny u ludzi czerwonych,
żółtych jak również u potomków Anditów, na zachodzie
i północy. Jednak żadne z tych miejsc nie było tak korzystnie usytuowane pod
względem późniejszego pojawienia się na Ziemi Michała, jak zachodnie wybrzeże
Morza Śródziemnego. Misja Melchizedeka w Palestynie i późniejsze pojawienie się
Michała pośród narodu hebrajskiego były w niemałym stopniu zdeterminowane
geografią, tym, że Palestyna była centralnie zlokalizowana w stosunku do
istniejącego wtedy handlu, podróży oraz cywilizacji światowych.
Zarządcy komisaryczni, Melchizedecy, obserwowali przez jakiś czas przodków
Abrahama i byli pewni, że w jakimś pokoleniu pojawi się pośród nich potomstwo,
które będzie się charakteryzować inteligencją, inicjatywą, bystrością i
szczerością. Dzieci Teracha, ojca Abrahama, pod
każdym względem spełniały te oczekiwania. Właśnie możliwość nawiązania kontaktu
z tak wszechstronnymi dziećmi Teracha wpłynęła w
znacznym stopniu na to, że Machiventa pojawił się
raczej w Salemie niż w Egipcie, Chinach, Indiach, czy pośród plemion
północnych.
Terach i cała jego rodzina byli
tylko częściowo nawróceni na religię Salemu, którą głoszono w Chaldei; o
Melchizedeku dowiedzieli się z kazań Ovida,
nauczyciela fenickiego, który głosił doktryny Salemu w Ur. Wyruszyli z Ur i chcieli iść wprost do Salemu, ale Nachor,
brat Abrahama, który nie widział Melchizedeka, był obojętny na jego nauki i ich
przekonał, aby zostali w Haran. I dużo czasu upłynęło
po tym jak przybyli do Palestyny, zanim zdecydowali się zniszczyć wszystkich
bogów domowych, jakich przynieśli z sobą; nie było im spieszno porzucić wielu
bogów Mezopotamii dla jednego Boga z Salemu.
W kilka tygodni po śmierci
Teracha, ojca Abrahama, Melchizedek posłał jednego ze
swoich uczniów, Jarama, Hetytę, aby rozszerzyć
zaproszenie zarówno na Abrahama jak i Nachora:
„Przyjdź do Salemu, gdzie usłyszysz nasze nauczanie prawdy o wiecznym Stwórcy,
a w oświeconym potomstwie twoich dwu braci cały świat znajdzie
błogosławieństwo”. Otóż, Nachor niezupełnie przyjął
ewangelię Melchizedeka, pozostał z tyłu i zbudował silne miasto-państwo, które
nosiło jego imię; jednak Lot, siostrzeniec Abrahama, postanowił iść wraz ze
swym wujem do Salemu.
Po przybyciu do Salemu,
Abraham i Lot osiedlili się w górskich bastionach w pobliżu miasta, gdzie mogli
się bronić przed wieloma niespodziewanymi atakami najeźdźców z północy. W
tamtym czasie plemiona centralnej i południowej Palestyny wciąż najeżdżali
Hetyci, Asyryjczycy, Filistyni i inni. Ze swej fortecy na wzgórzach, Abraham i
Lot odbywali częste pielgrzymki do Salemu.
Niedługo po tym, jak się osiedlili
w pobliżu Salemu, Abraham i Lot poszli do doliny Nilu gromadzić zapasy
żywności, ponieważ susza panowała wtedy w Palestynie. Podczas krótkiego pobytu
w Egipcie, Abraham zastał swego dalekiego krewnego na tronie egipskim i służył
królowi jako dowódca w dwu bardzo udanych wyprawach wojennych. Pod koniec swego
pobytu nad Nilem, zarówno on jak i jego żona, Sara, żyli na dworze a gdy
opuszczali Egipt, Abraham otrzymał swój udział w łupach z kampanii wojskowych.
Trzeba było wielkiej determinacji
Abrahama, aby zrzec się zaszczytów egipskiego dworu i wrócić do bardziej
duchowej pracy pod nadzorem Machiventy. Ale Melchizedeka
szanowano nawet w Egipcie i kiedy cała sprawa została przedłożona faraonowi,
usilnie ponaglał on Abrahama do powrotu, do wypełnienia swoich ślubów dla
sprawy Salemu.
Abraham miał królewskie ambicje i
w drodze powrotnej z Egiptu przedłożył Lotowi swoje plany podbicia całego Kanaanu i podporządkowania jego ludu rządom Salemu. Lota bardziej pociągały interesy; miał więc odmienne
poglądy i poszedł do Sodomy zająć się handlem i gospodarką hodowlaną. Lot nie
lubił ani życia wojskowego ani pasterskiego.
Kiedy Abraham
wrócił z rodziną do Salemu, zaczął realizować swoje plany wojskowe. Wkrótce
został uznany za władcę terytorium Salemu i przyłączył do niego, pod swoim
przywództwem, siedem pobliskich plemion. Z wielką doprawdy trudnością
Melchizedek powstrzymywał Abrahama, aby ten nie poszedł i nie spędził mieczem
sąsiednich plemion, aby się szybciej dowiedziały o prawdach Salemu.
Melchizedek utrzymywał pokojowe
stosunki ze wszystkimi otaczającymi plemionami; nie był militarystą i nigdy nie
był atakowany przez żadne wojska, gdy przechodziły w jedną czy w drugą stronę.
Chciał tylko tego, aby Abraham zorganizował pewną taktykę obronną dla Salemu,
taką, jaką później zaprowadzono, nie chciał jednak zaaprobować ambitnych planów
podbojów swego ucznia; tak więc nastąpiło przyjazne zerwanie stosunków, Abraham
poszedł do Hebronu, aby tam założyć swą wojskową stolicę.
Abraham, ze względu na bliskie
związki ze słynnym Melchizedekiem, posiadał znaczną przewagę nad otaczającymi
go, drobnymi królami; wszyscy oni szanowali Melchizedeka i bardzo się bali
Abrahama. Abraham wiedział o tym i tylko czekał odpowiedniej okazji, aby
zaatakować swoich sąsiadów a pretekst do tego pojawił się wtedy, kiedy
niektórzy z tych władców ośmielili się najechać posiadłość jego siostrzeńca, Lota, który mieszkał w Sodomie. Kiedy Abraham się o tym
dowiedział, ruszył na wroga, na czele swych siedmiu skonfederowanych plemion.
Jego własna straż osobista, licząca 318 ludzi, dowodziła wojskiem w sile ponad
4.000 ludzi, które wtedy zaatakowało.
Gdy Melchizedek usłyszał, że Abraham wypowiedział
wojnę, wyruszył, aby mu to wyperswadować, ale spotkał swego byłego ucznia, gdy
ten wracał zwycięski po bitwie. Abraham się upierał, że to Bóg Salemu dał mu
zwycięstwo nad wrogami i obstawał przy oddaniu dziesiątej części swych łupów do
skarbca Salemu. Pozostałe dziewięćdziesiąt procent zabrał do swej stolicy w
Hebronie.
Po bitwie pod Siddim
Abraham został przywódcą drugiej konfederacji, złożonej z jedenastu plemion i
nie tylko płacił dziesięcinę Melchizedekowi, ale również pilnował, aby wszyscy
inni w pobliżu to robili. Jego dyplomatyczne posunięcia w stosunku do króla
Sodomy oraz strach, jaki powszechnie otaczał Abrahama, sprawiły, że król Sodomy
oraz inni przyłączyli się do wojskowej konfederacji w Hebronie; Abraham był
rzeczywiście na dobrej drodze do założenia silnego państwa w Palestynie.
6. PRZYMIERZE MELCHIZEDEKA Z ABRAHAMEM
Abraham planował podbój całego Kanaanu. Jego determinację hamowało tylko to, że
Melchizedek nie zgodziłby się na takie przedsięwzięcie. Abraham już prawie miał
zacząć podbój, kiedy zaczęła go niepokoić myśl, że nie ma syna, który by
odziedziczył po nim władzę w planowanym królestwie. Zaaranżował kolejne
spotkanie z Melchizedekiem; to właśnie w trakcie tego spotkania kapłan Salemu,
widzialny Syn Boga, przekonał Abrahama, żeby porzucił swe plany materialnych
podbojów i władzy doczesnej, na rzecz duchowej koncepcji królestwa nieba.
Melchizedek wytłumaczył Abrahamowi niecelowość
walki z konfederacją Amorytów i wyjaśnił mu również,
że te opóźnione klany z pewnością ściągną na siebie zagładę na skutek swoich
niemądrych zwyczajów, tak, że w kilku pokoleniach zostaną do tego stopnia
osłabione, iż potomkowie Abrahama, w międzyczasie znacznie pomnożeni, pokonają
ich z łatwością.
I Melchizedek zawarł formalne przymierze z
Abrahamem w Salemie. Powiedział Abrahamowi: „Spójrz na niebo i policz gwiazdy,
jeśli możesz je policzyć; tak liczne będzie potomstwo twoje”. I Abraham
uwierzył Melchizedekowi „i poczytano mu to za zasługę”. I wtedy Melchizedek
opowiedział Abrahamowi historię przyszłego zajęcia Kanaanu
przez jego potomstwo, po wyjściu z Egiptu.
Przymierze Melchizedeka z Abrahamem stanowi
wspaniałą umowę, zawartą na Urantii między boskością a człowieczeństwem, w
której Bóg godzi się zrobić wszystko; człowiek godzi się wierzyć
obietnicom Boga i wypełniać jego zalecenia. Dotychczas wierzono, że zbawienie
można zapewnić sobie tylko przez czyny – przez ofiary i dary; teraz Melchizedek
przyniósł Urantii dobrą nowinę, że zbawienie, łaskę Bożą, można zdobyć przez wiarę.
Jednak ta ewangelia prostej wiary w Boga była zbyt zaawansowana; ludzie z
plemion semickich woleli później wrócić do dawniejszych ofiar i pokuty za
grzechy przez przelanie krwi.
Niedługo po tym przymierzu urodził
się Izaak, syn Abrahama, tak jak Melchizedek obiecał. Po narodzinach Izaaka
Abraham zaczął bardzo poważnie traktować swoje przymierze z Melchizedekiem,
poszedł do Salemu i wyraził je na piśmie. Właśnie w czasie tej publicznej i
formalnej akceptacji przymierza, zmienił swe imię z Abrama
na Abrahama.
Większość wiernych w Salemie
praktykowała obrzezanie, choć Melchizedek tego nigdy nie nakazywał. Teraz
Abraham, który zawsze był przeciwny obrzezaniu, przy tej okazji postanowił
uroczyście sformalizować to zdarzenie i uznać formalnie rytuał obrzezania za
symbol ratyfikacji przymierza salemskiego.
W wyniku tej autentycznej,
publicznej rezygnacji z osobistych ambicji na rzecz szerszych planów Melchizedka, trzy niebiańskie istoty ukazały się Abrahamowi
na równinie Mamre. To ukazanie się miało miejsce
naprawdę, pomimo jego powiązania ze zmyśloną później opowieścią, nawiązującą do
naturalnego zniszczenia Sodomy i Gomory. I te legendy, o wydarzeniach z tamtych
dni, ukazują jak zapóźniona była moralność i etyka nawet w stosunkowo niedawnych
czasach.
Po
dopełnieniu uroczystego przymierza, pojednanie pomiędzy Abrahamem a
Melchizedekiem było zupełne. Znowu Abraham przejął władzę cywilną i wojskową
nad kolonią Salem, która w okresie największego swego rozkwitu miała ponad sto
tysięcy regularnych płatników dziesięciny, na listach bractwa melchizedekowego. Abraham znacznie rozbudował świątynię w
Salemie i dostarczył nowych namiotów dla całej szkoły. Nie tylko rozszerzył
system płacenia dziesięciny, ale udoskonalił także wiele metod prowadzenia
szkół, ponadto przyczynił się znacznie do poprawy funkcjonowania działu
propagandy misjonarskiej. Zrobił też sporo dla poprawy gospodarki pasterskiej i
reorganizacji planów mleczarskich Salemu. Abraham był przebiegłym i operatywnym
człowiekiem interesu, człowiekiem bogatym jak na swój czas; nie był zbyt
pobożny, ale był dogłębnie szczery i wierzył w Machiventę
Melchizedeka.
7. MISJONARZE MELCHIZEDEKA
Kilka lat
prowadził Melchizedek szkolenie swoich uczniów i nauczanie misjonarzy salemskich, którzy przenikali do wszystkich otaczających
plemion, zwłaszcza do Egiptu, Mezopotamii i Azji Mniejszej. Jak upływały
dekady, misjonarze ci szli coraz dalej od Salemu, niosąc z sobą ewangelię Machiventy o zaufaniu i wierze w Boga.
Potomkowie Adamsona,
rozrzuceni wokół brzegów jeziora Wan, chętnie
słuchali hetyckich nauczycieli kultu salemskiego. Z
tego, niegdyś andickiego centrum, wysyłano
nauczycieli do odległych regionów zarówno Europy jak i Azji. Misjonarze salemscy przemierzali całą Europę, dotarli nawet do Wysp Brytyjskich.
Jedna ich grupa popłynęła do Andonitów z Islandii,
przez Wyspy Owcze, podczas gdy inna przeszła Chiny i dotarła do Japończyków z
wysp wschodnich. Życie i doświadczenia tych mężczyzn i kobiet, którzy wyszli z
Salemu, z Mezopotamii i znad jeziora Wan, żeby
oświecać plemiona półkuli wschodniej, stanowią heroiczny rozdział w historii
gatunku ludzkiego.
Zadanie jednak było tak ogromne a
plemiona ludzkie tak bardzo zacofane, że jego rezultaty były niewyraźne i
niezbyt konkretne. Z pokolenia na pokolenie, ewangelia Salemu znalazła tu i
ówdzie punkt zaczepienia, jednak za wyjątkiem Palestyny, idea jednego Boga
nigdzie nie zdołała zapewnić sobie trwałej wierności całego plemienia czy
narodu. Na długo przed przybyciem Jezusa, nauki wczesnych misjonarzy Salemu
pogrążyły się w starszych i bardziej rozpowszechnionych przesądach i
wierzeniach. Pierwotną ewangelię Melchizedeka prawie zupełnie wchłonęły religie
wielkiej matki, słońca i inne pradawne kulty.
Wam, którzy dziś korzystacie z
dobrodziejstw sztuki drukarskiej, trudno jest zrozumieć, ile wysiłku kosztowało
zachowanie prawdy w tamtych, odległych czasach; jak łatwo można było stracić
wizję nowej doktryny z pokolenia na pokolenie. Zawsze istniała tendencja
wchłaniania nowej doktryny przez starsze nauki religijne i praktyki magiczne.
Nowe objawienie zawsze jest zanieczyszczone starszymi wierzeniami ewolucyjnymi.
8. ODEJŚCIE MELCHIZEDEKA
Było to krótko po zburzeniu Sodomy
i Gomory, gdy Machiventa postanowił zakończyć swe
nadzwyczajne obdarzenie Urantii. Decyzja Melchizedeka, aby zakończyć swój pobyt
tutaj, w ciele, była rezultatem wielu okoliczności, z których główną była
narastająca tendencja pobliskich plemion a nawet jego najbliższych towarzyszy,
do traktowania go za półboga, uznawania go za istotę nadprzyrodzoną, którą w
rzeczywistości był; jednak ludzie niepotrzebnie zaczynali go czcić i to z
bardzo zabobonnym lękiem. Dodatkowo, Melchizedek chciał zejść ze sceny swej
ziemskiej działalności odpowiednio długo przed śmiercią Abrahama, aby mieć
pewność, że prawda o jednym i jedynym Bogu mocno się utrwali w umysłach jego
wyznawców. Dlatego też Machiventa udał się pewnej
nocy na spoczynek, do swego namiotu w Salemie, powiedziawszy dobranoc swym
ludzkim towarzyszom, a kiedy rano poszli go budzić, już go nie zastali, gdyż
jego towarzysze go zabrali.
9. PO ODEJŚCIU MELCHIZEDEKA
Tak nagłe odejście Melchizedeka
stanowiło wielką próbę dla Abrahama. Chociaż Melchizedek wyraźnie ostrzegał
swych uczniów, że kiedyś musi odejść tak samo jak przyszedł, nie mogli się oni
pogodzić ze stratą swego cudownego przywódcy. Wielka organizacja stworzona w
Salemie nieomal się rozpadła, chociaż to właśnie na tradycjach tych dni opierał
się Mojżesz, kiedy wyprowadzał z Egiptu hebrajskich niewolników.
Utrata Melchizedeka zasmuciła serce
Abrahama, który nigdy w pełni nie zapanował nad tym smutkiem. Kiedy zrzekł się
ambicji tworzenia królestwa materialnego, opuścił Hebron, a teraz z powodu
straty swego druha, z którym tworzył królestwo duchowe, opuścił Salem i poszedł
na południe, aby mieszkać w pobliżu Gerar, gdzie
prowadził interesy.
Po zniknięciu Melchizedeka,
Abraham stał się lękliwy i nieśmiały. Po przyjeździe do Gerar
nie mówił kim jest, tak więc Abimelech przywłaszczył
sobie jego żonę. (Krótko po swym małżeństwie z Sarą, pewnej nocy, Abraham
podsłuchał o spisku na swoje życie, aby zdobyć jego piękną żonę. Strach ten
paraliżował odważnego i śmiałego skądinąd przywódcę; przez całe swoje życie bał
się, że ktoś może go potajemnie zabić, aby wziąć sobie Sarę. I to wyjaśnia,
dlaczego w trzech różnych okolicznościach, ten dzielny mężczyzna wykazał
prawdziwe tchórzostwo).
Jednak Abraham niezbyt długo się
ociągał z wypełnieniem swojej misji, jako następcy Melchizedeka. Wkrótce
pozyskał neofitów wśród Filistynów i ludu Abimelecha,
wchodząc z nimi w układy i zanieczyszczając się z kolei wieloma ich przesądami,
zwłaszcza ich zwyczajem ofiarowania pierworodnych synów. W ten sposób Abraham
znowu stał się wielkim przywódcą w Palestynie. Szanowany był przez wszystkie
grupy ludzkie i honorowany przez wszystkich królów. Był duchowym przywódcą
wszystkich otaczających plemion a jego wpływ utrzymywał się jeszcze jakiś czas
po jego śmierci. W ostatnich latach swego życia raz jeszcze wrócił do Hebronu,
na miejsce swej dawnej działalności i tam gdzie pracował z Melchizedekiem.
Ostatnim posunięciem Abrahama było posłanie zaufanych służących do miasta jego
brata, Nachor, na granicy z Mezopotamią, aby znaleźli
kobietę z jego własnego narodu na żonę dla syna Izaaka. Zawieranie małżeństw
między kuzynami dawno już było w zwyczaju u ludu Abrahama. I Abraham umarł,
ufając tej wierze w Boga, której się nauczył od Melchizedeka, w zanikających
teraz szkołach Salemu.
Następnemu pokoleniu trudno było
zrozumieć historię o Melchizedeku; po pięciuset latach wielu uważało całą tę
opowieść za mit. Izaak zachował całkiem dobrze nauki swego ojca i podtrzymywał
ewangelię kolonii Salemu, ale Jakubowi trudniej było pojąć znaczenie tych
tradycji. Józef głęboko wierzył w Melchizedeka i z tego zasadniczo powodu był
uważany przez swego brata za marzyciela. Józefa szanowano w Egipcie, głównie ze
względu na pamięć jego pradziadka, Abrahama. Józefowi proponowano dowództwo
wojsk egipskich, ale on, będąc głęboko wierzącym w tradycje Melchizedeka i
późniejsze nauki Abrahama i Izaaka, wybrał służbę administratora państwowego,
uważając, że w ten sposób może lepiej pracować dla rozwoju królestwa nieba.
Nauki Melchizedeka były dokładne i
obszerne, jednak zapisy z tamtych dni wydawały się późniejszym kapłanom
hebrajskim nieprawdopodobne i fantastyczne, chociaż wielu z nich rozumiało je
co nieco, przynajmniej do czasu kompletnego zredagowania zapisów Starego
Testamentu w Babilonii.
To, co zapisy Starego Testamentu
określają jako rozmowy Abrahama a Bogiem, w rzeczywistości było dyskusjami
pomiędzy Abrahamem a Melchizedekiem. Późniejsi uczeni w Piśmie traktowali
określenie Melchizedek jako równoznaczne z Bogiem. Zapis o wielu spotkaniach
Abrahama i Sary z „aniołem Pańskim” odnosi się do ich licznych spotkań z
Melchizedekiem.
Hebrajska opowieść o Izaaku,
Jakubie i Józefie jest znacznie bardziej godna zaufania niż podobne opowiadania
o Abrahamie, choć zawiera ona również sporo wypaczonych faktów, przeróbek,
zrobionych umyślnie i nieumyślnie, podczas kompilacji tych zapisów przez
kapłanów hebrajskich w babilońskiej niewoli. Ketura
nie była żoną Abrahama, podobnie jak Hagar była tylko konkubiną. Cała własność
Abrahama przeszła na Izaaka, syna Sary, prawowitej żony. Abraham nie był taki
stary, jak to określają zapisy, jego żona była znacznie młodsza. Ich wiek
został celowo zmieniony, aby późniejsze narodziny Izaaka wydawały się cudowne.
Narodowe ego Żydów było
straszliwie stłamszone przez niewolę babilońską. W swej reakcji przeciwko
narodowemu poniżeniu zwrócili się oni w kierunku innego ekstremum, narodowego i
rasowego egotyzmu, w którym zniekształcili i wypaczyli swoje tradycje, usiłując
wywyższyć siebie ponad wszystkie narody, jako wybrany lud Boży; dlatego też
dokładnie przeredagowali wszystkie swoje zapisy, aby wynieść Abrahama i innych
swoich narodowych przywódców wysoko ponad wszystkich, nie wyłączając samego
Melchizedeka. Hebrajscy uczeni w Piśmie zniszczyli każdy zapis, jaki znaleźli o
tych doniosłych czasach, zostawiając tylko opowieść o spotkaniu Abrahama z
Melchizedekiem po bitwie pod Siddim, co jak uważali,
było wyrazem wielkiego szacunku dla Abrahama.
I tak, straciwszy z pola widzenia
Melchizedeka, stracili także z oczu naukę tego Syna od sytuacji krytycznych,
dotyczącą duchowej misji obiecanego, obdarzającego Syna; stracili z oczu naturę
tej misji tak całkowicie i tak zupełnie, że tylko niewielu ich potomków mogło
rozpoznać i zaakceptować Michała, kiedy się zjawił na Ziemi, w ciele, tak jak
przepowiadał Machiventa.
Jeden z autorów Listu do
Hebrajczyków rozumiał jednak misję Melchizedeka, gdyż znajdujemy tam zapis:
„Ten to Melchizedek, kapłan Najwyższego, był także królem pokoju; bez ojca, bez
matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni ani końca życia, lecz
stworzony podobnie do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze”. Piszący to określał
Melchizedeka jako wzór dla późniejszego obdarzenia Michała, utrzymując, że
Jezus jest „kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka”. Choć porównanie
takie nie jest zbyt fortunne, literalną prawdą jest to, że Chrystus otrzymał
tymczasowy tytuł do Urantii „według porządku dwunastu zarządców komisarycznych
Melchizedeków”, pełniących swe obowiązki w tym czasie, gdy Jezus obdarzał sobą
ten świat.
10. OBECNY STATUS MACHIVENTY MELCHIZEDEKA
Komisaryczni zarządcy Urantii, Melchizedecy, działali jako jedenastu w latach wcielenia Machiventy. Kiedy Machiventa
uznał, że jego misja jako Syna od sytuacji krytycznych jest zakończona,
zawiadomił o tym jedenastu swych towarzyszy a ci natychmiast przygotowali
procedurę, dzięki której mógł on wyzwolić się z ciała i bezpiecznie wrócić do
swego pierwotnego stanu Melchizedeka. I na trzeci dzień po zniknięciu z Salemu,
zjawił się on pośród swych jedenastu towarzyszy, przydzielonych do Urantii i na
nowo podjął swą przerwaną misję, jako jeden z planetarnych zarządców komisarycznych
na 606 w Satanii.
Machiventa zakończył swe obdarzenie,
jako istota z krwi i kości, tak nagle i bezceremonialnie jak je rozpoczął. Jego
pojawienie się, jak również odejście, nie wiązało się z jakimś niezwykłym
obwieszczeniem czy widowiskiem; jego zjawienie się na Urantii nie było również
związane z apelem zmartwychwstania ani z zakończeniem planetarnego systemu
sprawiedliwości; to było obdarzenie dokonane w sytuacji krytycznej. Jednak Machiventa nie zakończył swego pobytu w ciele ludzkim tak
długo, aż nie został odpowiednio zwolniony przez Ojca Melchizedeka oraz
poinformowany, że jego obdarzenie nadzwyczajne zyskało aprobatę głównego
administratora Nebadonu, Gabriela z Salvingtonu.
Machiventa Melchizedek nadal bardzo
się interesował jak żyją potomkowie ludzi, którzy uwierzyli w to, co nauczał za
życia w ciele. Jednak tylko potomstwo Abrahama, choć Izaak związał się małżeństwem
z Kenitami, było jedynym rodem, który dłużej zachował
jakąś jaśniejszą koncepcję nauk salemskich.
Przez dziewiętnaście kolejnych
wieków ten sam Melchizedek nadal współpracował z wieloma prorokami i
jasnowidzącymi, usiłując w ten sposób zachować przy życiu prawdy Salemu, aż
nadszedł czas, gdy na Ziemi zjawił się Michał.
Machiventa pracował jako planetarny
zarządca komisaryczny, do czasu tryumfu Michała na Urantii. Potem został
przydzielony do urantiańskich służb na Jerusem, jako
jeden z dwudziestu czterech zarządzających a całkiem niedawno został wyniesiony
na stanowisko osobistego ambasadora Syna Stwórcy na Jerusem, z tytułem
Namiestnika Księcia Planetarnego Urantii. Wierzymy, że tak długo jak Urantia
pozostanie sferą zamieszkałą, Machiventa Melchizedek
nie podejmie w pełni obowiązków swej klasy synostwa, ale pozostawać będzie,
mówiąc w terminologii czasu, na zawsze planetarnym opiekunem reprezentującym
Chrystusa Michała.
Ponieważ było to obdarzenie nadzwyczajne Urantii,
nie można prześledzić na podstawie rejestrów, jaka może być przyszłość Machiventy. Może się zdarzyć, że korpus Melchizedeków w
Nebadonie na stałe utraci jednego ze swych członków. Ostatnie zarządzenia,
jakie wyszły od Najwyższych Ojców z Edentii, a później zostały potwierdzone
przez Pradawnych Czasu z Uversy, dają wyraźnie do zrozumienia, że ten
obdarzający Melchizedek ma zająć miejsce upadłego Księcia Planetarnego, Caligastii. Jeśli nasze przewidywania w tej materii są
słuszne, jest zupełnie możliwe, że Machiventa
Melchizedek znowu może się zjawić na Urantii osobiście i jakimś innym sposobem
podjąć na nowo obowiązki zdetronizowanego Księcia Planetarnego, albo inaczej,
może się zjawić na Ziemi, aby działać jako namiestnik Księcia Planetarnego
Urantii. Podczas gdy nie jest dla nas zupełnie jasne, jaka może być przyszłość Machiventy, tym niemniej wypadki, które zaszły tak
niedawno, sugerują wyraźnie, że powyższe przypuszczenia prawdopodobnie nie
odbiegają zbytnio od prawdy.
Rozumiemy bardzo dobrze, jak poprzez swój tryumf na
Urantii, Michał został spadkobiercą zarówno Caligastii
jak i Adama; jak został planetarnym Księciem Pokoju i drugim Adamem. I teraz
widzimy, jak Melchizedekowi nadano tytuł Namiestnika Księcia Planetarnego
Urantii. Czy będzie on również mianowany Namiestnikiem Syna Materialnego
Urantii? Albo, czy jest możliwe, że zdarzy się coś niezwykłego i jak dotąd bez
precedensu, że kiedyś wróci na planetę Adam i Ewa, czy jakieś ich potomstwo,
jako reprezentanci Michała, z tytułami namiestników drugiego Adama Urantii?
I wszystkie takie przypuszczenia
sprawiają – gdy się je powiąże z tym, że w przyszłości na pewno pojawią się
zarówno Synowie-Arbitrzy jak i Nauczyciele-Synowie Trójcy, razem z wyraźną
obietnicą powrotu Syna Stwórcy – że przyszłość Urantii jest sprawę niepewną i
że ta planeta jest jedną z najbardziej interesujących i intrygujących sfer w
całym wszechświecie Nebadon. Jest również możliwe, że
w pewnej przyszłej epoce, kiedy Urantia zbliżać się będzie do ery światłości i
życia, po tym jak sprawy buntu Lucyfera i secesji Caligastii
zostaną ostatecznie osądzone, możemy być świadkami pobytu na Urantii
równocześnie Machiventy, Adama, Ewy i Chrystusa Michała,
jak również Syna-Arbitra czy nawet Nauczycieli-Synów Trójcy.
Nasza klasa
istot od dawna uważa, że obecność Machiventy w jerusemskim korpusie dwudziestu czterech radców
zarządzających Urantią, wystarcza, aby uzasadnić
nasze przekonanie, że jego przeznaczeniem jest przejście, wraz ze
śmiertelnikami Urantii, przez wszechświatowy schemat rozwoju i wznoszenia się,
aż do Rajskiego Korpusu Finalizmu. Wiemy, że Adam i Ewa towarzyszyć będą swoim
ziemskim braciom w Rajskiej przygodzie, kiedy Urantia zostanie ustanowiona w
światłości i życiu.
Niecałe tysiąc lat temu ten sam Machiventa
Melchizedek, swego czasu mędrzec z Salemu, przebywał na Urantii niewidzialny
przez sto lat, działając jako rezydujący
gubernator generalny planety; a jeśli utrzyma się obecny system kierowania
planetą, powinien on wrócić w takim samym charakterze za nieco ponad tysiąc
lat.
Taka jest historia Machiventy
Melchizedeka, jednej z najbardziej niezwykłych postaci związanych z historią
Urantii, tej osobowości, która być może odegra ważną rolę w przyszłych
zdarzeniach waszego, odbiegającego od normy i niezwykłego świata.
[Przedstawione przez Melchizedeka
z Nebadonu].