PRZEKAZ 99
SPOŁECZNE PROBLEMY RELIGII
Religia wtedy dosięga szczytów swej służby społecznej,
kiedy najmniej ma powiązań ze świeckimi instytucjami społeczeństwa. W czasach
minionych, kiedy reformy społeczne ograniczały się głównie do dziedzin
moralnych, religia nie musiała się dostosowywać do szerokich przemian systemów
ekonomicznych i politycznych. Głównym problemem religii było dążenie do
zastąpienia zła dobrem, w obrębie istniejącego porządku społecznego, związanego
z kulturą polityczną i ekonomiczną. Religia miała zatem
pośrednio dążyć do utrwalenia ustalonego porządku społecznego, miała pomagać w
zachowaniu istniejącego typu cywilizacji.
Jednak religia nie powinna być
bezpośrednio zainteresowana zarówno stwarzaniem nowego porządku społecznego jak
i zachowaniem starego. Prawdziwa religia przeciwstawia się przemocy, jako
metodzie rozwoju społecznego, ale nie oponuje inteligentnym wysiłkom
społeczeństwa, zmierzającym do adaptacji zwyczajów i przystosowania instytucji
społecznych do nowych warunków ekonomicznych i nowych potrzeb kulturowych.
W wiekach minionych religia
sporadycznie aprobowała reformy społeczne, ale w wieku dwudziestym konieczność
zmusza religię do przystosowania się do szerokiej i nieustannej przebudowy
społeczeństwa. Warunki życiowe zmieniają się tak szybko, że instytucjonalne
przekształcenia muszą być znacznie przyspieszone, dlatego też religia musi
odpowiednio szybciej przystosowywać się do tego nowego i wciąż zmiennego
porządku społecznego.
1. RELIGIA A PRZEBUDOWA SPOŁECZNA
Wynalazki mechaniczne, razem z
szerzeniem się wiedzy, przekształcają cywilizację; aby zapobiec katastrofie
kulturowej konieczne są odpowiednie dopasowania ekonomiczne i zmiany społeczne.
Ten nowy, nadchodzący porządek społeczny, nie ustabilizuje się zadowalająco przez
całe tysiąclecie. Gatunek ludzki musi się pogodzić z korowodem zmian,
przystosowań i ponownych przystosowań. Ludzkość maszeruje w kierunku nowego, nie objawionego przeznaczenia planetarnego.
Religia musi stać się potężnym
czynnikiem, oddziałującym na stabilizację moralną i rozwój duchowy,
funkcjonując dynamicznie pośród tych wciąż zmiennych warunków i nigdy
niekończących się dostosowań ekonomicznych.
Społeczeństwo Urantii zasadniczo
nie może się spodziewać osiągnięcia stabilizacji, tak jak w wiekach minionych.
Statek społeczny wypłynął z bezpiecznych zatok ustalonych tradycji i rozpoczął
rejs po szerokich morzach ewolucyjnego przeznaczenia, a dusza ludzka, jak nigdy
dotąd w historii świata, musi uważnie prześledzić swe mapy moralności i
starannie obserwować kompas przewodnictwa religijnego. W tych niebezpiecznych
czasach, przechodzenia od jednego stadium cywilizacji do innego, z jednego
poziomu kultury na inny, najwyższą misją religii, jako czynnika społecznego,
jest stabilizacja ideałów ludzkości.
Religia nie ma nowych obowiązków
do spełnienia, ale jest pilnie wzywana do funkcjonowania, jako światły
przewodnik i doświadczony doradca we wszystkich nowych i gwałtownie
zmieniających się sytuacjach ludzkich. Społeczeństwo staje się bardziej
mechaniczne, bardziej spójne, bardziej złożone i krytycznie współzależne.
Religia musi działać i zapobiegać temu, aby te nowe i bliskie, wzajemne
zależności, nie stawały się wsteczne czy nawet niszczące. Religia musi działać,
jako kosmiczna sól, która zapobiega zniszczeniu kulturowego posmaku cywilizacji
przez fermenty postępu. Tylko dzięki działaniu religii, nowe zależności
społeczne i przewroty ekonomiczne mogą przynieść wyniki w postaci trwałego
braterstwa.
Humanitaryzm bez Boga, mówiąc po
ludzku, jest szlachetnym gestem, ale prawdziwa religia jest jedyną siłą, która
potrafi trwale wzmocnić reakcję jednej grupy społecznej na potrzeby i
cierpienia innych grup. W przeszłości religia instytucjonalna mogła pozostać
bierną, gdy wyższa warstwa społeczeństwa głuchła na cierpienia i ucisk
bezbronnej warstwy niższej, jednak w dzisiejszych czasach te niższe klasy
społeczne nie są już tak skrajnie nieświadome czy politycznie bezbronne.
Religii nie wolno się mieszać
organicznie w świecką pracę rekonstrukcji społecznej i reorganizacji ekonomicznej.
Jednak musi ona aktywnie dotrzymywać kroku wszelkiemu postępowi cywilizacji,
musi dokonać konkretnych i energicznych, nowych przekształceń swych nakazów
moralnych i przykazań duchowych swej rozwojowej filozofii ludzkiego życia i
transcendentalnego trwania. Duch religii jest wieczny, ale forma jego wyrażania
musi być odnowiona za każdym razem, kiedy korygowany jest słownik języka
ludzkiego.
2. SŁABOŚĆ
RELIGII INSTYTUCJONALNEJ
Religia instytucjonalna nie może
dostarczyć inspiracji i przewodnictwa w tej, nadchodzącej, ogólnoświatowej
przebudowie społecznej i reorganizacji ekonomicznej dlatego,
że stała się ona, niestety, mniej czy więcej organiczną częścią porządku
społecznego i systemu ekonomicznego, który ma zostać przebudowany. Tylko
prawdziwa religia osobistego doświadczenia duchowego może działać pożytecznie i
kreatywnie w obecnym kryzysie cywilizacji.
Religia instytucjonalna znalazła
się teraz w impasie błędnego koła. Nie może przebudować społeczeństwa, bez
przebudowy najpierw samej siebie; będąc z kolei tak bardzo integralną częścią
ustalonego porządku, nie może przebudować siebie, dopóki społeczeństwo nie
zostanie radykalnie przebudowane.
Ludzie religijni muszą działać w
społeczeństwie, w gospodarce i polityce, jako jednostki, nie
jako grupy, partie czy instytucje. Grupa religijna, która pozwala sobie
podobnie funkcjonować, na uboczu działalności religijnej, natychmiast staje się
partią polityczną, organizacją ekonomiczną czy instytucją społeczną. Zbiorowość
religijna musi ograniczyć swe wysiłki do popierania spraw religijnych.
W zadaniach przebudowy społecznej
ludzie religijni nie są lepsi niż niereligijni, za wyjątkiem tego, że ich
religia przydaje im spotęgowanej kosmicznej dalekowzroczności i wyposaża ich w
tę wyższą wiedzę społeczną, która się rodzi ze szczerego pragnienia kochania
Boga ponad wszystko oraz kochania każdego człowieka jako
brata w niebiańskim królestwie. Idealny porządek społeczny to taki, w którym
każdy kocha swego bliźniego jak siebie samego.
W przeszłości mogło się wydawać,
że instytucjonalny Kościół służy społeczeństwu, gloryfikując ustalony porządek
polityczny i ekonomiczny, jednak musi on szybko zaprzestać tej działalności,
jeżeli ma przetrwać. Jego jedyna, właściwa postawa polega na nauczaniu nie
stosowania przemocy, na popieraniu doktryny pokojowej ewolucji w miejsce
rewolucyjnej przemocy, na popieraniu pokoju na Ziemi i dobrej woli między
ludźmi.
Współczesna religia ma trudności w
dostosowaniu swej postawy do szybko zachodzących przeobrażeń społecznych, tylko dlatego, że pozwoliła sobie stać się tak gruntownie
tradycjonalistyczną, zdogmatyzowaną i zinstytucjonalizowaną. Religii żywego
doświadczenia nie trudno jest utrzymać się na przedzie wszystkich tych
społecznych przekształceń i ekonomicznych przewrotów, pośród których zawsze działa jako stabilizator moralny, przewodnik społeczny i
pilot duchowy. Prawdziwa religia przenosi z jednej epoki do drugiej wartościową
kulturę oraz tę wiedzę, która jest zrodzona z doświadczenia poznawania Boga i
dążenia do bycia jemu podobnym.
3. RELIGIA A CZŁOWIEK RELIGIJNY
Wczesne chrześcijaństwo było
zupełnie wolne od wszelkiego angażowania się w sprawy państwowe, zobowiązania
społeczne i koligacje ekonomiczne. Dopiero później, zinstytucjonalizowane
chrześcijaństwo stało się organiczną częścią struktury politycznej i społecznej
cywilizacji Zachodu.
Królestwo nieba tak samo nie jest
porządkiem społecznym jak i ekonomicznym; to jest wyłącznie duchowe braterstwo
rozpoznających Boga jednostek. Faktycznie, takie braterstwo jest samo w sobie
nowym i zadziwiającym fenomenem społecznym, któremu towarzyszą zdumiewające
następstwa polityczne i ekonomiczne.
Człowiek religijny nie jest pozbawiony współczucia
w obliczu cierpień społecznych, nie pozostaje niepomny na niesprawiedliwość w
państwie, nie odwraca się od ekonomicznego myślenia, ani nie pozostaje nieczuły
na tyranię polityczną. Religia wpływa na przebudowę społeczną bezpośrednio,
gdyż uduchowia i idealizuje pojedynczego obywatela. Pośrednio, na cywilizację
kulturową wywiera wpływ postawa tych poszczególnych ludzi religijnych, kiedy
stają się aktywnymi i wpływowymi członkami różnorodnych grup społecznych,
moralnych, ekonomicznych i politycznych.
Osiągnięcie wysoko zaawansowanej
cywilizacji kulturowej wymaga, po pierwsze, idealnego typu obywatela a potem
odpowiedniego mechanizmu społecznego, w którym tacy obywatele mogą kontrolować
instytucje ekonomiczne i polityczne zaawansowanego społeczeństwa ludzkiego.
Kościół, ze względu na nadmierny,
fałszywy sentyment, długo pielęgnował upośledzonych i nieszczęśliwych, i to
było dobre, ale ten sam sentyment prowadził do nierozsądnego zachowywania
zdegenerowanych rasowo grup, które ogromnie opóźniły postęp cywilizacji.
Chociaż wielu indywidualnych
reformatorów społecznych żarliwie odwraca się od religii instytucjonalnej, są
oni mimo wszystko gorliwie religijni w propagowaniu swych reform społecznych. I
tak się dzieje, że motywacja religijna, osobista i raczej nierozpoznana,
odgrywa wielką rolę w dzisiejszym programie rekonstrukcji społecznej.
Wielką słabością całej tej
nierozpoznanej i nieświadomej działalności religijnej jest to, że nie potrafi
ona skorzystać z otwartej krytyki religijnej i tym samym wkroczyć na korzystne
dla siebie poziomy autokorekty. Faktem jest, że
religia się nie rozwija, jeżeli nie jest karcona przez konstruktywny krytycyzm,
umacniana przez filozofię, klarowana przez naukę i odżywiana lojalną wspólnotą.
Zawsze istnieje wielkie
niebezpieczeństwo, że religia zostanie wykrzywiona i zboczona w pogoni za
fałszywymi celami, tak jak w czasie wojny każdy walczący naród prostytuuje swą
religię w celu propagandy wojskowej. Pozbawiona miłości gorliwość zawsze jest
szkodliwa dla religii, podczas gdy prześladowania zmieniają kierunek działania
religii, która wtedy wkracza na pewne drogi socjologiczne czy teologiczne.
Religię można zachować niezależną
od bezbożnych, świeckich przymierzy, tylko przez:
1. Krytycznie korygującą filozofię.
2. Uwolnienie od wszystkich koligacji społecznych, ekonomicznych i
politycznych.
3. Twórczą, pocieszającą i miłość krzewiącą wspólnotę.
4. Stopniowe poszerzanie wnikliwości duchowej i uznawania wartości
kosmicznych.
5. Zapobieganie fanatyzmowi, dzięki zrównoważeniu, jakie niesie naukowe
nastawienie umysłu.
Ludziom religijnym, jako
grupie, nigdy nie wolno zajmować się niczym innym niż religią, chociaż
pojedynczo każdy człowiek religijny, jako indywidualny obywatel, może zostać
wybitnym przywódcą jakiegoś społecznego, ekonomicznego czy politycznego ruchu
przebudowy.
W interesie religii jest tworzyć,
podtrzymywać i inspirować taką kosmiczną lojalność u każdego obywatela, jaka go
będzie wiodła do sukcesów w rozwoju wszystkich tych trudnych, lecz pożądanych
służb społecznych.
4. TRUDNOŚCI
OKRESU PRZEJŚCIOWEGO
Prawdziwa religia niesie wizję
ludzkiego braterstwa i sprawia, że człowiek religijny staje się społecznie
atrakcyjny. Jednak formalizacja grup religijnych częstokroć niszczy te właśnie
wartości, dla których lansowania grupa została zorganizowana. Ludzka przyjaźń i
boska religia pomagają sobie wzajemnie i w znacznym stopniu oświecają
człowieka, jeżeli jego rozwój w każdej z nich jest zrównoważony i
zharmonizowany. Religia nadaje nowe znaczenie wszystkim związkom grupowym –
rodzinom, szkołom i klubom. Przydaje nowych wartości zabawie i wywyższa
wszelkie przejawy dobrego humoru.
Wnikliwość duchowa przeobraża
kierowanie społeczeństwem; religia zapobiega utracie wizji prawdziwych celów we
wszelkich ruchach społecznych. Religia, razem z dziećmi, jest wspaniałym czynnikiem
jednoczącym życie rodzinne, pod warunkiem, że jest żywą i rozwijającą się
wiarą. Nie można mieć życia rodzinnego bez dzieci; można je przeżyć bez
religii, ale takie upośledzenie przysparza wielu problemów temu, intymnemu
związkowi ludzkiemu. W wyniku dekadencji, powstałej na skutek przejścia od
starych lojalności religijnych do wyłaniających się nowych znaczeń i wartości,
w początkowych dekadach dwudziestego wieku życie rodzinne cierpi najbardziej,
obok osobistego doświadczenia religijnego.
Prawdziwa religia jest pełnym
treści sposobem dynamicznego życia, twarzą w twarz z powszednią rzeczywistością
codzienności. Jeśli jednak religia ma stymulować indywidualny rozwój charakteru
i pomagać w integracji osobowości, nie może być standaryzowaną. Jeśli ma
stymulować ewaluację doświadczenia ludzkiego i pełnić rolę wartości
pociągającej człowieka, nie może się poddawać stereotypom. Jeśli religia ma
pomagać w osiąganiu najwyższych lojalności, nie może być sformalizowana.
Niezależnie od przewrotów, jakie
mogą się wiązać ze społecznym i ekonomicznym rozwojem cywilizacji, religia jest
autentyczna i wartościowa wtedy, kiedy pomaga jednostce przejść to
doświadczenie, w którym zasadniczo panuje prawda, piękno i dobroć, gdyż to jest
prawdziwa, duchowa koncepcja najwyższej rzeczywistości. A dzięki miłości i
czczeniu religia nabiera znaczenia, jako braterstwo z człowiekiem i synostwo z
Bogiem.
Raczej to, w co ktoś wierzy, niż to, co ktoś wie,
determinuje zasady postępowania i dominuje w działaniu człowieka. Czysta, faktami
poparta wiedza, wywiera bardzo mały wpływ na przeciętnego człowieka, jeśli nie
zostanie ożywiona przez uczucia. Ożywienie przez religię jest jednak superuczuciowe, jednoczy całe ludzkie doświadczenie na
poziomach transcendentalnych, dzięki kontaktowi z duchowymi energiami życia
ludzkiego i poprzez wyzwolenie tych energii.
W psychologicznie niespokojnych czasach
dwudziestego wieku, pośród przewrotów ekonomicznych, krzyżujących się prądów
moralnych oraz burzliwych fal socjologicznych, powstałych z cyklonicznych
przemian epoki naukowej, tysiące mężczyzn i kobiet uległo zwyczajnej
dezorientacji; ludzie są niespokojni, nerwowi, pełni lęku, niepewni i
niestabilni; potrzebują jak nigdy dotąd w historii świata pocieszenia i
stabilizacji, jaką daje solidna religia. W obliczu osiągnięć naukowych i
mechanicznego rozwoju bez precedensu, wciąż trwa stagnacja duchowa i chaos
filozoficzny.
Nie ma niebezpieczeństwa, kiedy
religia staje się coraz bardziej sprawą prywatną – doświadczeniem osobistym –
pod tym warunkiem, że nie utraci ona swej motywacji dla bezinteresownej i
oddanej służby społecznej. Religia ucierpiała na skutek wielu oddziaływań
wtórnych: gwałtownego mieszania kultur, przeplatania wyznań, osłabiania
autorytetu duchownych, zmian życia rodzinnego, jak również urbanizacji i
mechanizacji życia.
Wielkie duchowe niebezpieczeństwo,
jakie zagraża człowiekowi, polega na jego niekompletnym rozwoju, kłopotliwym
położeniu nieukończonego wzrostu, na odwróceniu się od ewolucyjnej religii
strachu bez natychmiastowego zrozumienia objawionej religii miłości. Nowoczesna
nauka, zwłaszcza psychologia, osłabiła tylko te religie, które są w znacznym
stopniu zależne od strachu, przesądów i emocji.
Dezorientacja zawsze towarzyszy
zmianom i niewiele będzie spokoju w świecie religii, zanim się nie skończy
wielka batalia pomiędzy trzema, wymienionymi poniżej, rywalizującymi ze sobą
filozofiami religii:
1. Uduchowionym wierzeniem (w opatrznościowe Bóstwo) wielu religii.
2. Humanistycznym i idealistycznym wierzeniem wielu filozofii.
3. Mechanistycznymi i naturalistycznymi koncepcjami wielu nauk.
Te trzy częściowe
podejścia do rzeczywistości kosmosu muszę być w końcu zharmonizowane, poprzez
objawieniowe przedstawienie religii, filozofii i kosmologii, co obrazuje trójjedną egzystencję ducha, umysłu i energii, wychodzących
od Rajskiej Trójcy oraz osiągających czasowo-przestrzenne zjednoczenie w
Bóstwie Najwyższego.
5. SPOŁECZNE ASPEKTY RELIGII
Chociaż religia jest czysto
osobistym doświadczeniem duchowym – poznaniem Boga jako
Ojca a w następstwie tego doświadczenia poznaniem człowieka jako brata – wymaga
ona z kolei dostosowania swego „ja” do innych „ja”, a to już dotyczy
społecznego czy grupowego aspektu życia religijnego. Religia jest w pierwszym
rzędzie dostosowaniem wewnętrznym czy osobistym, dopiero później staje się
sprawą służby społecznej czy dostosowania grupowego. Człowiek jest istotą
towarzyską i ten fakt siłą rzeczy powoduje powstawanie grup religijnych. Co się
dzieje z tymi grupami religijnymi, zależy w dużej mierze od ich inteligentnego kierownictwa. W prymitywnym społeczeństwie grupa religijna
nie zawsze wyraźnie odróżnia się od grup ekonomicznych czy politycznych.
Religia zawsze była czynnikiem utrwalającym obyczaje i stabilizującym
społeczeństwo. I nadal jest to prawdą, pomimo, że wielu współczesnych
socjalistów i humanistów naucza czegoś innego.
Pamiętajcie zawsze, że prawdziwa religia jest
znajomością Boga jako waszego Ojca i człowieka jako
waszego brata. Religia nie jest niewolniczym wierzeniem w groźbę kary, czy w magiczne
obietnice mistycznych nagród w przyszłości.
Religia Jezusa jest
najbardziej dynamicznym czynnikiem, jaki kiedykolwiek ożywiał gatunek ludzki.
Jezus zburzył tradycję, zniszczył dogmaty i powołał ludzkość do realizacji jej
najwyższych ideałów w czasie i wieczności – aby być
doskonałym, nawet tak jak Ojciec w niebie jest doskonały.
Religia niewiele ma możliwości
funkcjonowania, dopóki grupy religijne nie zostaną odseparowane od wszystkich
innych grup, tworząc tym samym społeczne stowarzyszanie członków duchowego
królestwa niebiańskiego.
Doktryna o zupełnej deprawacji
człowieka zniszczyła większość możliwości religii, gdy idzie o wywoływanie tych
reperkusji społecznych, które podnoszą na duchu i posiadają inspirujące
wartości. Jezus usiłował przywrócić człowiekowi godność, kiedy głosił, że
wszyscy ludzie są dziećmi Boga.
Jakiekolwiek wierzenie, które
powoduje uduchowienie wierzącego, wywołuje również znaczne reperkusje w życiu
społecznym takiego człowieka religijnego. Doświadczenie religijne niezawodnie rodzi
„owoce ducha”, w życiu codziennym śmiertelnika prowadzonego przez ducha.
Tak
naturalnie, jak ludzie się dzielą swymi wierzeniami religijnymi, tworzą oni
również swojego rodzaju grupy religijne, które w końcu obierają wspólne cele.
Pewnego dnia ludzie religijni się spotkają i zaczną efektywnie współpracować,
raczej na bazie jedności idei i celów, niż na bazie prób nawiązywania
współpracy w oparciu o psychologiczne opinie i teologiczne wierzenia. Cele
raczej, niż doktryny, powinny jednoczyć ludzi religijnych. Ponieważ prawdziwa
religia jest sprawą osobistego doświadczenia duchowego, nieuniknione jest, że
każdy indywidualny człowiek religijny musi mieć swoje własne, osobiste
zrozumienie realizacji tego doświadczenia duchowego. Niech określenie „wiara”
odnosi się raczej do indywidualnej relacji do Boga, niż do formułowania doktryn
określających to, na co pewna grupa śmiertelników może się zgodzić, jako na
wspólną postawę religijną. „Masz wiarę? Miejże ją sam dla siebie.”
To, że wiara zajmuje się tylko
pojmowaniem wartości idealnych, ukazuje definicja z Nowego Testamentu, która
mówi, że wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy i dowodem tych
rzeczywistości, których nie widzimy.
Człowiek prymitywny niewiele dbał
o nazywanie słowami swoich przekonań religijnych. Jego religia była raczej
wytańczona niż wymyślona. Człowiek współczesny wymyślił wiele doktryn i
stworzył wiele analiz wiary religijnej. W przyszłości ludzie religijni muszą
żyć swą religią, poświęcić się szczerej służbie na rzecz braterstwa ludzkości.
Najwyższy już czas, aby człowiek posiadł doświadczenie religijne tak osobiste i
tak wysublimowane, aby mogło być ono realizowane i wyrażane tylko przez
„doznania zbyt głębokie dla wypowiedzenia słowami”.
Jezus nie wymagał od swych
wyznawców, aby się okresowo zbierali i recytowali słowne formuły, określające
ich wspólne wierzenia. Zarządził jedynie, że powinni się zbierać, aby
faktycznie coś robić – wziąć udział we wspólnej wieczerzy na pamiątkę
jego obdarzającego życia na Urantii.
Jaki wielki błąd robią
chrześcijanie, gdy prezentując Chrystusa, jako najwyższy ideał duchowego
przywództwa, ośmielają się żądać od świadomych Boga mężczyzn i kobiet, aby
negowali historyczne przywództwo rozpoznających Boga ludzi, którzy przyczynili
się właśnie do ich narodowego czy rasowego oświecenia w epokach minionych.
6. RELIGIA
INSTYTUCJONALNA
Sekciarstwo jest chorobą religii
instytucjonalnej a dogmatyzm jest zniewoleniem duchowej natury człowieka. Jest znacznie
lepiej mieć religię bez Kościoła, niż Kościół bez religii. Zamieszanie
religijne dwudziestego wieku, samo w sobie, nie świadczy o dekadencji duchowej.
Dezorientacja poprzedza zarówno rozwój jak i upadek.
Uspołecznienie religii ma swój
konkretny cel. Celem grupowych działań religijnych jest przydawanie widowiskowości
lojalnościom religijnym; rozwijanie przyciągających
człowieka własności prawdy, piękna i dobroci; ożywianie atrakcyjności
najwyższych wartości; poszerzanie zakresu bezinteresownej służby dla wspólnoty;
gloryfikowanie potencjałów życia rodzinnego; lansowanie edukacji religijnej;
dawanie rozumnych rad i duchowego przewodnictwa oraz zachęcanie do grupowego
nabożeństwa. I wszystkie żywe religie zachęcają do przyjaźni pomiędzy ludźmi,
utrwalają moralność, pomagają we wzajemnej opiece i ułatwiają szerzenie się
istotnej, świętej prawdy swych indywidualnych posłannictw wiecznego zbawienia.
Jednak, gdy religia zostaje
zinstytucjonalizowana, jej siła czynienia dobra jest uszczuplona, podczas gdy możliwości
czynienia zła są znacznie pomnożone. Niebezpieczeństwa religii sformalizowanej
są następujące: utrwalenie wierzeń i krystalizacja opinii; akumulacja nabytych praw, razem ze wzrostem zeświecczenia; tendencja do
standaryzacji i skostnienia prawdy; odwracanie religii od służby Bogu do służby
Kościołowi; inklinacja przywódców do stawania się administratorami zamiast
duszpasterzami; tendencja do formowania sekt i konkurencyjnych odłamów;
zaprowadzenie despotycznej władzy kościelnej; stwarzanie arystokratycznej
postawy „ludzi wybranych”; popieranie fałszywych i przesadzonych idei
świętości; rutynizowanie religii i petryfikacja nabożeństwa; tendencja do
czczenia przeszłości przy ignorowaniu wymagań współczesnych; zaniedbanie
czynienia aktualnych interpretacji religii; zaangażowanie się w funkcje
instytucji świeckich. Taka religia tworzy zło, polegające na powstawaniu
uprzywilejowanych kast religijnych; staje się ona nietolerancyjnym sędzią
ortodoksji; zawodzi w dotrzymywaniu kroku zainteresowaniom przedsiębiorczej
młodzieży i stopniowo traci zbawcze posłanie świętej prawdy wiecznego
zbawienia.
Formalna religia ogranicza ludzi w
ich osobistych inicjatywach duchowych, zamiast ich uwolnić do podniosłej służby
twórców królestwa.
7. ZASŁUGI RELIGII
Chociaż Kościoły i wszystkie inne
grupy religijne powinny trzymać się z dala od wszelkich funkcji świeckich,
równocześnie religia nie powinna robić nic w celu krępowania czy opóźniania
społecznej koordynacji instytucji ludzkich. Życie wciąż musi się rozwijać w pełni
swej treści; człowiek musi iść naprzód doskonaląc filozofię i wyjaśniając
religię.
Nauki polityczne muszą wpływać na
przebudowę ekonomii i gospodarki metodami zapożyczonymi od nauk społecznych,
jak również dzięki wizjom i motywacjom dostarczanym przez życie religijne. W
całej przebudowie społecznej, religia dostarcza stabilizującej lojalności dla
transcendentalnego celu, osadzonego poza i ponad celem bezpośrednim i
doczesnym. Pośród dezorientacji gwałtownie zmieniającego się otoczenia,
człowiek śmiertelny potrzebuje tego pożywienia, jakie mu daje rozległa,
kosmiczna perspektywa.
Religia inspiruje człowieka do
życia na Ziemi odważnie i radośnie; łączy cierpliwość z pasją, wnikliwość z
gorliwością, współczucie z siłą oraz ideały z energią.
Człowiek nigdy nie może mądrze
rozsądzić kwestii doczesnych, czy przewyższyć samolubności interesów
osobistych, chyba, że obmyśla w obecności wszechwładzy Bożej i porównuje z rzeczywistościami Boskich znaczeń i duchowych wartości.
Ekonomiczna zależność wzajemna
oraz społeczne powiązania doprowadzą w końcu do braterstwa. Człowiek jest z
natury marzycielem, ale nauka go tak otrzeźwia, że religia może go teraz
zaktywizować, przy znacznie mniejszym niebezpieczeństwie wytrącenia reakcji
fanatycznych. Uwarunkowania ekonomiczne wiążą człowieka z rzeczywistością a
osobiste doświadczenie religijne stawia tego samego człowieka twarzą w twarz z
wiecznymi rzeczywistościami wciąż poszerzającego się
i rozwijającego się obywatelstwa kosmicznego.
[Przedstawione przez Melchizedeka
z Nebadonu].