
Tekst
Księgi UrantiiPrzemysław Jaworski
NAUKA W KSIĘDZE URANTII
uaktualnienie 2009
Księga Urantii podaje wiele faktów, które znacznie wyprzedzają wiedzę naukową, powszechnie znaną w czasie jej pierwszego wydania, w roku 1955. Celowo podaję tę datę, bo tylko ona może być zweryfikowana z absolutną pewnością, w przeciwieństwie do daty otrzymania przekazów w roku 1934/35.
Wiele danych, dotyczących takiej wiedzy proroczej w Księdze Urantii, znajduje się w dwu artykułach, zamieszczonych już w tej witrynie, pod tytułem "Nauki ścisłe, antropologia, archeologia Przekazów Urantii" napisanym przez Kena Glasziou, oraz w pracy "Naukowe przepowiednie Księgi Urantii" autorstwa Irwina Ginsburgha.
Temat wiedzy proroczej w Księdze Urantii jest dość ciekawy i wciąż omawiany w kręgach czytelników, pozwolę wiec sobie w tym artykule podać kilka dodatkowych szczegółów, zebranych z wielu źródeł.
Czarne dziury
Księga Urantii mówi w kilku miejscach o tak zwanych „ciemnych wyspach przestrzeni”, pozostałościach wygasłych słońc, o ciałach nie emitujących światła ani ciepła. [Księga Urantii 15.6.11]
Sądząc po opisie, mamy tutaj do czynienia z końcowym stadium ewolucji gwiazdy i w grę może wchodzić czarny karzeł, gwiazda neutronowa lub czarna dziura. Gdy idzie o czarnego karła, jest to obiekt raczej hipotetyczny, skoro ostatnie wyliczenia podają, że czas potrzebny na schłodzenie białego karła do poziomu czarnego karła jest dłuższy, niż obecnie uznawany czas istnienia wszechświata (13-20 miliardów lat).
O możliwości istnienia gwiazd neutronowych mówiło się w kręgach fizyków i astronomów w latach trzydziestych ubiegłego wieku, jednak był to wtedy temat dość kontrowersyjny. Upłynęło ćwierć wieku, zanim idea gwiazd neutronowych została potraktowana serio przez większość astronomów i dopiero odkrycie pulsarów, w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, przyniosło dowód na istnienie gwiazd neutronowych.
Odkrycie to przyczyniło się również do powszechnego uznania istnienia czarnych dziur, ponieważ gwiazda neutronowa jest niejako stadium poprzedzającym powstanie czarnej dziury. Pierwsze czarne dziury odkryto w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, dzięki badaniu źródeł promieniowania rentgenowskiego we wszechświecie. Ostatnio, do poszukiwania ciemnej materii w galaktykach używa się zjawiska mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Tym niemniej faktem pozostaje, że ani istnienie gwiazd neutronowych, ani czarnych dziur nie zostało udowodnione eksperymentalnie przed datą pierwszego wydania Księgi Urantii, która opisuje gwiazdy w ostatnim stadium ich egzystencji, nazywając te obiekty „ciemnymi wyspami przestrzeni”.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiazda_neutronowa
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_dziura
Gromady gwiazd
Piątego lutego, 2007 roku, na stronie Hubble Space Telescope znalazło się następujące doniesienie prasowe:
„Astronomowie od dawna myśleli, że gromady gwiazd przechodzą pojedynczy cykl narodzin gwiazd, na początku swej egzystencji a potem przechodzą w stabilny stan spokojnego bytu. Świeże obserwacje, dokonane przez NASA Hubble Space Telescope, wykazują jednak, że idea taka może być zbyt uproszczona. Na podstawie analizy rozległej gromady gwiazd NGC 2808 zdobyto dowody na to, że gwiazdy rodzą się w kolejnych cyklach narodzin, przy czym trzy generacje gwiazd formują się we wczesnych początkach życia gromady gwiazd”.
„Nigdy sobie nie wyobrażaliśmy, że coś takiego może mieć miejsce” - powiedział Giampolo Piotto z Uniwersytetu w Padwie, we Włoszech. „Zaszokowało nas to zupełnie”.
Gromady gwiazd są elementami składowymi naszej Drogi Mlecznej, które powstały w trakcie tworzenia się galaktyki. Są zwartymi grupami, zazwyczaj zawierającymi setki tysięcy gwiazd, trzymanych w skupisku siłami grawitacji.
„Standardowy obraz gromady gwiazd jest taki, że wszystkie jej gwiazdy powstają w tym samym czasie, w tym samym miejscu i z tego samego materiału i razem się kształtują przez miliardy lat” - powiedział Luigi Bedin z Europejskiej Agencji Kosmicznej. „To jest kamień węgielny, na którym buduje się większości badań populacji gwiezdnych. Dlatego zaskoczyło nas znalezienie kilku oddzielnych populacji gwiazd w NG C 2808. Wszystkie te gwiazdy powstały w przedziale 200 milionów lat, w początkach życia tej, liczącej 12,5 miliarda lat gromady gwiazd”.
Badacze stwierdzili, że znalezienie kilku populacji gwiazd w gromadzie gwiazd tak blisko od nas położonej ma poważne implikacje kosmologiczne.
Opis cyklów formowania i rozpraszania gwiazd przynosi Księga Urantii w Przekazie 57, gdy pisze o narodzinach mgławicy, z której w końcu powstało nasze Słońce i cały Układ Słoneczny.
„W pierwotnym stadium rozwoju mgławice mają kształt okrągły, we wtórnym, spiralny; trzecie stadium charakteryzuje się ucieczką pierwszych słońc, podczas gdy czwarte stadium obejmuje drugi i ostatni cykl ucieczki słońc, przy czym macierzyste jądro przeobraża się w gromadę gwiazd, bądź też w odosobnione słońce, funkcjonujące w końcu jako centrum układu słonecznego”. [Księga Urantii 57.4.1]
To tylko jeden paragraf Przekazu 57, którego cały początek opisuje kilka etapów powstawania gwiazd w mgławicy. Znowu, wydana w 1955 roku Księga Urantii, swymi wiadomościami wyprzedziła o wiele lat odkrycia naukowe.
http://hubblesite.org/newscenter/archive/releases/2007/18/full/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gromada_gwiazd
Co jest w środku planety?
W grudniu, 1998 roku, agencja Reutera podała wiadomość:
„San Francisco: Wewnątrz płynnego jądra, centrum Ziemi jest ciałem stałym, jak oświadczyli wczoraj naukowcy na zebraniu Amerykańskiego Związku Geofizyków. Długo oczekiwane odkrycie, którego się domyślano, lecz które nigdy nie zostało udowodnione, nastąpiło w wyniku analizy fal sejsmicznych, wytworzonych przez bardzo silne trzęsienie ziemi w czerwcu, 1996 roku, około 600 km pod Indonezją. Profesor Emile Okal, z Północno-Zachodniego Uniwersytetu Kalifornijskiego, autor powyższych badań, powiedział, że uczeni wiedzieli od jakiegoś czasu, iż Ziemia składa się ze skalistego płaszcza, pływającego na płynnym jądrze z ciekłego żelaza. Lecz geofizycy domyślali się także, że na trochę większej głębokości ciśnienie może być tak duże, że żelazo będzie w stanie stałym”.
Geofizycy domyślali się, ale Księga Urantii pisała o tym od czasu jej pierwszego wydania w roku 1955:
„Trwał dryf lądów kontynentalnych. Jądro Ziemi stało się tak gęste i twarde jak stal, poddane ciśnieniu prawie 4.000 ton na centymetr kwadratowy i na skutek ogromnego ciśnienia grawitacyjnego było i ciągle jest bardzo gorące, głęboko w swym wnętrzu". [Księga Urantii 58.5.1]
http://www.sciencedaily.com/releases/1998/12/981211083655.htm
http://www.es.ucsc.edu/~anewman/research/papers/Okal_Newman_2001.pdf
http://www.scienceblog.com/community/older/1998/C/199802217.html
http://www.encyclopedia.com/doc/1S1-9199812150420123.html
Układy planetarne
W czasie wydania Księgi Urantii, w połowie ubiegłego wieku, istniały zasadniczo dwie teorie na temat układów planetarnych wokół innych gwiazd. Jedna z nich mówiła, że skoro nie zaobserwowano innych układów, być może Układ Słoneczny jest wyjątkiem w rozległym kosmosie; druga dopuszczała istnienie układów planetarnych wokół gwiazd, ale nie było żadnej zgodności w sprawie tego, jak często takie układy występują. Czy jeden na milion gwiazd, może jeden na tysiąc a może znacznie częściej.
Tylko Księga Urantii twierdziła, że układy planetarne wokół innych gwiazd są nieomal powszechne w kosmosie, opisywała ich własności fizyczne i metody powstawania. Wątek układów planetarnych i planet zamieszkałych przewija się przez wszystkie części Księgi.
W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku astronomowie zaczęli odkrywać układy planetarne wokół najbliższych gwiazd, ale odbywało się to metodą znajdowania nieregularności w ruchu gwiazdy macierzystej. Dopiero w roku 1995 odkrycie planet wokół gwiazd, przy użyciu teleskopu Hubble, ukazało wyraźnie, że układy planetarne są powszechne we wszechświecie. W miarę upływu czasu, odkrywane są wciąż nowe planety, krążące wokół odległych gwiazd. Łącznie, jak dotąd (wrzesień 2009), odkryto 373 planety pozasłoneczne.
http://en.wikipedia.org/wiki/Extrasolar_planet
http://pl.wikipedia.org/wiki/Planeta_pozas%C5%82oneczna
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_gwiazd_posiadaj%C4%85cych_zidentyfikowane_planety
Dwanaście planet w Układzie Słonecznym
Księga Urantii, pierwszy raz wydana w roku 1955, podaje, że w Układzie Słonecznym jest dwanaście planet (według tej klasyfikacji planet, jaka obowiązywała w połowie ubiegłego wieku).
"Od strony Angony wyciągnięta została rozległa kolumna gazów słonecznych, nieco spiczasta po obu końcach i znacznie wybrzuszona pośrodku, która na trwałe wyrwała się spod bezpośredniego wpływu przyciągania Słońca.
Ta wielka kolumna gazów słonecznych, oderwana od Słońca, przekształciła się później w dwanaście planet Układu Słonecznego". [Księga Urantii 57.5.6/7]
Astronomowie od dawna wiedzieli o dziewięciu planetach w Układzie Słonecznym i pozostałościach (planetoidach) dziesiątej. W ubiegłym wieku Ceres, znajdującą się w pasie planetoid, nie uznawano za planetę, Plutona nie klasyfikowano jako planetę karłowatą.
Karłowatą planetę Makemake odkryto 31 marca 2005 roku, ale o jej odkryciu poinformowano 29 lipca 2005 roku – w tym samym dniu świat się dowiedział o istnieniu jeszcze dwóch innych obiektów transneptunowych, Eris, większej od Plutona i nieco mniejszej Haumei.
Tak więc dokładnie w 50 lat po pierwszym wydaniu Księgi Urantii spełniły się jej przepowiednie o istnieniu 12 planet w Układzie Słonecznym (Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun, Pluton, Haumea, Makemeke i Eris).
W sierpniu, roku 2006, obradowało w Pradze Zgromadzenie Ogólne Międzynarodowej Unii Astronomicznej, na którym po raz pierwszy zdefiniowano, co to jest planeta. Według nowej definicji Plutona, Haumeę, Makemake i Eris zaklasyfikowano do kategorii planet karłowatych.
Nie można wykluczyć, że w najbliższym czasie inne odkryte obiekty transneptunowe, o bardziej czy mniej regularnych kształtach, uznane zostaną za planety karłowate, tym samym liczba planet ulegnie znacznemu zwiększeniu według ich nowej klasyfikacji, tym niemniej, według tej klasyfikacji, jaka obowiązywała w ubiegłym wieku, ich liczba wynosi 12.
http://en.wikipedia.org/wiki/Solar_System
http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_S%C5%82oneczny
http://pl.wikipedia.org/wiki/1_Ceres
http://pl.wikipedia.org/wiki/Planeta_kar%C5%82owata
Supernowa z 1572 roku
11 listopada 1572 roku zauważono na niebie gwiazdę, zwaną teraz supernową, która świeciła przez 16 miesięcy. Obserwację nowej gwiazdy opisał w pracy De Nova Stella duński astronom Tycho Brache. Informację o tej gwieździe podaje również Księga Urantii.
„Ostatnio, jednym z większych kosmicznych wybuchów w Orvontonie była nadzwyczajna eksplozja gwiazdy podwójnej, której światło dotarło do Urantii w roku 1572 n.e. Pożoga ta była tak intensywna, że eksplozję widać było wyraźnie w pełnym świetle dnia”. [Księga Urantii 41.3.5]
Najciekawsze w tej informacji jest to, że wydana w roku 1955 Księga Urantii pisze o eksplozji gwiazdy podwójnej. Dowód na to, że była to gwiazda podwójna, znaleziono dopiero w roku 2004, kiedy na stronie internetowej Kosmicznego Teleskopu Hubble'a umieszczona została informacja o znalezieniu gwiazdy, towarzyszącej kiedyś supernowej, której światło wybuchu dotarło do Ziemi w roku 1572.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tycho_Brahe
http://www.spacetelescope.org/news/html/heic0415.html
http://en.wikipedia.org/wiki/SN_1572
Ruch wsteczny
„W każdym układzie astronomicznym ruch wsteczny zawsze jest przypadkowy i pojawia się na skutek kolizyjnego wpływu obcych ciał kosmicznych. Kolizje takie nie zawsze wywołują ruch wsteczny, jednakże ruch wsteczny nie występuje nigdzie, poza tymi układami, które zawierają masy o różnorodnym pochodzeniu”. [Księga Urantii 57.5.14]
Księga Urantii informowała o tym w roku 1955, kiedy nie odkryto jeszcze żadnego ruchu wstecznego w innym, pozasłonecznym układzie astronomicznym; kiedy nie odkryto żadnego innego, pozasłonecznym układu.
Gwiazda formuje się, gdy zapada się chmura gazu i pyłu kosmicznego. Ruch obrotowy takiej chmury pozostaje niezmienny w trakcie formowania się gwiazdy i towarzyszących jej planet, które powstają z resztek chmury gazowo-pyłowej, tym samym obiegają gwiazdę w tym samym kierunku, w jakim obraca się gwiazda.
Pierwszą planetę poza naszym Układem Słonecznym, która krąży wokół swej macierzystej gwiazdy w kierunku przeciwnym niż obraca się gwiazda, odkryto 11 sierpnia 2009 roku. Planetę nazwano WASP-17b. Następnego dnia po ogłoszeniu odkrycia podano informację o odkryciu innej planety w układzie pozasłonecznym, HAT-P-7b.
W informacji z 11.08.2009 znajduje się zdanie: „odkrywcy [planety] uważają, że niedoszła kolizja mogła wywołać wsteczny ruch orbitalny”
W informacji z roku 1955 [Księga Urantii] czytamy: „ruch wsteczny zawsze jest przypadkowy i pojawia się na skutek kolizyjnego wpływu".
http://www.msnbc.msn.com/id/32391095/
http://en.wikipedia.org/wiki/WASP-17b
http://en.wikipedia.org/wiki/HAT-P-7b
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6922748,Naukowcy__Odkrylismy_najdziwniejsza_planete_wszechswiata.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/WASP-17b
Oddalanie się Księżyca od Ziemi
„Kiedy tarcia pływowe Księżyca i Ziemi się wyrównają, Ziemia zawsze będzie zwracać się tą samą półkulą w kierunku Księżyca a dzień i miesiąc będą miały taką samą długość, około czterdziestu siedmiu dni. Po osiągnięciu takiej stabilizacji orbit, tarcia pływowe zaczną działać odwrotnie, nie odpychając już Księżyca od Ziemi, ale stopniowo zaczną przyciągać satelitę do planety”. [Księga Urantii 57.6.3]
Odpychanie Księżyca od Ziemi powoduje zwiększanie się dystansu pomiędzy tymi dwoma ciałami niebieskimi. Księżyc, krążąc po swojej orbicie, faktycznie oddala się nieznacznie od Ziemi o 3,8 centymetra na rok. Pomiarów takich można było dokonać dopiero po wylądowaniu na Księżycu Apollo 11, w roku 1969, a więc w 14 lat po publikacji Księgi Urantii. Astronauci zostawili na Księżycu specjalne zwierciadła, odbijające promienie lasera wysyłane z Ziemi. Dzięki temu eksperymentowi dokonano ważnych pomiarów orbity Księżyca, krążącego wokół Ziemi i również zaobserwowano, że Księżyc oddala się od Ziemi.
http://curious.astro.cornell.edu/question.php?number=124
http://www.lpi.usra.edu/lunar/missions/apollo/apollo_11/experiments/lrr/
http://www.jpl.nasa.gov/news/features.cfm?feature=605
http://en.wikipedia.org/wiki/Apollo_11
Jonosfera wewnętrzna
Ciekawe stwierdzenie można znaleźć w Księdze Urantii:
„Najniższe osiem do dziesięciu kilometrów ziemskiej atmosfery to troposfera; jest to strefa wiatrów i prądów powietrznych, które stanowią o zjawiskach pogody. Ponad tą strefą jest jonosfera wewnętrzna a wyżej, ponad nią – stratosfera”. [Księga Urantii 58.2.6]
Zarówno zwolennicy Księgi Urantii jak i sceptycy uważali to stwierdzenie za błąd i to przez długi okres czasu, ponieważ w atmosferze ziemskiej jonosfera znajduje się ponad stratosferą. Jednak w końcu lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku i na początku dziewięćdziesiątych, czyli ponad trzydzieści lat po pierwszym wydaniu książki, zauważono zjawiska określane jako niebieskie fontanny (Blue Jets), występujące na wysokości 15 – 18 kilometrów nad Ziemią. Gigantyczne fontanny (Gigantic Jets), które obserwuje się najrzadziej, sięgają aż do jonosfery. Geneza powstawania tych wyładowań i towarzyszących im efektów świetlnych nie jest jeszcze w pełni rozpoznana. W Polsce badania tych zjawisk prowadzone są w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym IMGW na Śnieżce. Wyładowań ponad chmurami jest bardzo dużo i są bardzo zróżnicowane, jednak w związku z tym, że trwają bardzo krótko i ich widoczność z Ziemi jest ograniczona, mało jeszcze o nich wiemy. Tym niemniej fakt istnienia tych zjawisk świadczy o tym, że pod stratosferą musi znajdować się warstwa jonosferyczna.
W latach trzydziestych dwudziestego wieku Harlan Stetson publikował swoje artykuły w „The Scientific Monthly”. Ciekawostką może być to, że niektóre oświadczenia Księgi Urantii są niemalże „skopiowane” z artykułów Stetsona. Jednak, kiedy Stetson pisze o jonosferze leżącej ponad stratosferą, Księga Urantii niejako koryguje i przekształca jego stwierdzenia, wprowadzając dodatkowy termin „jonosfery wewnętrznej” leżącej pod stratosferą. W świetle ostatnich odkryć niebieskich fontann i podobnych zjawisk związanych z jonizacją atmosfery, rozciągających się od troposfery i wkraczających aż w jonosferę, być może niektóre warstwy atmosferyczne będą wymagały pewnego redefiniowania.
Sceptycy uznają takie „kopiowanie” prawd z ziemskich źródeł za dowód, że Księga Urantii jest plagiatem. Rozumowanie to byłoby słuszne, gdyby nie fakt, że autorzy Księgi Urantii nigdy nie ukrywali tego, że:
„kierujemy się zaleceniami władców superwszechświata, mówiącymi, że w trakcie wszystkich naszych prób objawienia prawdy i koordynacji istotnej wiedzy, powinniśmy dawać pierwszeństwo najwyższym istniejącym ideom ludzkim, odnoszącym się do omawianych tematów”. [Księga Urantii 0.Objaśnienie.1]
Dlaczego autorzy książki tak właśnie postępują wyjaśnia inne oświadczenie: „idee, które powstały w ludzkim umyśle, okażą się łatwiejsze do przyjęcia i będą bardziej użyteczne dla wszystkich innych umysłów ludzkich”.[Księga Urantii 121.8.11]
Podobnie jest z teorią George Gamowa, dotyczącą paliwa naszego słońca i gwiazd. (Artykuł Kena Glasziou). Autorzy Księgi Urantii skopiowali niemalże referat Gamowa, ale usunęli z niego błędy, wprowadzając na ich miejsce swoją wiedzę, dotyczącą omawianych zagadnień, która jak się później okazało, była prawidłowa.
http://www.kil.pb.edu.pl/spip/IMG/pdf_Wy_adowania_atmosferyczne_ponad_chmurami_Anna_Misi_ska.pdf
http://www.imgw.pl/wl/internet/zz/wiadomosci/_wiad2007/070802001/sniezka.html
http://www.squarecircles.com/urantiabooksourcestudies/atmosphere/rantiaBookSourceStudiesAtmosphere.pdf
http://www.islandnet.com/~see/weather/elements/bluejets.htm
http://news.nationalgeographic.com/news/2003/06/0625_030625_atmospherethunder_2.html
http://www.ubthenews.com/topics/ionosphere.htm
Zmysł magnetyczny
Księga Urantii twierdzi, że wszystkie organizmy żywe reagują na pole magnetyczne.
„Cztery punkty kompasu są powszechne i nieodłączne życiu Nebadonu. Wszystkie stworzenia żywe posiadają w ciele elementy wrażliwe i reagujące na te prądy kierunkowe. U istot żywych czynniki te są powielane w dół, przez wszechświat aż do poszczególnych planet i w połączeniu z siłami magnetycznymi światów tak aktywizują zastępy mikroskopijnych ciał organizmu zwierzęcego, że te komórki kierunkowe zawsze wskazują północ i południe. To jest zmysł orientacji, na zawsze dany istotom żywym wszechświata. Ludzkość nie jest zupełnie pozbawiona świadomości tego zmysłu. Ciała te po raz pierwszy zostały zauważone na Urantii mniej więcej w czasie tej narracji”. [Księga Urantii 34.4.13]
W momencie wydania książki, w roku 1955, naukowcy nie byli przekonani, że organizmy biologiczne mogą być wrażliwe na niezbyt silne, ziemskie pole magnetyczne. Od początków lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku stopniowo odkrywano, że wiele zwierząt, nie tylko takich jak ptaki wędrowne, posiada zmysł magnetyczny. Książka twierdzi również, że ciała te zostały po raz pierwszy odkryte na Ziemi w czasie tej narracji, czyli w latach trzydziestych ubiegłego wieku. W połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku naukowcy odkryli, że tak zwane Ampułki Lorenziniego u rekinów są wrażliwe na pole elektryczne. Jednak dopiero w latach sześćdziesiątych odkryto, że ampułki te są również w wysokim stopniu wrażliwe na pole magnetyczne.
http://www.ubthenews.com/topics/magnetic_sensitivity.htm
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ampu%C5%82ki_Lorenziniego
http://en.wikipedia.org/wiki/Ampullae_of_Lorenzini
http://www.biolog.pl/article3298.html
http://archiwum.wiz.pl/1998/98041700.asp
http://findarticles.com/p/articles/mi_m1200/is_4_174/ai_n28031227/
Chińska zagadka

Tysiące lat temu, w dorzeczu rzeki Tarym, w Chinach, mieszkał pewien lud. Istnieją przesłanki, na podstawie których można sądzić, że jego kultura przetrwała do drugiego wieku naszej ery. Potem lud ten wyginął. Obecnie jego szczątki wydobywane są z piasków. Przeprowadzono gruntowne badania budowy ciała tych ludzi i stwierdzono, że nie byli to Chińczycy. Nie byli to nawet azjaci. Byli to europeidzi, rasa biała.
W roku 1987 Viktor Mair (specjalista od języka i literatury chińskiej na Uniwersytecie Pensylwańskim) oprowadzał grupę wycieczkową po muzeum w chińskim mieście Ürümqi, w prowincji Xinjiang. Przypadkiem wszedł do otwartej sali, gdzie pod szkłem leżały niedawno odkryte, zmumifikowane szczątki mężczyzny, kobiety i dziecka. Chińczycy mówili, że te mumie mają 3000 lat. Kiedy Mair przyjrzał się lepiej mumiom, doznał szoku. Mumie miały cechy europejczyków, blond włosy, długie nosy, głęboko osadzone oczy. „Chociaż miałem prowadzić wycieczkę, po prostu nie mogłem wyjść z tej sali. Kim byli ci ludzie? Jak się tutaj dostali tak wcześnie?”
Na stronie 879 Księga Urantii mówi:
„Lecz nawet w dwudziestym wieku po Chrystusie pozostają ślady krwi Anditów wśród ludów Turańskich i Tybetańskich, o czym świadczą typy blondynów, sporadycznie występujące w tych regionach. Wczesne kroniki chińskie odnotowują obecność koczowników o rudych włosach na północ od spokojnych osad nad Żółtą Rzeką i wciąż istnieją malowidła, które wiernie oddają wygląd zarówno blondynów Anditów jak i brunetów, mongolskich typów, dawno temu, w dorzeczu rzeki Tarym”. [Księga Urantii 79.1.8]
W artykule napisanym dla czasopisma archeologicznego, w roku 1998, Victor Mair oświadcza: „Nowe znaleziska zmuszają także do ponownego rozpatrzenia starych ksiąg chińskich, określających historyczne czy legendarne postacie o znacznym wzroście, z głęboko osadzonymi, niebieskimi lub zielonymi oczami, długimi nosami, obfitymi brodami i rudymi czy blond włosami. Uczeni z reguły drwią z takich relacji, jednak teraz wydaje się, że mogą być one dokładne”.
http://discovermagazine.com/1994/apr/themummiesofxinj359
http://en.wikipedia.org/wiki/Tarim_Mummies
http://www.archaeology.org/0103/abstracts/books.html
http://sino-platonic.org/abstracts/spp097_sino_western.html
Tajemniczy Melchizedek
O Melchizedeku Biblia wspomina kilkakrotnie, poczynając od księgi Rodzaju:
18. Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego,
19. błogosławił Abrama, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi!
20. Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów! Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego. (Biblia Tysiąclecia Rdz 14:18-20)
Potem w Psalmie 110:4 pojawia się jedna linijka:
4. Pan przysiągł i żal Mu nie będzie: Tyś Kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.
Najwięcej jednak informacji o zagadkowym Melchizedeku przynosi List do Hebrajczyków Apostoła Pawła.
5. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale /uczynił to/ Ten, który powiedział do Niego: Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził,
6. jak i w innym /miejscu/: Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka. (Biblia Tysiąclecia Hbr 5:5-6).
9. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają,
10. nazwany przez Boga kapłanem na wzór Melchizedeka. (Hbr 5:9-10)
19. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, /kotwicy/, która przenika poza zasłonę,
20. gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.(Hbr 6:19-20)
1. Ten to Melchizedek, król Szalemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama, wracającego po rozgromieniu królów, i udzielił mu błogosławieństwa.
2. Jemu Abraham także wydzielił dziesięcinę z całego /łupu/. Imię jego najpierw oznacza króla sprawiedliwości, a następnie także króla Szalemu, to jest Króla Pokoju.
3. Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma ani początku dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze.
4. Rozważcie, jak wielki jest ten, któremu sam patriarcha Abraham dał dziesięcinę z najlepszego łupu.
5. Wprawdzie i ci z synów Lewiego, którzy otrzymują kapłaństwo, mają zgodnie z Prawem polecenie pobierania dziesięciny od ludu, to jest od braci swoich, chociaż i ci wywodzą się z rodu Abrahama.
6. Tamten, który nie wywodził się z ich rodu, otrzymał dziesięcinę od Abrahama i pobłogosławił tego, który miał obietnice.
7. Nie ma zaś żadnej wątpliwości, iż to, co mniejsze, otrzymuje błogosławieństwo od tego, co wyższe.
8. Ponadto tu biorą dziesięciny ludzie, którzy umierają, tam zaś ten, o którym wydane jest świadectwo, że żyje.
9. I jeśli się można tak wyrazić, także Lewi, który pobiera dziesięciny, złożył dziesięcinę w osobie Abrahama.
10. Był bowiem jeszcze w lędźwiach praojca swego, gdy Melchizedek wyszedł mu na spotkanie.
11. Gdyby więc doskonałość została osiągnięta przez kapłaństwo lewickie, lud bowiem otrzymał Prawo, oparte na nim, to po co było potrzeba ustanawiać jeszcze innego kapłana na wzór Melchizedeka, a nie na wzór Aarona?
12. Ze zmianą bowiem kapłaństwa musi też nastąpić zmiana Prawa.
13. Ten zaś, o którym się to mówi, należał do innego pokolenia, z którego nikt nie służył ołtarzowi.
14. Wiadomo przecież, że nasz Pan wyszedł z pokolenia Judy, a Mojżesz nic nie wspomniał o kapłanach z tego pokolenia.
15. Jest to jeszcze bardziej oczywiste i wskutek tego, że na podobieństwo Melchizedeka występuje inny kapłan,
16. który stał się takim nie według przepisu prawa cielesnego, ale według siły niezniszczalnego życia.
17. Dane Mu jest bowiem takie świadectwo: Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.
18. Zostaje przeto usunięte poprzednie Prawo z powodu swej słabości i nieużyteczności. (Hbr 7:1-18)
Biblia Tysiąclecia (Wydawnictwo Pallottinum Poznań - Warszawa 1988)
The Dead Sea Scrolls, a new translation (Hodder & Stoughton - Australia 1997)
Praktyczny Słownik Biblijny (Instytut Wydawniczy Pax - Warszawa 1999)
Ks. Marian Kowalewski – Mały Słownik Teologiczny (Księgarnia Świętego Wojciecha - Poznań 1960)
König Waldenfels – Leksykon religii (VERBINUM - Warszawa 1997)
Wikingowie
Księga Urantii pisze, że rdzenna ludność Ameryki Północnej nie zetknęła się z białymi Europejczykami wcześniej, jak dopiero około roku 1000 n.e.
„W epoce migracji Anditów, czerwone szczepy czystej krwi rozprzestrzeniały się po Ameryce Północnej jako koczownicze plemiona myśliwych, które tylko w niewielkim stopniu zajmowały się rolnictwem. Te ludy i grupy kulturowe były prawie zupełnie odizolowane od reszty świata, od czasu ich przybycia do Ameryk aż do końca pierwszego tysiąclecia ery chrześcijańskiej, kiedy to zostały odkryte przez europejską rasę białą”. [Księga Urantii 79.5.7]
„Za wyjątkiem Eskimosów w Ameryce Północnej oraz niewielkiej liczby polinezyjskich Anditów w Ameryce Południowej, ludy półkuli zachodniej nie miały kontaktów z resztą świata, aż do końca pierwszego tysiąclecia po Chrystusie”. [Księga Urantii 79.5.9]
Kiedy Księga Urantii została wydana w roku 1955, oświadczenia takie wydawały się rozmijać z prawdą, gdyż nie istniały dane archeologiczne, wskazujące na kontakt rodzimych mieszkańców Ameryki Północnej z Europejczykami przed odkryciem Ameryki przez Kolumba, w roku 1492.
Pięć lat po wydaniu książki, w roku 1960, w miejscowości L'Anse aux Meadows („Zatoka Meduzy”), w Kanadzie, prowadzono prace wykopaliskowe, w wyniku których odkryto pozostałości osady Wikingów. Odkryto co najmniej osiem budynków, zamieszkiwanych przez Wikingów, razem z kuźnią, tartakiem i małą stocznią. UNESCO uznało odkrytą osadę za światowe dziedzictwo ludzkości.
http://en.wikipedia.org/wiki/Norse_colonization_of_the_Americas
http://anthropology.si.edu/outreach/anthnote/Fall00/anthnote.html
http://www.mnh.si.edu/vikings/1137.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/L%27Anse_aux_Meadows
http://www.ubthenews.com/topics/vikings.htm
Przybycie Indian do Ameryki
Skoro omawiamy temat Ameryki Północnej, warto wrócić do sprawy przybycia człowieka czerwonoskórego do Ameryki z Azji. Temat ten poruszał już Ken Glasziou w swoim artykule tym niemniej ostatnie odkrycia rzuciły nowe światło na te sprawy.
„Około osiemdziesiąt pięć tysięcy lat temu względnie czyste resztki rasy czerwonej przeszły w całości do Ameryki Północnej i krótko potem zatonął przesmyk lądowy Beringa, odcinając ich tym samym od reszty świata”. [Księga Urantii 64.6.5]
Kiedy oświadczenie takie zostało opublikowane w roku 1955, było sprzeczne z opiniami większości naukowców, którzy utrzymywali, że Indianie przybyli do Ameryki tą właśnie drogą, ale 12 tysięcy lat temu. W ostatnich czasach nowe odkrycia coraz bardziej przesuwają tę datę wstecz. Większość naukowców „starej gwardii” nie jest skłonna zaakceptować daty wcześniejszej niż 25 tysięcy lat temu. Niemniej jednak, liczne niedawne odkrycia w obu Amerykach wskazują na to, że rodowici Amerykanie byli tam już 40 – 60 tys. lat temu. Chodzi zwłaszcza o stanowiska archeologiczne w Burnham, Oklahoma (1990), El Cedral, Mexico (1999) Monte Verde, Chile (1996). Problem z zaakceptowaniem obfitych danych archeologicznych z ostatnich lat polega po części na tym, że są one niezgodne z powszechnie uznawaną teorią początków gatunku ludzkiego w Afryce. Temat ten jest doskonałym przykładem tego, jak trudno jest zaakceptować nowe dane tym naukowcom, którzy oparli swą reputację na „starych teoriach”. Nawiasem mówiąc, nowe odkrycia dokonane w Birmie, w roku 2005, dowodzą, że człowiek ukształtował się ewolucyjnie nie w Afryce tylko w Azji, tak jak twierdzi wydana w 1955 roku Księga Urantii.
http://www.sciencedaily.com/releases/2004/11/041118104010.htm
http://en.wikipedia.org/wiki/Indigenous_peoples_of_the_Americas
http://www.washingtonpost.com/wp-srv/inatl/americas/feb/17/artifact.htm
http://www.srarp.org/research/research.html
http://www.jqjacobs.net/anthro/paleoamericans.html
http://www.aikenstandard.com/FeatureColumns/612-TomMack
http://www.indiancountrytoday.com/national/47924372.html
http://www.usatoday.com/tech/science/discoveries/2009-07-01-fossil-evolution_N.htm
Eksterminacja neandertalczyków
Neandertalczyk, albo człowiek neandertalski, to wymarły gatunek człowieka prymitywnego. Pierwszy szkielet neandertalczyka odkopano w roku 1856, w dolinie Neandertal, w Niemczech, stąd nazwa tego gatunku. Pierwsze cechy neandertalskie pojawiły się u hominidów w Europie ok. 400 – 350 tys. lat temu. Nendertalczycy wygineli około 30 tys. lat temu. Dlaczego wyginęli? Jest kilka teorii na ten temat.
Jedną z nich jest jest stopniowe wymieranie, w przedziale czasowym 10 – 20 tys. lat, z prostej przyczyny pojawienia się bardziej zaawansowanego gatunku homo sapiens, który niejako wyparł nendertalczyka z zajmowanych przez niego terenów.
Inna teoria mówi o mieszaniu się dwóch gatunków, neandertalczyka i człowieka współczesnego, co doprowadziło do wchłonięcia słabiej zaawansowanej rasy.
Jeszcze inna teoria mówi, że zmiany klimatyczne doprowadziły do wymarcia człowieka neandertalskiego.
Jest jeszcze jedna teoria, która mówi, że neandertalczycy zostali po prostu wybici przez bardziej zaawansowany gatunek homo sapiens. Ostatnie odkrycia potwierdzają tę właśnie teorię. 17 lipca 2009 roku ogłoszono wyniki badań kilku szkieletów neandertalczyków, znalezionych wcześniej w Iraku. Przynajmniej jeden z nich został zabity włócznią. Takie same wyniki przynoszą badania czaszki neandertalczyka, znalezionej we Francji, uszkodzonej ostrym przedmiotem.
Podobną opinię w tej sprawie prezentuje wydana w połowie ubiegłego wieku Księga Urantii: „Migrujący synowie Edenu powoli łączyli się z zaawansowanymi grupami ludzi z rasy niebieskiej, ożywiając ich zwyczaje kulturowe, w międzyczasie tępiąc bezlitośnie resztki rasy neandertalskiej. Taka metoda mieszania rasowego, połączona z eliminacją odmian podrzędnych, wydała tuzin czy więcej grup mężnych i rozwojowych, zaawansowanych ludzi niebieskich, jedną z tych grup nazwaliście kromaniońską”.[Księga Urantii 80.1.7]
Opisani powyżej synowie Edenu to najbardziej zaawansowana rasa ludzka, bezpośredni potomkowie Adama i Ewy, którzy przybyli na Ziemię (według Księgi Urantii) około 37 tys. lat temu. To właśnie ich rozprzestrzenianie się spowodowało zniknięcie neandertalczyków z kart ludzkiej prehistorii mniej więcej 30 tys. lat temu.
http://www.livescience.com/history/090721-neanderthal-murder.html
http://blastmagazine.com/the-blogs/terra/2009/07/did-we-kill-the-neanderthals/
http://en.wikipedia.org/wiki/Neanderthal_extinction_hypotheses
http://wyborcza.pl/1,75476,6626233,Neandertalczyk_mniam__mniam_.html
http://www.diabetesdaily.com/forum/diabetes-news/28260-fernando-rozzis-new-study-early-man-did-not-only-eat-plants
http://www.foxnews.com/story/0,2933,520549,00.html
Time (australian edition) 10 August 2009-08-26
James Shreeve – The Neandertal Enigma, University of Chicago press 1986
Richard Rudgley – Lost Civilisations of the Stone Age, Arrow Books Limited 1999
Ida
„Trochę na zachód od Indii, na lądzie znajdującym się teraz pod wodą, pośród potomków przybyłych do Azji starszych, północnoamerykańskich typów lemurów, pojawiły się nagle wczesne ssaki. Te małe zwierzęta chodziły zazwyczaj na tylnich nogach i miały duże mózgi, proporcjonalnie do rozmiarów ciała i w porównaniu z mózgami innych zwierząt. W siedemdziesiątej generacji tej nowej klasy życia wyodrębniła się nagle nowa i wyższa grupa zwierząt. Te nowe ssaki pośrednie – prawie dwa razy większe i wyższe od swych przodków, posiadające proporcjonalnie większy mózg – zaledwie zdążyły się dobrze osiedlić, gdy pojawiły się nagle naczelne, trzecia istotna mutacja”. (W tym czasie degeneracyjna przemiana w rasie ssaków pośrednich dała początek małpim przodkom; i od tamtych dni do dzisiaj ludzkie odgałęzienie idzie naprzód, ewoluując stopniowo, podczas gdy małpie plemiona pozostają niezmienione, albo praktycznie się cofają). [Księga Urantii 61.6.1]
Pochodzenie człowieka od naczelnych jest powszechnie znane. Nieznany nauce był natomiast element łączący, czy wspólne ogniwo (lemur), pomiędzy małpami a ludźmi, o którym pisała Księga Urantii w połowie ubiegłego wieku. Aż do maja roku 2009, kiedy prasa podała następujące informacje:
„Czołowi paleontolodzy i naukowcy znaleźli skamieniałości datowane na 47 milionów lat, które prawdopodobnie są szczątkami ssaka naczelnego, wspólnego przodka późniejszych małp, małp człekoształtnych i ludzi.
Poszukiwania bezpośredniego łącznika między ludźmi a resztą królestwa zwierząt trwały ponad 200 lat. Jednak dopiero dzisiaj ich rezultaty zostały zaprezentowane na specjalnej konferencji w Nowym Jorku. Odkrycie kompletnego w 95% szkieletu lemura, nazwanego Ida, zostało już nazwane przez naukowców ósmym cudem świata. Mówią, że to odkrycie, to dla świata paleontologii coś jak upadek wielkiej asteroidy na Ziemię.
Według badaczy to odkrycie ostatecznie potwierdza teorię ewolucji Karola Darwina. Sir David Attenborough mówi, że Darwin "byłby wstrząśnięty", gdyby zobaczył ten szkielet. Attenborough dodaje, że ten szkielet mówi nam kim jesteśmy i skąd pochodzimy. - To małe stworzenie pokaże nam nasz związek z resztą ssaków. Ten "maluch" łączy nas bezpośrednio z nimi - mówi. - Jak dotąd ludzie mogli mówić: "ok, pochodzimy od ssaków naczelnych - pokażcie nam jednak dowód". Ten dowód do tej pory był zaginiony, ale teraz już nie jest - mówi naukowiec”.
http://wiadomosci.onet.pl/1973706,16,item.html
http://www.rp.pl/artykul/2,308007.html
http://news.bbc.co.uk/2/hi/science/nature/8057465.stm
http://www.guardian.co.uk/science/2009/may/19/ida-fossil-missing-link
Gobekli Tepe
Księga Urantii w części III opisuje zamierzchłe cywilizacje, istniejące na obszarze obecnego Bliskiego Wschodu, Turcji i Turkiestanu. Te starożytne cywilizacje były stosunkowo zaawansowane w porównaniu z ludnością obszarów sąsiadujących.
„Niszczenie przez klimat bogatych, rozległych, pokrytych trawą terenów myśliwskich i pasterskich Turkiestanu, zapoczątkowane około roku 12.000 p.n.e., zmusiło ludy tych regionów do zajęcia się nowymi formami wytwórczości i prymitywnej produkcji”.[Księga Urantii 81.3.1]
„Około dwanaście tysięcy lat temu zaczęła świtać era niezależnych miast. I te prymitywne miasta, zajmujące się handlem i wytwórczością, zawsze były otoczone przez strefy rolnictwa i hodowli bydła”.[Księga Urantii 81.3.3]
Odkrycie, dokonane w roku 1994, w Gobekli Tepe, w Turcji, może niezupełnie być zgodne ze współczesnymi teoriami rozwoju gatunku ludzkiego, jednak zgodne jest z tym, co pisze Księga Urantii. Świątynia czy miejsce kultu w Gobekli Tepe powstała 11,5 - 12 tys. lat temu, kiedy, według współczesnych teorii, człowiek zaczął wychodzić ze stadium zbieractwa-łowiectwa i zaczynał stadium rolnika-hodowcy. Aczkolwiek istnieje wiele opinii, według których świątynia została zbudowana przez zbieraczy-łowców, gdy sprawdzi się dane na temat zbieractwa-łowiectwa w jakimkolwiek źródle, nie znajdzie się informacji, że ludzie w tym stadium rozwoju zajmowali się budownictwem świątyń. No cóż, częstokroć nowe odkrycia nie zawsze pasuję do starych teorii. Tym niemniej, skoro plemiona zbieraczy-łowców istniały niemalże do dziś, niejako na uboczu naszej, zaawansowanej cywilizacji, nie będzie nielogiczne założenie, że w momencie, gdy większość ludzkości zajmowała się zbieractwem-łowiectwem, na pewnych obszarach istniały bardziej zaawansowane stadia rozwoju cywilizacyjnego.
Inną ciekawostką z tego rejonu jest odkrycie (sierpień 2009) figurki bogini matki w jaskini w południowej Turcji. Figurka liczy sobie 16 tys. lat. Przed tym odkryciem najstarsze wypalane figurki gliniane, sprzed 5000lat, znajdowano w Mezopotamii.
Zarówno odkrycia w Gobekli Tepe, jak i figurka bogini matki sprzed 16 tys. lat, czy najstarsze ślady osadnictwa Indian w Ameryce przesuwają wstecz datę początków cywilizacji, przybliżając ją do tych czasów, jakie opisywane są w Księdze Urantii.
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81owcy-zbieracze
http://archaeology.about.com/od/hterms/g/hunter_gather.htm
http://www.ubthenews.com/topics/Gobekli_Tepe.htm
http://www.smithsonianmag.com/history-archaeology/gobekli-tepe.html
http://www.forteantimes.com/features/articles/449/gobekli_tepe_paradise_regained.html
http://news.xinhuanet.com/english/2009-08/17/content_11899536.htm
Rozniecanie ognia
Od jak dawna człowiek umiał rozpalać ogień? Księga Urantii twierdzi, że prawie od miliona lat. Pierwsze rozniecenie ognia opisane jest w Przekazie 63.
Dowód na to, że człowiek umiał rozpalać ogień około 400 tys. lat temu znaleziono na stanowisku archeologicznym Terra Amata, we Francji, w roku 1966. Podobne badania, przeprowadzone na stanowisku archeologicznym w Zhoukoudian, w Chinach przesunęły wstecz te datę do 550 tys. lat temu. Ostatnie badania na stanowisku w Zhoukoudian (rok 2009) jeszcze dalej przesunęły wstecz datę, kiedy człowiek umiał rozpalać ogień, do 680 – 780 tys. lat temu.
W roku 2004 odkryto ślady ognia na stanowisku Gesher Benot Ya’aqov w północnym Izraelu. Wcześniejsze wykopaliska na tym stanowisku dowodziły, że pierwsze ślady ognia pochodzą sprzed 790 tys. lat. Najnowsze analizy potwierdzają te wnioski i dowodzą, że nie były to przypadkowe ślady ognia, ale świadectwo nabytej umiejętności. Ślady ognia powtarzają się bowiem w kilku warstwach archeologicznych, w oddzielnych skupiskach, co sugeruje, że mogą to być pozostałości palenisk. „Raz nabyta umiejętność rozpalania ognia była przekazywana z pokolenia na pokolenie” tłumaczy dr Nira Alperson-Afil z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.
Jak widać kolejne badania przesuwają datę rozniecania ognia przez człowieka coraz bliżej tej daty, jaką podaje Księga Urantii. W roku 1955, kiedy wydano książkę, było w niej wiele rażących niezgodności z danymi naukowymi z tamtego okresu. W miarę upływu czasu, w miarę nowych odkryć, niezgodności te powoli zanikają.
http://news.bbc.co.uk/2/hi/science/nature/3670017.stm
http://en.wikipedia.org/wiki/Fire
http://archaeology.about.com/od/gterms/g/gesher_benot.htm
http://discovermagazine.com/1996/jan/afireplaceinfran673
http://anthro.palomar.edu/homo2/mod_homo_3.htm
http://archaeology.about.com/b/2009/03/17/peking-man-and-the-use-of-fire.htm
Przybycie pierwszych ludzi do Anglii
Według Księgi Urantii pierwsi ludzie przybyli do Anglii około 900 tys. lat temu.
„900.000 lat temu kunszty Andona i Fonty oraz kultura Onagara wygasały na Ziemi; ku upadkowi chyliły się kultura, religia a nawet obróbka krzemienia.
Były to czasy, w których duże ilości opóźnionych, mieszanych grup ludzkich przybywały do Anglii z południowej Francji”.[Księga Urantii 64.2.1,2]
Aż do roku 2005 powszechnie sądzono, że pierwsi ludzie przybyli do Anglii około 500 tys. lat temu. W roku 2001 rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę badania starożytnych stanowisk archeologicznych w Anglii (AHOB project). W ciągu kilku lat zdołano ustalić, że człowiek przybył do Anglii po raz pierwszy około 700 tys. lat temu.
Prawdopodobnie nigdy nie znajdzie się śladów pierwszych ludzi w Anglii sprzed 900 tys. lat, jak i śladów ognisk rozpalanych przez człowieka prawie milion lat temu. Być może nie znajdzie się śladów pierwszych Indian przybyłych do Ameryki, czy pierwszych budowli, stawianych ręką ludzką, tym niemniej to ciągłe przesuwanie wstecz dat różnych zdarzeń prehistorycznych, ciągłe zbliżanie się tych dat do znajdowanych w wydanej w 1955 roku Księdze Urantii, świadczy o wyjątkowej trafności przepowiedni tej książki.
http://www.nhm.ac.uk/hosted_sites/ahob/AHOBI/index_2.html
http://www.channel4.com/history/microsites/T/timeteam/2007_dogger_ancient.html
http://www.ubthenews.com/topics/foxhall_1.htm
Eden i potop
Jest to dość nowe i bez wątpienia jedno z ciekawszych odkryć tej wiedzy w Księdze Urantii, która wyprzedzała aktualną wiedzę naukową w danym temacie. Znajdujemy w Księdze opis rajskiego ogrodu, o którym mówi również Biblia, miejsce pobytu Adama i Ewy, istot wysłanych z „nieba”, aby nauczały i doskonaliły biologicznie gatunek ludzki. Nie sposób w kilku słowach określić celów i metod, stosowanych podczas całego tego, rajskiego przedsięwzięcia, którego ślady znajdujemy w mitach i legendach wszystkich narodów Ziemi. Księga Urantii przynosi jednak to, o czym nie mówią legendy ani Biblia, a mianowicie dokładną, geograficzną lokalizację rajskiego ogrodu. Pisze, że był to długi, wąski półwysep - prawie wyspa - wybiegający na zachód ze wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego [Księga Urantii 73.3.1]
Półwysep ten dziś nie istnieje, zatonął pod wodami Morza Śródziemnego wiele tysięcy lat temu. Tak podaje Księga Urantii a potwierdzają to najnowsze badania. Księga przynosi wiele dodatkowych szczegółów:
Śródziemnomorski półwysep miał zdrowy klimat i stabilną temperaturę; tę stabilizacje warunków pogodowych zawdzięczał opasującym go dookoła górom oraz temu, ze obszar ów był prawie wyspą na morzu śródlądowym. Podczas gdy obficie padało na otaczających wzgórzach, silny deszcz był rzadkością w Edenie. Każdej jednak nocy, z rozwiniętej sieci sztucznych kanałów irygacyjnych "wydobywała się mgła", aby odświeżyć roślinność ogrodu.
Linia brzegowa tej masy lądowej była znacznie wyniesiona a przesmyk, łączący półwysep z lądem stałym, miał szerokość czterdziestu trzech kilometrów w najwęższym miejscu. Duża rzeka, nawadniająca Ogród, wypływała z wyższej części półwyspu i płynęła na wschód, poprzez jego przesmyk, do lądu stałego i stamtąd dalej do morza, poprzez niziny Mezopotamii. Zasilały ja cztery dopływy, wypływające z nadbrzeżnych wzgórz półwyspu edeńskiego i to są te „cztery rzeki”, dopływy rzeki, która „wypływała z Edenu”i którą później pomylono z odnogami rzek otaczających drugi ogród. [Księga Urantii 73.3.3/4]
Jeszcze kilka lat temu wszystko to wyglądało na piękną bajkę, skoro śladu nie zostało po zatopionym półwyspie a na mapach dna morskiego, przynajmniej tych ogólnie dostępnych, też go nie było widać.
Pod koniec roku 2003, Robert Sarmast, Amerykanin irańskiego pochodzenia, wydał książkę pod tytułem "Discovery of Atlantis". Autor daje rys historyczny wszystkich dawniejszych teorii, mówiących o lokalizacji zatopionej Atlantydy a potem opisuje własne odkrycia w tej dziedzinie. Pisze, że Atlantyda to półwysep, zatopiony w pobliżu dzisiejszego Cypru. W przeciwieństwie do innych poszukiwaczy Atlantydy, Sarmast posługuje się bardzo dokładnymi mapami. To, co określa mianem kultury Atlantydy, oparte jest na opisie Platona i nie zawsze idealnie pasuje do opisu Edenu z Księgi Urantii, tym niemniej geograficzna lokalizacja półwyspu, na mapach prezentowanych przez Sarmasta, nie pozostawia żadnych wątpliwości, że jest to Eden. Tak na mapach, jak i na trójwymiarowych modelach widać wyraźnie, jak „wybiega na zachód ze wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego” widać też „opasujące go dookoła góry” czy inaczej „znacznie wyniesioną linię brzegową tej masy lądowej” jak i to, że „jest prawie wyspą”. Z lądem stałym łączy go wąski „przesmyk”. Ponieważ góry usytuowane są w części półwyspu najbardziej oddalonej od lądu stałego, to, że wypływała stamtąd „duża rzeka” jest bardzo prawdopodobne, jak i to, że płynęła niecką, tworzoną przez wyniesioną linię brzegową do lądu stałego i „dalej do morza, poprzez niziny Mezopotamii”. Półwysep dotykał wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego tam, gdzie dzisiaj znajduje się Syria. Jeśli przyjrzymy się współczesnemu ukształtowaniu tego terenu, z łatwością zauważymy pewną nieckę na wybrzeżu syryjskim, ciągnącą się od morza, na południe od miejscowości Latakia i dalej, prawie do wielkiego zakola, jakie tworzy w tym miejscu Eufrat. Niewykluczone, że tysiące lat temu miał on swe źródła na półwyspie edeńskim a rzeki Karas i Murat były tylko dopływami. Co prawda dziś rzeki w omawianym, nadbrzeżnym rejonie, płyną w odwrotnym kierunku niż „duża rzeka”, ale wraz z obniżeniem niecki śródziemnomorskiej, pod wpływem ciśnienia wód zmianom uległo także wybrzeże. Opisując los półwyspu, Księga Urantii informuje:
Półwysep zajmowały te niższe klasy Nodytów, prawie przez cztery tysiące lat po opuszczeniu Ogrodu przez Adama, kiedy to w powiązaniu z gwałtowna aktywnością otaczających wulkanów i zatopieniem sycylijskiego połączenia lądowego z Afryka, zanurzyło się wschodnie dno Morza Śródziemnego, pociągając za sobą pod wodę cały półwysep Edeński. Jednocześnie z tym rozległym zanurzeniem, wschodnia linia brzegowa Morza Śródziemnego znacznie się wyniosła. I taki był koniec najpiękniejszego, naturalnego ukształtowania terenu, jaki Urantia kiedykolwiek posiadała. Zatopienie to nie było gwałtowne, kilkaset lat upłynęło, zanim cały półwysep zanurzył się kompletnie. [Księga Urantii 73.7.1]
Robert Sarmast pisze w swej książce: „Cześć Łuku Cypryjskiego, którą zajmowała Atlantyda, zanurzyła się na skutek działania tak podnoszących się wód jak i obniżenia dna basenu, na którym była osadzona”.
Animacja, zamieszczona poniżej, obrazuje zatapianie Atlantydy/Edenu. Aby zobaczyć animacją w ruchu należy kliknąć na obrazek.
Mapy podmorskie, z których korzystał Robert Sarmast opisując Atlantydę, zostały sporządzone przez Johna K. Halla, jako rezultat ekspedycji naukowych, odbytych w roku 1987 oraz 1990. Sarmast miał do nich dostęp poprzez National Oceanic and Atmospheric Association z Kolorado. Tak więc materiał naukowy, dzięki któremu odkryto wspaniały półwysep edeński, powstał w wyniku badań zapoczątkowanych pod koniec lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, długo po dacie pierwszego wydania Księgi Urantii (1955), opisującej ten przepiękny zakątek świata. Księga Urantii figuruje w spisie literatury, z której korzystał Robert Sarmast, pisząc swą książkę o Atlantydzie. Wydaje się, że Robert Sarmast korzystał z Księgi Urantii, szukając Atlantydy, zagubionego raju na Ziemi, podobnie jak niegdyś Henryk Schliemann szukał Troi, korzystając z Iliady Homera.
W czerwcu, roku 2004, Robert Sarmast zorganizował ekspedycję naukową, zajmującą się podmorskimi poszukiwaniami u wybrzeży Cypru.
W wyniku badań odkryto na dnie morskim coś, co przypomina długą ścianę, ciągnącą się na przestrzeni kilku kilometrów. Ściana może być zbudowana rękami ludzkimi, może to być również wybryk natury. Badanie kultury, zatopionej wiele tysięcy lat temu, bez usunięcia warstwy nagromadzonych przez lata osadów morskich, może nie przynieść zadowalających rezultatów. Niezależnie od wyników tej czy innych ekspedycji, półwysep edeński z Księgi Urantii został odnaleziony i potwierdzone zostały inne geologiczne wypadki, jakie zaszły w tym regionie, opisywane przez Księgę.
Oprócz map i animacji, prezentowanych przez Roberta Sarmasta, zarysy półwyspu edeńskiego widać wyraźnie na zdjęciach satelitarnych, z którymi każdy może się zapoznać na http://maps.google.com/ W roku publikacji Księgi Urantii nie było jeszcze zdjęć satelitarnych.
Opisując półwysep edeński, Księga Urantii informuje także o największym w historii ludzkości potopie, który zalał prawie suchą kiedyś nieckę śródziemnomorską, na dnie której było jezioro. Potop nastąpił na skutek przemiany przesmyku gibraltarskiego w Cieśninę Gibraltarską.
"....przesmyk gibraltarski, chroniący zachodni basen Morza Śródziemnego, otworzył się na skutek trzęsienia ziemi, szybko podnosząc to śródlądowe jezioro do poziomu Oceanu Atlantyckiego. Niebawem zanurzył się sycylijski pomost lądowy, tworząc jedno Morze Śródziemne i łącząc je z Oceanem Atlantyckim. Ten naturalny kataklizm zatopił dziesiątki osad ludzkich i poczynił największe straty w ludziach, na skutek potopu, w całej światowej historii".[Księga Urantii 80.2.4]
Zamieszczona poniżej animacja obrazuje ten, największy w dziejach ludzkości potop. Aby zobaczyć animację w ruchu należy kliknąć na obrazek.
http://www.discoveryofatlantis.com/
Robert Sarmast - Discovery of Atlantis, Origin Press 2003
http://en.wikipedia.org/wiki/Mediterranean_Basin
Daty
W roku 1572 profesor uniwersytetu w Bolonii, imieniem Ugo Buoncampagni, został papieżem, Grzegorzem XIII a w dziesięć lat później został wprowadzony kalendarz gregoriański. Kalendarz juliański, powstały 16 wieków wcześniej z inicjatywy Juliusza Cezara, był niedokładny. Podstawowym jego błędem była rozbieżność pomiędzy długością jego roku - 365,25 dnia, a długością roku astronomicznego - 365,2232 dnia. Jest to około jedenaście minut i cztery sekundy krócej, niż podaje kalendarz juliański. Ta mała rozbieżność zaczęła się kumulować, dochodząc do jedenastu dni. Gdyby kalendarz nie uległ zmianie, Wielkanoc mogłaby wypaść latem.
Część czwarta Księgi Urantii podaje ponad sto wypowiedzi, w których zamieszczone są daty z pierwszego wieku naszej ery, razem z dniami tygodnia. W okresie przedkomputerowym, kiedy Księga została wydana, obliczenie dat z taka dokładnością było gigantyczną pracą.
Dr Matt Neibaur, używając danych z „Astronomicznych wzorów dla obliczeń” autorstwa Jean Meeusa, opracował program komputerowy do sprawdzenia prawdziwości dat z części czwartej Księgi Urantii. Wszystkie dni tygodnia były prawidłowe. Oczywiście nie ma w tym nic z wiedzy proroczej, jednak biorąc pod uwagę ogromna ilość faktów archeologicznych, zawartych w części czwartej, gdyby Księga Urantii była ziemskiego pochodzenia, musiałaby być owocem gigantycznej pracy dużego zespołu naukowców. Nikt nigdy nie słyszał o takim zespole, mającym cokolwiek do czynienie z powstaniem Księgi.
Filozoficzne implikacje, wiara i wiedza
Na kilkuset stronach Księgi Urantii, pośród znanych powszechnie danych z dziedziny nauki, przewijają się fakty naukowe, które odkryto kilka, kilkanaście, lub nawet więcej lat po pierwszym wydaniu książki. Można postawić pytanie, dlaczego tych informacji jest stosunkowo mało, dlaczego nie ma ich tyle, aby pchnąć naszą cywilizację od razu o kilkaset, czy kilka tysięcy lat do przodu? Autorzy Księgi sami o tym piszą:
„Z tego powodu, że świat wasz w zasadzie nie zna swego pochodzenia, nawet pochodzenia fizycznego, wydaje się rozsądne od czasu do czasu przeszkolić was w kosmologii. I zawsze wynikają z tego kłopoty w przyszłości. Prawa dawania objawienia ograniczają nas znacznie, gdyż zakazują udzielania wam nie zdobytej przez człowieka, czy przedwczesnej wiedzy. Przeznaczeniem jakiejkolwiek kosmologii, przedstawionej jako cześć religii objawionej, jest stać się przestarzałą w bardzo krótkim czasie. W związku z tym, przyszli badacze takiego objawienia będą skłonni odrzucić jakikolwiek czynnik autentycznej prawdy religijnej, którą może ono zawierać, gdyż odkryją błędy w części przedstawionych, związanych z nim kosmologii.
Ludzkość powinna zrozumieć, że my, którzy uczestniczymy w objawianiu prawdy, jesteśmy bardzo rygorystycznie ograniczeni instrukcjami naszych zwierzchników. Nie wolno nam o tysiące lat wyprzedzać odkryć naukowych. Objawiający prawdę muszą działać zgodnie z wytycznymi, które stanowią cześć powiernictwa objawieniowego. Nie widzimy możliwości pokonania tych trudności, czy to teraz, czy kiedykolwiek w przyszłości. Orientujemy się doskonale, że podczas gdy fakty historyczne i prawdy religijne tego szeregu prezentacji objawieniowych trwać będą w zapisach przyszłych epok, wiele naszych twierdzeń, dotyczących nauk fizycznych, będzie wymagało korekty w ciągu kilku krótkich lat, na skutek dalszego rozwoju nauki i nowych odkryć. Te nowe odkrycia przewidujemy nawet teraz, lecz nie możemy załączać w zapisach objawieniowych tych, nie odkrytych przez ludzi faktów. Wyjaśnijmy, że objawienia niekoniecznie są natchnione. Kosmologia tych objawień nie jest natchniona. Jest ograniczona naszym zezwoleniem na koordynację i porządkowanie współczesnej wiedzy. Podczas gdy boska i duchowa wnikliwość jest darem, mądrość ludzka musi się rozwijać.” [Księga Urantii 101.4.1/2]
Jest pewien głęboki sens w twierdzeniach istot objawiających, kiedy mówią o konieczności stosowania ograniczeń w ujawnianiu przedwczesnej, niezdobytej wiedzy.
Studium NASA, przeprowadzone przez amerykański ośrodek badawczy, Brookings Institution, zlokalizowany w Waszyngtonie, podaje we wnioskach: „Jeśli superinteligencja pozaziemska będzie kiedyś odkryta, rezultaty będą praktycznie nieobliczalne. Domniemywa się, że ze wszystkich grup społecznych, naukowcy i inżynierowie mogą być najbardziej poszkodowani”.
Otrzymanie zaawansowanej wiedzy od wyższej inteligencji spowodowałoby na początku euforię i burzliwy rozwój nowych technologii, później zaś zahamowanie nowych odkryć. Po co się trudzić, jeśli cała wiedza już istnieje i następna jej porcja może być nam znowu kiedyś dana przez wyższą, bardziej zaawansowaną cywilizację, z tego (materialnego), czy z tamtego (duchowego) świata.
Danie cywilizacji czegoś, co sama powinna wypracować, niszczy jej wolę pracy i wolę osiągnięć. Pozostaje wegetujący, bezmyślny twór, który kiedyś był prężną i aktywną cywilizacją.
Mieliśmy tutaj na Ziemi przykład, który może być ilustracją skutków kontaktu, czy wręcz zderzenia, dwu cywilizacji o dość różnych poziomach rozwoju. Gdy Brytyjczycy przybyli do Australii, zastali tubylców w epoce kamiennej, z rozwiniętą mitologią, lecz raczej ubogich w osiągnięcia materialne. Pierwsze żelazne groty do włóczni były robione z gwoździ, przywiezionych przez misjonarzy. Dziś kultura tubylcza praktycznie nie istnieje, zanikła, pozostał z niej tylko jakiś rodzaj folkloru. Alkohol i choroby, które przywiózł biały człowiek, stały się gwoździem do trumny prymitywnej kultury. Polowania się skończyły, gdyż biały człowiek miał i rozdzielał żywność. Licząca czterdzieści tysięcy lat kultura zginęła na skutek zetknięcia z inną, wyższą kulturą. Ale to tylko ludzie z odmiennych poziomów rozwoju, ras i kultur, spotkali się ze sobą. W wypadku zetknięcia z cywilizacją kosmiczną, dewastacja naszej cywilizacji byłaby wielokrotnie większa.
Zastanówmy się nad błędami w wiedzy materialnej Księgi Urantii. Dwa najczęściej cytowane błędy to odległość, jaka dzieli Ziemię od Mgławicy Andromedy, nie milion a dwa miliony lat świetlnych i fakt, że planeta Merkury obraca się bardzo powoli, choć Księga sugeruje, że jej ruch obrotowy ustał, aczkolwiek jedyna o tym wzmianka (załączona poniżej) nie jest zupełnie jednoznaczna.
„W Orvontonie nie ma teraz wielu aktywnych, formujących słońca mgławic, chociaż Andromeda, znajdująca się poza zamieszkałym superwszechświatem, jest bardzo aktywna. Tę odległą mgławicę można zobaczyć gołym okiem a gdy patrzycie na nią, pomyślcie o tym, że światło, które dostrzegacie, opuściło owe odległe słońca prawie milion lat temu”. [Księga Urantii 15.4.7]
„Najbliższe Słońcu planety jako pierwsze spowalniały swe obroty, na skutek oporu pływowego. Tego rodzaju wpływy grawitacyjne przyczyniają się również do stabilizacji orbit planetarnych, chociaż działają jako hamulec na ich obroty wokół własnej osi, powodując, że planeta obraca się coraz wolniej, aż do ustania ruchu obrotowego, pozostawiając jedną swą półkulę zawsze zwróconą ku Słońcu albo większemu ciału, jak to widać na przykładzie planety Merkury oraz Księżyca, który zawsze jest zwrócony tą samą stroną do Urantii. [Księga Urantii 57.6.2]
Choć w naukowej części Księgi Urantii więcej jest wiedzy proroczej niż błędów, należałoby się zastanowić, co by się stało, gdyby wszystkie informacje zawarte w Księdze były stuprocentowo trafne. Automatycznie wiara czy religia zaczęłaby działać w oparciu o wiedzę i zostałaby do niej sprowadzona. Ludzie religijni i prorocy, zamiast przekazywać bliźnim blaski zrodzone w swej duszy, czekaliby następnego objawienia, które nauka mogłaby zweryfikować. W świecie, w którym fałsz istnieje na porządku dziennym, takie rozumowanie może być traktowane za próbę obrony objawieniowego charakteru książki, o której niektórzy mówią, że ma ziemskiego autora. I taka alternatywa zawsze będzie rozważana przez sceptyków, co jest zupełnie logiczne w świecie tak pełnym błędnych informacji. Tym niemniej Księga Urantii mówi, że wiara musi pozostać wiarą a istnienie Boga nigdy nie zostanie udowodnione naukowo.
„Czy wiara - najwyższa pewność myśli ludzkiej - jest pożądana? W takim razie umysł ludzki musi znaleźć się w tak kłopotliwym położeniu, w którym zawsze wie mniej, niż może uwierzyć”. [Księga Urantii 3.5.9]
Co by się stało, gdyby żadnych błędów w książce nie było. Wkrótce po jej otrzymaniu powstałaby na jej podstawie najbardziej ortodoksyjna i odporna na wszelkie przemiany religia, czy system filozoficzny, jaki świat kiedykolwiek widział. Religia, czy taki system, nie tylko skostniałby zupełnie w swych twierdzeniach i nie rozwijał się, ale powstrzymywałby skutecznie wszelki rozwój myśli ludzkiej. Religia czy filozofia, której koncepcja świata oparta byłaby na badaniach naukowych, stałaby się najbardziej skostniałym i ortodoksyjnym zbiorem idei. Nie ma lepszej recepty na powstrzymanie wszelkiego rozwoju myśli religijnej i byłby to praktycznie koniec religii, w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. W filozofii religijnej nie powstałoby nigdy nic nowego, odżywczego dla rozwoju człowieka i byłaby ona tylko mieleniem na coraz drobniejsze spekulacje tego, co już istnieje i co niepodważalne.
„Jezus ostrzegł swoich wyznawców, że jeśli ich religijne tęsknoty byłyby tylko materialne, gromadząca się wiedza o świecie materialnym, przez progresywne przemieszczanie domniemanych, nadprzyrodzonych początków rzeczy, ostatecznie pozbawi ich wiary w Boga. Jednak, jeśli ich religia byłaby duchowa, nigdy postęp nauk fizycznych nie może zakłócić ich wiary w wieczne rzeczywistości i boskie wartości”.[Księga Urantii 155.3.6]
Na koniec warto byłoby się zastanowić nad naukową zawartością Biblii. Płaska Ziemia i stworzenie całego wszechświata w sześć dni, z człowiekiem włącznie, jest ideą nieskończenie odległą od wszystkiego tego, co współczesna nauka wie o pochodzeniu wszechświata i człowieka. Nie przeszkadza to jednak wielu współczesnym naukowcom być chrześcijanami i wierzyć w prawdy zawarte w Biblii, a jednocześnie odkrywać nowe galaktyki i rozszerzający się wszechświat; wszystko tak bardzo nie pasujące do uproszczonej kosmologii biblijnej.
Powrót na stronę główną