Księga Urantii - The Urantia Book
okladka
Menu
KU | Religie
KU | Humanizm
KU | Nauka

Poniższy artykuł ukazał się w Innerface International (wrzesień/październik 2002), periodyku poświęconym zagadnieniom Księgi Urantii, wydawanym w Australii i USA.

Ken Glasziou, B.Sc.(Hon), M.Sc., Ph.D.

CAŁUN TURYŃSKI

 

Omawialiśmy już Całun turyński w Innerface, rocznik 7, numer 4, i doszliśmy do wniosku do wniosku, że pomimo określania jego wieku metodą węgla C-14 na około 1300 lat, co doprowadziło do rozczarowania i uznania Całunu za średniowieczny falsyfikat, wciąż wydaje się możliwe, że ta słynna chrześcijańska relikwia jest naprawdę materiałem używanym przez Józefa z Arymatei i Nikodema podczas przenoszenia ciała Jezusa z miejsca ukrzyżowania na Golgocie do pobliskiego, niedawno wykończonego grobu Józefa.

Wydaje się, iż nie ma większych wątpliwości, że pomiary uzyskane przez trzy laboratoria wybrane do określenia wieku metodą węglową, dostarczyły dokładnych informacji odnośnie proporcji węgla-14 i węgla-12 w próbkach (określając przedział czasu na 1260-1390 n.e.). Niemniej jednak niezależne dane eksperymentalne ujawniają na próbkach twardą, podobną do lakieru powłokę bakteryjnego pochodzenia, która nie mogła zostać usunięta metodą czyszczenia stosowanąw laboratoriach przeprowadzających datowanie węglowe.

Podobna powłoka dała się zauważyć poprzednio na nefrytowych artefaktach Majów, używanych podczas rytuałów puszczania krwi, która to powłoka przy użyciu metody datowania węglowego odmładzała zabytki o 700 lat, w porównaniu z danymi otrzymanymi z innych badań.

W omawianej kwestii dodatkowe dane ukazały się niedawno w nowej publikacji, która podaje także drobiazgowy opis historii Całunu.1

Na Uniwersytecie w Teksasie profesor Mattingly hodował bakterie skórne i dodawał je do kawałka płótna o wadze 1 grama, aż sucha waga wyniosła 2,3 grama, wykazując w ten sposób, że aż tyle zanieczyszczeń można tym sposobem zgromadzić i znacznie zmodyfikować datowanie Całunu. Sprawdziany robione przez naukowców nie-mikrobiologów wykazały także, że nie mogli oni prawidłowo przeprowadzić datowania zanieczyszczonej próbki.

Żeby uzyskać lepsze pojęcie o tym, jak dalece zanieczyszczenie może wpływać na rezultaty badań, zacznijmy przykładowo od badania próbki z węglem - 14 dającej odczyt 1000 impulsów na minutę. Po upływie 500, 1000, 2000 i 5730 lat powinniśmy spodziewać się odczytu pozostającego odpowiednio na poziomie około 937, 886, 785 i 500. Zanieczyszczenie 10% wagowo nowym materiałem, o normalnej, stabilnej aktywności, może wprowadzić dodatkowe 100 impulsów na minutę. Efekt będzie największy w przypadku najstarszej próbki, której wiek może zostać zredukowany o około 1500 lat.

Jedną z anomalii, powstałych w wyniku niepowodzenia datowania metodą węglową, jest intensywność konserwatyzmu wykazywanego przez uczestników eksperymentu oraz ich niezdolność do rozważenia alternatywnego wariantu, nasuwającego się wskutek niepomyślnych wyników eksperymentu.

Historię całunu z podobizną Jezusa można prześledzić wstecz, aż do lat 30 - 50 n.e. kiedy został on zabrany z Jerozolimy do Edessy (obecnie Urfa w Turcji wschodniej). Pozostawał tam do roku 943 n.e. kiedy to wpadł w ręce muzułmanów, ale został wydany po zapłacie okupu a potem przechowywany w Konstantynopolu. Obraz Całunu wciąż istnieje na Węgrzech, namalowany przez artystę w roku 1192 jako ilustracja do modlitewnika. Ukazane jest na nim nagie ciało Jezusa, ułożone tak jak na Całunie turyńskim, z czterema palcami bez kciuków na skrzyżowanych rękach, ręka prawa na wierzchu. Obraz ten zawiera też wyraźną plamę krwi nad prawym okiem, jak na oryginalnym Całunie turyńskim.

Całun Turyński
Całun Turyński

W Konstantynopolu Całun znika z kart historii, w następstwie czwartej wyprawy krzyżowej prowadzonej przez Francuzów, w rezultacie której splądrowano Konstantynopol w roku 1204. Mógł on potem wpaść w ręce Templariuszy zanim się dostał pod opiekę rodziny de Charny we Francji. Pozostawał u tej rodziny, aż go oddano i umieszczono w Sainte Chapelle należącej do zamku Chambery, w roku 1532. Stamtąd został przeniesiony do Turynu w roku 1578.

Jedna z niezwykłych własności Całunu turyńskiego daje się zauważyć po poddaniu go analizie dokonanej przy pomocy analizatora obrazów VP-8. Analizator ten został wykonany przez NASA, w celu przekształcania czarno-białych cieni w poziomy wysokościowe, które mogą być oglądane i adaptowane na ekranie podobnym do telewizyjnego. Kiedy obraz z Całunu został umieszczony pod tym urządzeniem, rezultatem był trójwymiarowy efekt wypukłej płaskorzeźby.

Wynalazca urządzenia, inżynier elektronik Peter Schumacher, skomentował to: "... Nigdy przedtem nie słyszałem o Całunie turyńskim. Nie miałem pojęcia na co patrzyłem. Wyniki są niepodobne do niczego, co zostało poddane działaniu analizatora obrazów VP-8, tak przedtem jak i później. Tylko Całun turyński daje takie wyniki".

Odnośnie idei, że średniowieczny artysta mógł stworzyć taki obraz, Schumacher powiedział: "Jak i dlaczego artysta miałby umieścić trójwymiarowe dane w szarym cieniowaniu, kiedy żadne metody oglądania tej właściwości nie mogły być dostępne przez przynajmniej 650 lat po namalowaniu ... i jak mógłby artysta sprawdzić jakość swej pracy, kiedy skala szarości nie mogła być oglądana jako wypukłość?".

Jak dotąd jedyny efekt, który w jakikolwiek sposób może być podobny do trójwymiarowego Całunu otrzymanego w analizatorze VP-8, jest wynikiem eksperymentu przeprowadzonego przez dr Augusta Accettę, doktora medycyny z długim doświadczeniem w stosowaniu autoradiografii w diagnostyce medycznej. Stosując tę metodę on sam służył za królika doświadczalnego, wstrzykując sobie odpowiednią dozę radioaktywnego dwufosforanu metylenu. Z pomocą swej żony stosował potem aparat do gammagrafii, żeby wychwycić fotony pochodzące z promieniowania gamma emitowanego z jego ciała. Tak otrzymany obraz poddawany był potem analizie za pomocą analizatora VP-8. Rezultatem był trójwymiarowy efekt, podobny w zasadniczych szczegółach do tego, co otrzymano po analizie Całunu turyńskiego, jednak niestety pozbawiony dokładności w szczegółach.

Była to pierwsza próba doktora Accetty i bez wątpienia może być udoskonalona. Dowodzi ona jasno, że poddanie promieniowaniu może być w pewien sposób czynnikiem tworzącym taki trójwymiarowy obraz.

Dodatkowe dowody, zaprzeczające średniowiecznemu oraz europejskiemu pochodzeniu Całunu turyńskiego przynoszą próbki pobrane z małego paska taśmy samoprzylepnej, dociśniętej do powierzchni materiału. Uzyskano w ten sposób obfitą ilość pozostałości roślinnych, domniemanie pochodzących od ludzi składających kwiaty na Całunie. Profesor Avinoam Danim z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, uznany ekspert w dziedzinie flory Izraela, pośród tych pozostałości zidentyfikował pyłki pochodzące z trzech gatunków, które rosną razem jedynie w promieniu około trzydziestu kilometrów, w rejonie pomiędzy Jerozolimą a Hebronem.

Trzy spośród tych resztek roślinnych zasługują na uwagę. Cistus creticus i Zygophylum dumosum rosną tylko w Izraelu, Jordanii i na Synaju, trzecia to Gundelia tourneforte, która jest charakterystyczna dla Bliskiego Wschodu i nie występuje w Europie a kwitnie tylko pomiędzy marcem a majem, kiedy to Jezus został ukrzyżowany.

Według twierdzeń, że Całun jest fałszerstwem, zakłada się, że został on albo namalowany, albo że ktoś nam nieznany w średniowieczu wynalazł kamerę obskurę, razem z metodą wywoływania jej obrazów powstałych na bardzo dużej powierzchni. Istnieje obfitość dowodów przeciwko każdej z tych hipotez, lecz nie ma potrzeby ich przytaczać, wobec trójwymiarowego efektu otrzymanego w wyniku badania Całunu analizatorem VP-8, opracowanym przez NASA. Faktem jest, że nikt nie potrafił zrobić imitacji obrazu z Całunu, z zachowaniem wszystkich jego właściwości, nawet przy użyciu najnowocześniejszej techniki.

Plamy krwi także są cierniem dla teorii tych, którzy głoszą fałszerstwo Całunu. Ostatnie badania wykazały, że krew i surowica przenika przez materiał Całunu na drugą stronę, co nie może mieć miejsca w wypadku średniowiecznej metody malowania pyłem tlenku żelaza, rozprowadzonym w bazie żelatynowo-białkowej, przy wzmocnieniu koloru krwi cynobrem. Krew z Całunu została poddan a analizie przy użyciu nowoczesnej techniki, co wykazało, że jest grupy AB. Także sekwencje DNA wykazują geny zarówno dla chromosomów X jak i Y, określając tym samym, że krew pochodziła od osoby płci męskiej.

Kluczową kwestią pozostaje metoda, za pomocą której obraz został przeniesiony na materiał. Księga Urantii podaje, że rozkład ciała Jezusa nastąpił w sposób naturalny, lecz został ogromnie przyspieszony. Sposobem naturalnym jest rozkład wywoływany drobnoustrojami, którego końcowym produktem jest dwutlenek węgla i woda, ale nie zapominajmy o kościach. Kości nie utleniają się w ten sposób. Normalnie rozkład kości jest nadzwyczaj powolny i odbywa się wskutek działania kwasów z gleby. W jaki więc sposób osiągnięto przyspieszenie rozkładu kości i ciała?

Ci, którzy byli zainteresowani sposobem, w jaki obraz mógł zostać przeniesiony na płótno Całunu sugerowali, że dematerializacja spowodowana promieniowaniem była przyczyną rozkładu ciała Jezusa, ktoś sugerował bombardowanie neutronowe2, kiedy kto inny sugerował "słabą dematerializację" związaną ze spontanicznym rozkładem pionów (mezonów pi)3.

Być może rzeczywiście jakiś rodzaj promieniowania został użyty dla przyspieszenia normalnego procesu rozkładu. Jeśli tak było i jeśli promieniowanie było potrzebne dla uzyskania trójwymiarowych danych zawartych w obrazie Całunu, to być może proces ten zaczął się niedługo po tym, jak ciało Jezusa przestało dawać oznaki życia, potem trwał powoli co nie powodowało nadmiernej emisji ciepła, przez około 36 godzin złożenia w grobie, zanim kobiety przybyły do grobu w niedzielę rano.

We wcześniejszym referacie zakładaliśmy, że dwa duże płótna mogły zostać użyte przez Józefa i Nikodema - pierwsze podczas przenoszenia zabrudzonego ciała pokrytego krwią i potem, a drugie mogło być użyte po zastosowaniu środków balsamujących, które stanowiły bandaże namoczone mirrą i aloesem.

Gdyby to było prawdą, wtedy pierwsze płótno najprawdopodobniej nosiłoby obraz ciała Jezusa, gdyż proces balsamowania mógł skutecznie zabezpieczyć przed zetknięciem się ciała z materiałem. Tym niemniej, jeśli do przeniesienia obrazu na płótno potrzebne było promieniowanie, wtedy bezpośredni kontakt pomiędzy materiałem a powierzchnią ciała nie był konieczny. Zatem zostało użyte prawdopodobnie tylko jedno płótno, w innym wypadku plamy krwi byłyby na pierwszym materiale a obraz ciała na drugim.

Wnioski: Dowody, że Całun turyński jest płótnem grzebalnym jakiegoś mężczyzny, który został dotkliwie biczowany, potem ukrzyżowany w sposób dokładnie odpowiadający opisowi ukrzyżowania Jezusa, są zbyt przekonywujące żeby je ignorować. Jeśli całun miałby zostać uznany za fałszerstwo, wtedy należałoby wykazać, że istnieje sposób w jaki proces fałszowania mógł zostać przeprowadzony oraz zademonstrować taką procedurę.

Nikomu się nie udało tego dokonać, nawet jeśli nie wymagano powtórzenia trójwymiarowego efektu, uzyskanego przy użyciu analizatora obrazów VP-8.

Istnieje wiele możliwych wyjaśnień niepowodzenia w datowaniu węglowym, które jest oczywiście nieprawidłowe choć nie wiemy w jakim stopniu. Zanieczyszczenie mikrobami może przyczynić się do całych 1200 - 1300 lat rozbieżności, jeśli Całun jest materiałem użytym podczas pogrzebu Jezusa. Jednak jeśli jakiś rodzaj promieniowania został użyty do dematerializacji ciała Jezusa, jest wtedy również możliwe, że promieniowanie to przestawiło także zegar węgla - 14 (węgiel 14 wytwarzany jest w wyższych warstwach atmosfery jako produkt bombardowania azotu wolnymi neutronami). Potrzebne są dalsze badania celem redukcji wątpliwości.

Bibliografia:

1. Wilson, I and Schwortz, B. The Turin Shroud. The Illustrated Evidence. (Michael O'Mara Books Limited, London, 2000)

2. Phillips, T.J. Letter to the Editor. Nature, (16th February, 1989)

3. Trenn, T. The Shroud of Turin. Resetting the Carbon-14 Clock. Facets of Faith and Science, Vol. 3. (van der Meer, Ontario, 1996)

przekład P.M.J.

 

Powrót na stronę główną
 
Witryna ta reprezentuje prywatne poglądy tłumaczy Księgi Urantii i nie jest związana z żadną organizacją zajmującą się rozpowszechnianiem nauczania książki.
 
Małgorzata i Przemysław Jaworscy

Web
Analytics

Web design created by Solar
Wersja na urządzenia mobilne:
Nous Artur Spasiński
Napisz do Nas: pmjaworski [at] optusnet.com.au